Mamy polskie firmy, które już wiele lat temu postawiły na eksport i dziś udział sprzedaży zagranicznej sięga u nich 70–80% w stosunku do rynku krajowego. Większość przedsiębiorstw jednak wciąż koncentruje się na rynku lokalnym, gdzie 60–80% produkcji trafia do polskich klientów. Te firmy, dotknięte spadkiem sprzedaży w kraju, muszą dziś aktywnie szukać rynków zagranicznych – mówi Przemysław Bochat, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Jak podkreślił, najłatwiej nie tylko ze względów logistycznych sprzedawać na rynki sąsiednie. Najwięcej polskich maszyn trafia do Niemiec, Francji, krajów skandynawskich i bałtyckich oraz do naszych południowych sąsiadów (Czechy, Słowacja), czy na Węgry. To główne kierunki eksportu polskich producentów.
Utrudniona sprzedaż na Wschód
Osobnym, bardzo złożonym tematem jest rynek ukraiński, który przed laty był bardzo atrakcyjny dla naszych marek, szczególnie pod względem maszyn uprawowych o dużej szerokości roboczej.
– Agresja Rosji na Ukrainę wywołała na początku wiele nerwowych reakcji, bo rynki wschodnie, w tym Rosja, były istotnymi rynkami eksportowymi dla polskich producentów. Rynek rosyjski praktycznie zamarł, sprzedaż tam w zasadzie nie istnieje. Sytuacja na Ukrainie jest zmienna, a wszyscy czekamy na zakończenie wojny i stabilizację, aby w przyszłości móc zagospodarować ten ogromny rynek rolniczy – podkreśla.
Niezwykle gorącym tematem w ostatnich tygodniach jest umowa między Unią Europejską a krajami Mercosur (s. 16). Oczywiście, z punktu widzenia polskich producentów sprzedających na rynek krajowy i aktualnej sytuacji w rolnictwie, wizja finalizacji tej umowy nie napawa rolników optymizmem. Niesie duże ryzyko dla polskiego sektora rolnego, głównie ze względu na kwestie cenowe i obawę przed zalewem tanich produktów z tych krajów, nierzadko niespełniających naszych standardów jakościowych. Przemysław Bochat wskazuje, że jest przeciwny obecnym zapisom tej umowy, ale z drugiej strony nawet w tej sytuacji stara się szukać pozytywów.
– Potencjał eksportowy dla polskich firm działających na rynkach zagranicznych jest znaczący. Oprócz sprzedaży w Europie warto patrzeć szerzej również na rynki bardziej odległe, może mniej nam znane, ale będące szansą. Firmy, które zechcą skorzystać z możliwości sprzedaży m.in. do krajów Mercosur, będą miały taką szansę i powinny ją jak najlepiej wykorzystać – mówi. Zdaniem prezesa Izby, kolejnym ważnym z punktu widzenia rynku maszyn tematem jest rosnąca konkurencja produktów z Azji, głównie z Chin i Indii.
– Już na Agro Show w Bednarach widzieliśmy wiele firm z tych regionów, które chciały zaprezentować swoją ofertę polskim rolnikom, a listopadowe targi Agritechnica w Niemczech pokazały z kolei ogromny rozwój tamtejszego sektora maszyn i rozwiązań dla rolnictwa – zauważa i dodaje, że z europejskiego punktu widzenia jest to trudne zjawisko. Globalizacja postępuje, co widzimy choćby w sektorze motoryzacyjnym, gdzie chińskie i koreańskie firmy weszły zdecydowanie na rynek polski i europejski.
– Tego procesu nie zatrzymamy. Musimy się z tym mierzyć, być coraz bardziej konkurencyjni i jednocześnie dbać o to, by produkty spoza Europy spełniały takie same, jednolite standardy jakościowe, jak nasze. Konkurencja z tymi firmami jest nieunikniona – zaznacza Bochat.
Kierownictwo PIGMiUR kreśli ambitne plany na obecny rok, bardzo mocno stawiając na edukację młodzieży i współpracę ze szkołami rolniczymi. W przygotowaniu są zeszyty ćwiczeń zgodne z obowiązującą w Polsce podstawą programową na poziomie szkół średnich. Celem Izby jest, by coraz więcej młodzieży kształciło się w obszarze rolnictwa i mechanizacji.
Klucz to edukacja młodzieży
– Potrzebujemy dobrych mechaników, pracowników firm rolniczych, serwisantów nowoczesnych maszyn. W tym zakresie jest ogrom pracy do wykonania i Izba chce tę pracę organizować – wskazuje. Jednym ze sposobów promowania pracy wokół rolnictwa są konkursy, które PIGMiUR prowadzi od wielu lat, takie jak „Student na medal” i „Mechanik na medal”. Warto podkreślić kontynuację bardzo dobrze rozwijającej się współpracy z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w obszarze środków unijnych i dofinansowania zakupów.
– Chcemy dalej intensywnie wymieniać się doświadczeniami, tak aby proces składania i rozpatrywania wniosków był jak najprostszy i jak najsprawniejszy, a środki jak najszybciej trafiały do rolników i gospodarstw. Dzięki temu branża będzie mogła w 2026 roku dostarczyć polskim rolnikom jak najwięcej dobrych, nowoczesnych maszyn. Nie możemy stać w miejscu, nie możemy czekać, musimy działać. W tych realiach wszyscy uczestnicy rynku, czyli rolnicy, producenci, dostawcy oraz dealerzy sprzętu rolniczego muszą funkcjonować w symbiozie – wskazuje Bochat.
Niestety, sytuacja wokół rolnictwa jest burzliwa, dlatego życzeniem wielu uczestników rynku, a zwłaszcza rolników jest spokój i stabilność prowadzonej działalności.
Perspektywa dla rynku maszyn
– Stawiamy na dalszy stopniowy, stabilny rozwój polskiego rolnictwa, konieczność inwestowania i unowocześniania gospodarstw, aby móc konkurować z dostawcami surowców rolniczych z całej Europy, a wkrótce także spoza niej. To są wyzwania, z którymi musimy się mierzyć – mówi. Jak podkreśla, nastroje, z jakimi wchodzimy w rok 2026, są umiarkowanie optymistyczne. Z jednej strony widzimy niskie ceny płodów rolnych, niezadowalające wyniki finansowe produkcji, protesty rolników nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, ale mimo to trzeba pracować, bo wiele gospodarstw nadal chce inwestować, rozwijać się i sprostać wyzwaniom, które stawia rynek.
Warto przypomnieć, że miniony rok na rynku ciągników, przyczep i maszyn rolniczych zakończył się delikatnym ożywieniem sprzedaży po dość głębokiej zapaści z 2024 roku. Stało się to głównie dzięki realizacji programów dofinansowań Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa: programu Rolnictwo 4.0, a następnie – w drugiej połowie roku – działania 10.4, czyli wsparcia inwestycji mających na celu poprawę klimatu i środowiska. Wnioski są nadal realizowane, kończy się też wdrażanie inwestycji z Rolnictwa 4.0. To wszystko złożyło się na wzrostową i pozytywną końcówkę 2025 roku dla polskich producentów, dealerów i importerów maszyn rolniczych.
Jeśli chodzi o rynek pozostałych maszyn, tendencje są podobne, czyli po wzrostach w latach 2022–2023 nastąpił spadek w latach 2024–2025, który obecnie delikatnie się odwraca. Jest to również związane z napływem środków unijnych. Część działań w ramach PROW się zakończyła, ale na rynku opryskiwaczy, agregatów uprawowych, maszyn zielonkowych, czy urządzeń do aplikowania gnojowicy, powiązanych z programami rolnośrodowiskowymi panuje względna stabilizacja.
– W 2026 roku możemy liczyć na umiarkowany wzrost sprzedaży raczej rzędu kilku, a nie kilkunastu procent – szacuje Bochat.
