Niedźwiedź polarny i mors znalezione na Svalbardzie
Na północnym krańcu Spitsbergenu znaleziono martwego niedźwiedzia polarnego i morsa. Zwierzęta zauważyli lokalni przewodnicy turystyczni. Sprawą szybko zajęły się norweskie służby oraz naukowcy.
Badania potwierdziły obecność wysoce zjadliwego wirusa grypy ptaków H5N5. Jak poinformował 19 maja Norweski Instytut Weterynaryjny, wirusa wykryto u rocznego samca niedźwiedzia polarnego oraz u morsa. To pierwszy potwierdzony przypadek grypy ptaków u niedźwiedzia polarnego w Norwegii. Według norweskich ekspertów to także pierwszy taki przypadek w Europie.
Norwegowie potraktowali sprawę bardzo poważnie. W tej samej okolicy widziano jeszcze dwa niedźwiedzie polarne, które miały problemy z tylnymi kończynami. Taki objaw nie musi oznaczać grypy ptaków, ale u dzikich drapieżników może wskazywać na chorobę neurologiczną. Dlatego próbki sprawdzono również pod kątem wścieklizny. Tego wirusa nie wykryto.
H5N5 był już wcześniej obecny w Arktyce
Sam podtyp H5N5 nie jest na Svalbardzie zupełną nowością. Norweski Instytut Weterynaryjny przypomina, że wcześniej wykrywano go już u innych dzikich zwierząt w tym regionie. W 2022 r. wirus pojawił się u dzikich ptaków morskich. W 2023 r. potwierdzono go u morsa, a w 2025 r. u lisa polarnego. Teraz do tej listy doszedł niedźwiedź polarny.
Na razie nie ma podstaw, by mówić o swobodnym przenoszeniu się wirusa między ssakami. Norwescy eksperci będą jednak dokładniej badać wykryty wirus. Chcą sprawdzić, czy ma cechy, które mogłyby świadczyć o lepszym przystosowaniu do ssaków.
Jak ssaki mogą zakazić się grypą ptaków?
Grypa ptaków kojarzy się głównie z drobiem i dzikimi ptakami. To naturalne, bo właśnie u ptaków ten wirus ma największe znaczenie. Czasem jednak zakażają się także ssaki.
Najczęściej dzieje się tak wtedy, gdy drapieżnik albo padlinożerca ma kontakt z zakażonym ptakiem. Może zjeść chorego lub martwego ptaka. Może też zetknąć się ze szczątkami innego zakażonego zwierzęcia. Takie przypadki wykrywano już m.in. u lisów, wydr, rysi czy fok. Teraz norweskie służby potwierdziły zakażenie także u niedźwiedzia polarnego.
U niektórych ssaków zakażenie może dawać objawy ze strony układu nerwowego. Norweski Instytut Weterynaryjny wymienia m.in. nieprawidłowe ułożenie głowy, paraliż, osłabienie, kręcenie się w kółko albo mniejszy lęk przed człowiekiem.
Czym jest podtyp H5N5?
H5N5 należy do grupy wirusów HPAI H5Nx, czyli wysoce zjadliwych wirusów grypy ptaków. Dla drobiu takie zakażenia mają bardzo duże znaczenie, bo mogą powodować wysoką śmiertelność, likwidację stad i ograniczenia weterynaryjne.
Według Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Zielonej Górze wirusy H5N5 powstały w wyniku tzw. reasortacji. Mówiąc prościej, wirusy grypy potrafią wymieniać między sobą fragmenty materiału genetycznego. W ten sposób mogą powstawać kolejne warianty. W przypadku H5N5 chodziło o połączenie części genów wirusów H5N8, które krążyły w Europie w sezonie 2016/2017, oraz nisko patogennych wirusów grypy obecnych u dzikich ptaków w Eurazji.
Dla hodowców najważniejszy jest prosty wniosek: grypa ptaków jest zmienna. Wirus może wracać w różnych wariantach i nadal utrzymywać się w środowisku dzikich ptaków. Dlatego tak ważne pozostają monitoring, szybkie badania i bioasekuracja.
Svalbard jest daleko, ale HPAI nadal dotyczy także polskich ferm
Przypadek z Norwegii wydarzył się daleko od polskich gospodarstw. Dotyczy Arktyki, niedźwiedzia polarnego i morsa. W Polsce problem ma zupełnie inny wymiar, bo dotyczy przede wszystkim ferm drobiu i strat ponoszonych przez hodowców.
Zaledwie kilka dni temu opisywaliśmy sytuację w najnowszych ogniskach grypy, ale ta lista znowu wydłużyła się – Główny Inspektorat Weterynarii dopisał kolejne, 139. ognisko HPAI. Służby potwierdziły ten przypadek 15 maja w miejscowości Dębówka, w gminie Lutocin, w powiecie żuromińskim. Chorobę stwierdzono w komercyjnym gospodarstwie, w którym utrzymywano 37 560 kur ogólnoużytkowych.
Tym samym łączna liczba drobiu w ogniskach grypy ptaków w kraju wzrosła do 9 583 720 sztuk. To pokazuje skalę strat i presji, z którą mierzą się hodowcy.
Polska nadal z największą liczbą ognisk u drobiu w UE
Sytuacja pozostaje trudna także w całej Unii Europejskiej. Według zaktualizowanych informacji GIW w UE potwierdzono w tym roku 296 ognisk HPAI u drobiu oraz 2455 ognisk i przypadków u ptaków dzikich oraz ptaków utrzymywanych w niewoli. Polska ma w tym zestawieniu najwięcej ognisk u drobiu. Za nią znajdują się Niemcy, Francja, Włochy, Niderlandy, Dania i Węgry. Widać więc, że choroba nadal mocno uderza w kraje z dużą produkcją drobiarską.
Norweski przypadek nie zmienia bezpośrednio sytuacji w polskich gospodarstwach. Pokazuje jednak, jak szeroki zasięg ma dziś HPAI: od ferm drobiu, przez dzikie ptaki, aż po pojedyncze przypadki u ssaków.
Bioasekuracja nadal ma znaczenie
Dla polskich hodowców najważniejsze pozostają podstawowe zasady ochrony stad. Trzeba ograniczać kontakt drobiu z dzikimi ptakami, zabezpieczać paszę i ściółkę, kontrolować wejścia do budynków oraz używać oddzielnego obuwia i odzieży przy obsłudze ptaków.
Niepokojące objawy trzeba szybko zgłaszać służbom weterynaryjnym. Chodzi m.in. o nagłe upadki, spadek pobierania paszy i wody, spadek nieśności, duszność, biegunkę albo objawy nerwowe.
Na podst. Norweski Instytut Weterynaryjny, WIW w Zielonej Górze, GIW
