Głębosz czy kultywator z pogłębiaczem?
Wybór zależy od problemu, jaki chcemy rozwiązać. Jeżeli w naszej glebie występuje podeszwa płużna o małej miąższości, w zupełności wystarczy zastosowanie kultywatora z nakładkami pogłębiającymi. Pamiętajmy o specyfice zabiegu. Zwykłe zwiększenie głębokości roboczej kultywatora powoduje wyciągnięcie na powierzchnię martwicy – a tego staramy się unikać.
Używając nakładek unikamy tego zjawiska. Rozluźniają one podeszwę płużną i spulchniają płytką warstwę poniżej. Pracują o ok. 8–10 cm głębiej niż ząb uprawowy. Działają zatem identyczne jak głębosz, różnią się tylko zasięgiem. Ze względu na znaczny opór roboczy, nakładki umieszczamy na zębach znajdujących się na ostatniej belce kultywatora.
Zobacz także: Czy można głęboszować na międzyplonie ozimym?
Kiedy głęboszować?
Głęboszowanie jest zabiegiem bardzo intensywnie oddziałującym na glebę, generującym dodatkowe koszty. Jednak w przypadku wystąpienia nadmiernego zagęszczenia głębszych warstw gleby staje się konieczne. Najczęściej wykonywane jest na głębokość ok. 50 cm. Wartości tej nie należy traktować jako jednoznacznego zalecenia. Głębokość pracy ustalamy w taki sposób, aby maszyna rozluźniła całą zagęszczoną warstwę.
Może ona zatem być zarówno mniejsza, jak i większa. Jeśli zdecydujemy się na większą głębokość, najczęściej stosowane są głębosze o zębach w kształcie dłuta, przy mniejszych głębokościach można zastosować dłuta zakończone gęsiostopką. Gęsiostopka intensywniej oddziałuje na glebę, dłuższy jest efekt jej działania, generuje jednak większy opór roboczy.
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 7/2026
czytaj więcej
