StoryEditor

30–35 tys. ton słomy rocznie zamieniają w pellet. Rynek ściółki ze słomy rośnie

Są takie miejsca, gdzie w trakcie żniw nie zboże, a słoma jest bardziej chodliwym towarem. W zagłębiach mleczarskich tona leżącej na pokosie słomy kosztować może krocie! Rynek słomy nawet po sezonie żniwnym kwitnie też w regionach z mniejszym pogłowiem, a ten cenny dla gleby składnik przetwarzany jest m.in. na agropellet.

22.09.2026., 20:00h

Każdego roku skupujemy średnio 30 do 35 tys. t słomy, którą przetwarzamy głównie na specjalistyczny pellet ściółkowy dla zwierząt hodowlanych, który jest naszym kluczowym produktem – mówi Ryszard Jelonek z firmy Biomasa Partner Group, dyrektor zakładu produkcyjnego w Ząbkowicach Śląskich. To najpopularniejszy kierunek wykorzystania. Drugim produktem jest pellet energetyczny ze słomy oferowany głównie do energetyki zawodowej, a trzeci kierunek stanowi pellet przeznaczony do biogazowni i biometanowni. Sprzedaż tych produktów zależy od aktualnego zapotrzebowania i uwarunkowań cenowych na rynku.

Podstawowym surowcem do produkcji pelletu jest słoma pszenna. Firma skupuje również słomę jęczmienną, pszenżytnią oraz rzepakową. Rodzaj surowca ma znaczenie dla procesu produkcji, rodzaju pelletu i możliwości jego późniejszego zastosowania.

Z pola do kurnika? Co daje pellet ze słomy?

– Współpracujemy z ok. 50–60 stałymi dostawcami. Są to zarówno rolnicy, którzy dostarczają od 100 do 500 t słomy, jak i wyspecjalizowani dostawcy, obracający kilkoma tysiącami ton. Dostawy są wcześniej kontraktowane – wyjaśnia Jelonek. Wskazuje, że cena słomy zależy od rodzaju, ilości, lokalizacji i dostępności. W ostatnich latach najczęściej mieściła się w przedziale ok. 240–360 zł za tonę.

– W bieżącym sezonie z uwagi na suszę dostępność surowca jest gorsza niż w latach ubiegłych, bo plony zbóż są niższe i wydajność słomy z hektara jest mniejsza. Zakładamy jednak, że planowany wolumen zakupu uda się zgromadzić – dodaje Jelonek. Największym wyzwaniem pozostaje dostępność i cena słomy.

image
Ryszard Jelonek podkreśla, że parametry granulatu dopasowuje się do potrzeb hodowli. Ważna jest średnica, długość i odporność pelletu na kruszenie.
FOTO:

– Wydajność zakładu pozwala produkować więcej, niż wynosi obecny poziom produkcji, ale ograniczeniem jest rynek surowca i jego koszt, szczególnie gdy brakuje surowca – wskazuje Jelonek. Stała współpraca z dostawcami jest więc podstawą funkcjonowania zakładu. Kontrakty dają rolnikom możliwość sprzedaży słomy, a firmie zapewniają surowiec potrzebny do pracy przez cały rok. Jednocześnie rolnik może zdecydować się na przechowywanie słomy we własnym gospodarstwie i dostarczać ją później, zgodnie z zapisami kontraktu.

Z czego wynika duże zainteresowanie drobiarzy?

W tym sezonie zamierzam sprzedać ok. 700 t słomy – mówi jeden z rolników spotkanych w trakcie wizyty w zakładzie. Taką współpracę z firmą praktykuje od lat, podkreślając, że mimo sprzedaży słomy ok. 300 t rocznie trafia na ściółkę do opasów, a obornik znów zasila glebę.

Pellet jest coraz popularniejszy przede wszystkim w hodowli drobiu, ale także cieszy się rosnącym zainteresowaniem jako ściółka dla pozostałych zwierząt, w tym koni i bydła. Hodowcy podkreślają, że ta czysta ściółka ogranicza nakłady na profilaktykę i leczenie, poprawia dobrostan i bioasekurację.

– Odkąd zdecydowałem się zastąpić słomę pelletem, zdrowotność indyków, zwłaszcza w newralgicznym okresie odchowu w pierwszych czterech tygodniach znacznie się poprawiła – mówi Władysław Piasecki, producent indyków. Każdy sposób poprawy jakości podłoża dla drobiu powoduje, że mamy mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia chorób. – W efekcie rzadziej stosujemy środki przeciwko chorobom, a stado po przejściu do kurników tuczowych jest silniejsze – dodaje. Pomiot z takiego systemu utrzymania jest dodatkową wartością dla gleby.

– Największą część, bo ok. 70–80% sprzedaży z naszej firmy stanowi pellet ściółkowy dla drobiu — wg przedstawiciela firmy Biomasa Partner Group ok. 70–80% produkcji. Produkt trafia do klientów w Polsce i za granicą. Odbiorcami są m.in. firmy z Niemiec, Danii, Szwajcarii, Austrii i Holandii.

Jak wygląda produkcja agropelletu?

W zakładzie stosuje się również zasady bioasekuracji. Słoma przechowywana w stogach jest zabezpieczona specjalną oddychającą włókniną która stanowi ochronę przed czynnikami atmosferycznymi oraz zabezpieczenie bioaesukracyjne (kontakt ze zwierzętami itp.)

image
Każdy transport, który wjeżdża do zakładu, jest ważony. Słoma przechodzi również kontrolę wilgotności. Przyjmowany jest surowiec o wilgotności do ok. 15%. Jest to poziom uznawany za bezpieczny zarówno dla magazynowania, jak i dalszej produkcji.
FOTO:

– Zbyt wilgotna słoma może się zaparzać, pleśnieć i tracić jakość. Może też powodować problemy podczas przechowywania i zwiększać ryzyko rozwoju mikroorganizmów. Transport słomy niespełniający wymagań jakościowych jest odrzucany – wskazuje Jelonek.

Produkcję rozpoczyna podanie słomy do młynów szarpaczy, które tną ją na odcinki o długości ok. 3–5 cm. Następnie materiał jest transportowany pneumatycznie do czterech młynów końcowego rozdrabniania. Po tym etapie słoma ma postać sieczki o wielkości ok. 2–5 mm, zależnie od rodzaju surowca i ustawień maszyny oraz przeznaczenia pelletu.

W procesie produkcji słoma jest kilkakrotnie odpylana. Usunięcie pyłu jest szczególnie ważne przy produkcji pelletu ściółkowego. Nadmiar pyłu mógłby pogarszać warunki w budynkach inwentarskich i negatywnie wpływać na drogi oddechowe zwierząt. Rozdrobniona i oczyszczona słoma trafia do granulatorów, gdzie ma miejsce pelletyzacja. Wysoka temperatura z komorze granulacji (95–98°C) stanowi naturalny proces higienizacji, czyli eliminacji niepożądanego środowiska bakteriologicznego.

W produkcji ściółki stosuje się także preparat antygrzybiczny i antypleśniowy. Jest to środek wykorzystywany również w produkcji pasz i żywności, ale podawany w odpowiednim stężeniu. Dodawany jest do wszystkich rodzajów pelletu ściółkowego.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Beba

Jan Beba - dziennikarz specjalizujący się w technice rolniczej, energii odnawialnej i budownictwie. Od 13 lat związany z redakcją top agrar Polska, od dwóch na stanowisku zastępcy redaktor naczelnej. Pracę dziennikarza łączy z prowadzeniem gospodarstwa rolnego w woj. wielkopolskim. Jest inicjatorem i autorem dziesiątek testów ciągników i maszyn rolniczych, artykułów poradnikowych, reportaży i komentarzy publikowanych na łamach top agrar Polska oraz topagrar.pl. Celem realizowanych testów maszyn rolniczych jest porównywanie technologii, funkcjonalności i ergonomii pracy. Autor w szczególności stawia na praktyczne ujęcie realizowanych testów, nierzadko łączonych z profesjonalnymi doświadczeniami polowymi, np. w siewie międzyplonów czy kukurydzy integrującymi technologie rolnictwa 4.0. W pracy badawczej regularnie korzysta ze wsparcia kadry naukowej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ważnym elementem przygotowywanych publikacji jest również analiza kosztów pracy maszyn i urządzeń w gospodarstwie. Pasją autora jest energetyka odnawialna, ze szczególnym uwzględnieniem biogazu. W relacjach z licznych reportaży z polskich i europejskich gospodarstw oraz konferencji prezentuje najlepsze praktyki wdrażania tej technologii w praktyce. Od wielu lat współorganizuje wiodące w kraju konferencje o tematyce rolniczej, m.in. Forum Rolników i Agrobiznesu, Forum Mleko, Seminarium OZE czy pokazy maszyn rolniczych z cyklu Żniwa i siew z top agrar i profi.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
22. wrzesień 2026 20:02