Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.plZaloguj
Strona główna>Artykuły>Prawo>Aktualności>

AgroUnia protestuje pod UOKiK i uderza w sieć sklepów Biedronka

Obrazek

Działacze AgroUnii z Michałem Kołodziejczakiem na czele zorganizowali dziś w Warszawie kolejny protest przeciwko nieuczciwym praktykom stosowanym przez duże sieci handlowe w Polsce. Chodzi o brak oznaczania lub nieprawdziwe oznaczenia produktów rolno-spożywczych (głównie owoców i warzyw) importowanych zza granicy.

Bartłomiej Czekała18 lutego 2020, 13:04
Pod siedzibą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie zebrało się dziś rano kilkudziesięciu rolników działających w fundacji AgroUnia. To kolejna odsłona ich walki o uczciwe traktowanie konsumentów i rolników przez duże, zagraniczne sieci handlowe.

„Ukradli nam patriotyzm konsumencki. Polska wydaje miliony złotych na promocje polskich produktów, a korzystają na tym supermarkety. AGROunia od miesięcy nagłaśnia przypadki oszustw, kiedy to zagraniczne ziemniaki czy cebula podpisywane są w sklepach jako polskie. Tracą na tym rolnicy, konsumenci są oszukiwani, a przez transport tych produktów tony zanieczyszczeń dostają się do środowiska. Mówimy dość dyktaturze korporacji. Mówimy dość bierności polityków i urzędników. Składamy pozew przeciwko gigantowi handlu – sieci sklepów Biedronka. Chcemy wiedzieć skąd pochodzi produkt, który tam kupujemy. 1/3 Polaków stwierdza, że najważniejszy przy wyborze produktu jest kraj pochodzenia. Prawie 80 procent pytanych deklaruje, że zwraca uwagę na kraj pochodzenia produktu i że mając wybór decydują się na produkt polski. Badania pokazują też, że Polacy wolą wybrać droższy, ale polski produkt, by wspierać rodzimą gospodarkę” – czytamy na profilu AgroUnii na FB. Czego AgroUnia nie chce odpuścić firmie Jeronimo Martins Polska, właścicielowi sieci sklepów Biedronka? Wyjaśnienie także znajdziemy na FB AgroUnii:

„W tzw. „tygodniu polskich ziemniaków” w Biedronce (10-18 września 2019 r.), który przelał czarę goryczy i był zapalnikiem naszych skoncentrowanych działań zmierzających do uporządkowania sytuacji w marketach, Jeronimo Martins sprzedało 47% ziemniaków pochodzących spoza Polski. Informacje te pochodzą od samej sieci, która przekazała nam te dane w odpowiedzi na nasze przedsądowe wezwanie do zaprzestania praktyk naruszających prawo. Sieć tłumaczy, że większość ziemniaków pochodziła wówczas (w polskim tygodniu ziemniaka) z Polski - faktycznie, tak było bo stanowiły one 53%. Matematycznie wszystko się zgadza, ale należy jednak zauważyć, że sieć w materiałach reklamowych sugerowała, że wszystkie ziemniaki pochodzą z Polski. Dodatkowo, - co zostało odnotowane przez naszych działaczy, ale też wielu naszych sympatyków w kraju - ziemniaki pochodzenia niemieckiego i francuskiego oznaczane były w sklepach jako polskie.
 Biorąc pod uwagę patriotyczne postawy polskich konsumentów, notoryczne wprowadzanie klientów w błąd uważamy za świadome działanie, które było i wciąż jest elementem polityki handlowej sieci. Biedronce nie odpuścimy” – piszą działacze Fundacji na swoim profilu na FB. Na poparcie tego ostatniego zdania złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oszustwa przez Jeronimo Martins.

AgroUnię w jej proteście wsparł m. in. znany działacz miejski w Warszawie Jan Śpiewak.

Po zakończeniu pikiety pod siedzibą UOKiK rolnicy przeszli do jednego z marketów sieci Biedronka w centrum Warszawy i tam w ramach AgroPatrolu sprawdzali oznaczenia owoców i warzyw znajdujących się na sklepowych półkach. Dokonali też „inwazji świadomych konsumentów”. W ten sposób nazwali akcję kupowania pojedynczych produktów (ziemniaka, cebuli, itp) ustawiając się w długich kolejkach do kas.

Tymczasem UOKiK w dniu protestu AgroUnii opublikował dane za 2019 rok dotyczące kontroli nieprawidłowości dotyczących jakości i oznakowania warzyw. Wg Urzędu Inspekcja Handlowa przeprowadziła ponad 800 kontroli jakości i oznakowania warzyw (w tym ziemniaków) i owoców. To ok. 10 proc. wszystkich kontroli w obszarze żywności. Kontrole odbywały się w sklepach w całej Polsce, także w największych sieciach takich, jak Biedronka, Auchan, Carrefour, Lidl, Kaufland.

Inspektorzy sprawdzili 5,5 tys. partii owoców i warzyw. Zakwestionowali prawie 25 proc. z nich. Nieprawidłowości najczęściej dotyczyły braku informacji lub błędnych danych o kraju pochodzenia – tak było w kilkunastu procentach skontrolowanych produktów. IH nałożyła w sumie ponad 260 kar o łącznej wysokości ok. 200 tys. zł.

- Konsument musi dysponować rzetelną informacją skąd pochodzą ziemniaki, pomidory, ogórki czy jabłka. Często na tej podstawie konsument w ogóle decyduje o tym czy dokona zakupu. Niedopuszczalne jest, aby sklepy wprowadzały konsumentów w błąd co do kraju pochodzenia produktów – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

„Działania #UOKiKdlaRolnictwa to również eliminowanie nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej dużych firm wobec rolników. W 2019 r. podjęliśmy interwencje w sprawie praktyk 45 firm. W efekcie zapłaciły rolnikom prawie 2 mln zł. W toku są 24 kolejne postępowania” – napisał UOKiK na swoim koncie na Twitterze. oprac. bcz na podst. AgroUnia, UOKiK
Fot. Agrounia

Picture of the author
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy