Ostre kawałki metalu w paszy
Elisabeth Le Bail i jej mąż prowadzą gospodarstwo w miejscowości Querrien w departamencie Finistère we Francji. Jak relacjonują, od lat tracą kolejne zwierzęta w niewyjaśnionych okolicznościach.
Według rolniczki krowy miały połykać ostre fragmenty metalu, m.in. pocięte elementy puszek, które trafiały do paszy. Ciała obce powodowały u zwierząt poważne obrażenia wewnętrzne, a w konsekwencji śmierć.
– Kolejna krowa padła. To ogromna strata, nie tylko finansowa. Tracimy dochody z mleka i mięsa, ale ze zwierzętami tworzy się też więź – podkreśla rolniczka.
Małżeństwo szacuje, że w ten sposób straciło już około 50 krów.
Rolnicy są przekonani, że ktoś działa celowo
Gospodarze nie wierzą, że do tragedii dochodzi przypadkowo. Są przekonani, że od dawna ktoś celowo naraża ich zwierzęta na cierpienie i śmierć.
Skala strat odbija się na ich zdrowiu psychicznym. Rolnicy przyznają, że nie potrafią spokojnie spać i zaczynają obawiać się również o siebie.
– Nie radzimy sobie psychicznie. Prawie nie śpimy w nocy. Boimy się o własne życie. Najpierw były krowy, teraz konie – mówią.
Dwie klacze ciężko ranne po nocnym ataku
Do kolejnego dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z 22 na 23 września. Dwie klacze zostały brutalnie zaatakowane na terenie gospodarstwa.
Właściciele podejrzewają, że sprawca użył żelaznych prętów. Jedno ze zwierząt nie przeżyło, natomiast druga klacz doznała poważnych obrażeń i powoli wraca do zdrowia.
– Żeby złamać koniowi kręgosłup, trzeba użyć ogromnej siły. Zwykłym kijem nie da się wyrządzić takich obrażeń – ocenia rolnik.
Sprawą zajmuje się policja
Rodzina złożyła zawiadomienie na policji i czeka na dalsze czynności w sprawie. Sprawca lub sprawcy nadal nie zostali wskazani. Według relacji cytowanej przez francuskie media, rolnicy liczą, że śledztwo pozwoli przerwać trwający od lat koszmar i zapobiec kolejnym atakom na zwierzęta.
Na podst. topagrar.com
