StoryEditor

Brakuje pelletu w całej Polsce. Rolnicy z kotłami zostają bez wyjścia?

Pellet, który miał zapewnić gospodarstwom rolnym stabilne i ekologiczne ogrzewanie, staje się w Polsce towarem deficytowym. Braki potwierdzają już nie tylko rolnicy, ale także składy opału, które przyznają wprost: pelletu jest za mało i trzeba go dzielić między klientów. Ceny rosną, pojawiają się limity sprzedaży, a część rolników zdesperowana zaczyna palić w kotłach owsem czy kukurydzą.

09.02.2026., 12:46h

Pellet znika z rynku szybciej, niż trafia na składy

W wielu regionach kraju pellet pojawia się w składach opału jedynie na krótko. Dostawy są nieregularne, a ilości znacznie mniejsze niż zapotrzebowanie.

– Jak dostaniemy transport pelletu, to znika w jeden czy dwa dni. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć wszystkich klientów – mówi pracownik składu opału z woj. lubelskiego.

Składy nie ukrywają, że sytuacja jest trudna zarówno dla odbiorców, jak i sprzedawców. W jednym z punktów na Podlasiu usłyszeliśmy, że „za tydzień może pellet będzie dostępny”, ale za tonę trzeba będzie zapłacić aż 2900 zł. Na Warmii producent pelletu przyznaje, że surowiec pojawia się sporadycznie i jest dzielony między chętnych – za worek 15 kg wychodzi około 30 zł, czyli ok. 2000 zł za tonę.

W województwie mazowieckim pojawiły się natomiast oferty pelletu z certyfikatem w cenie ok. 35 zł za worek 15 kg. Oznacza to koszt około 2315 zł za tonę lub 2500 zł za paletę o wadze 1080 kg.

Jednocześnie w sieci pojawili się oszuści oferujący „tani pellet” z wysyłką za pobraniem. Eksperci i sami rolnicy apelują, by do tego typu ogłoszeń podchodzić z dużą ostrożnością – szczególnie gdy sprzedawca nie ma historii, opinii ani danych firmy.

Składy opału wprowadzają limity na pellet

Aby choć częściowo zaspokoić potrzeby rynku, część punktów sprzedaży, m.in. z województwa podlaskiego, decyduje się na limitowanie sprzedaży pelletu.

– Musimy dzielić pellet między klientów. Jednemu sprzedamy tonę, innemu pół tony, bo inaczej pierwszych kilku wykupiłoby wszystko – tłumaczy właściciel składu opału.

Dla rolników oznacza to konieczność szukania opału w kilku miejscach, częstszych wyjazdów do składów lub gromadzenia zapasów „na raty”. Pewność, że pellet będzie dostępny w momencie największych mrozów, praktycznie przestaje istnieć.

Rolnicy próbują radzić sobie na własną rękę

Brak pelletu zmusza część rolników do podejmowania ryzykownych decyzji. W gospodarstwach pojawiają się próby spalania owsa, kukurydzy czy mieszanek zbóż w kotłach pelletowych.

– Nie robimy tego z wyboru. Jak nie ma pelletu, to człowiek kombinuje, żeby było ciepło – mówi rolnik z Podkarpacia.

O takich próbach coraz częściej można przeczytać również na grupach pelletowych w mediach społecznościowych. Użytkownicy dzielą się doświadczeniami z domieszkami kukurydzy czy owsa, szukając „awaryjnych” rozwiązań na czas kryzysu dostępności pelletu. To jednak wciąż działania eksperymentalne i obarczone dużym ryzykiem technicznym.

Zobacz także: Rolnictwo pod presją: brak substancji czynnych i innowacje jako jedyna szansa na ochronę upraw

Producenci kotłów pelletowych ostrzegają przed konsekwencjami

Serwisanci i producenci urządzeń grzewczych nie mają wątpliwości: klasyczne kotły pelletowe nie są przystosowane do spalania zbóż.

– Każde inne paliwo to ryzyko spieków, zapchania palnika i uszkodzeń. W razie awarii gwarancja może nie obowiązywać – ostrzega serwisant obsługujący kotły pelletowe na Mazowszu.

Eksperci przyznają, że „metodą prób i błędów” można sprawdzić, czy dany kocioł zniesie niewielkie ilości owsa czy mieszanek, ale jest to zawsze działanie na własne ryzyko. Rolnicy mają tego świadomość, jednak w obliczu braku paliwa i spadających temperatur czują się często zmuszeni do improwizacji.

Składy opału też są bezradne

Sprzedawcy pelletu podkreślają, że problem nie leży po ich stronie.

– My byśmy chcieli sprzedawać normalnie, ale nie mamy towaru. Producenci ograniczają dostawy, a popyt jest ogromny – słyszymy w jednym ze śląskich składów opału.

Brak stabilnych dostaw sprawia, że nawet stali klienci nie mają gwarancji zakupu paliwa. Wiele składów rezygnuje z przyjmowania zamówień „na zapas”, bo nie są w stanie ich zrealizować w rozsądnym terminie.

Co dalej z ogrzewaniem w gospodarstwach rolnych?

Dla rolników pellet to nie tylko wygoda czy ekologia, ale często jedyne źródło ciepła w domu i budynkach gospodarczych. Brak dostępności paliwa uderza bezpośrednio w funkcjonowanie gospodarstw.

– Nie chodzi o luksus. Chodzi o normalne ogrzewanie. Bez pelletu zostajemy z drogim kotłem i problemem – podsumowuje rolnik z Kujaw.

Obecna sytuacja pokazuje, jak niebezpieczna może być zależność od jednego rodzaju paliwa. Rolnicy, sprzedawcy i serwisanci są zgodni: potrzebne są szybkie i systemowe rozwiązania, wsparcie dla alternatywnych źródeł ciepła oraz jasne zasady na rynku pelletu. Dalsza improwizacja może przynieść więcej strat niż korzyści – zarówno dla domowych budżetów, jak i dla samych urządzeń grzewczych. 

fot. envato elements

Angelika Drygas
Autor Artykułu:Angelika Drygas
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
09. luty 2026 14:02