„Rzepak przetrwał najlepiej, ale wody dramatycznie brakuje”
Rolnik z Wielkopolski uprawiający rzepak na 180 hektarach przyznaje, że same zimowe warunki nie były największym problemem sezonu. Plantacje dobrze przezimowały, nie było konieczności przesiewów ani większych strat po zimie. Prawdziwe problemy pojawiły się jednak później.
- Żadnego przesiewu, żadnych problemów z przezimowaniem. Niestety przydusił nas brak wody przez ponad dwa miesiące – mówi rolnik.
Według gospodarza świąteczne opady na poziomie 6–7 mm nie poprawiły sytuacji. Nawet kolejne niewielkie deszcze są jedynie chwilową ulgą dla roślin.
Susza i słabe gleby ograniczają rozwój rzepaku
Największe problemy widać na słabszych stanowiskach, na których znajduje się uprawa rzepaku. Rolnik podkreśla, że na glebach IV i V klasy rzepak zaczyna wyraźnie tracić wigor.
- Widać to, że już siada. Ten rzepak nie jest intensywnie żółty, tylko bardziej pomarańczowy - relacjonuje.
Obecnie kwitnienie plantacji oceniane jest na około 15%, jednak deficyt wilgoci wyraźnie ogranicza dalszy rozwój roślin.
Gospodarz zdecydował się zrezygnować z części zabiegów nalistnych. Jak tłumaczy, przy obecnych warunkach rośliny nie są w stanie efektywnie pobierać substancji aktywnych.
- Roślina walczy z życiem dosłownie, żeby przeżyć. Ta chemia siedzi na liściu i to by było na tyle - tłumaczy.
Dodatkowym problemem były majowe spadki temperatur, które jeszcze bardziej osłabiły plantacje.
Plony rzepaku 2026. „Trzy tony będą sukcesem”
Choć plantacja w gospodarstwie rozmówcy wygląda lepiej niż wiele okolicznych pól, prognozy plonów pozostają ostrożne.
- Jeżeli wyjedziemy na zero, może z lekkim plusem, czyli gdzieś w granicach trzech ton, to będzie sukces - ocenia rolnik.
Jak dodaje, wielu producentów w regionie uważa, że osiągnięcie nawet 3 t/ha może być bardzo trudne.
Kukurydza przetrwała przymrozki
W gospodarstwie uprawiana jest również kukurydza. Rośliny przetrwały majowe przymrozki, jednak problemy pojawiły się przy działaniu herbicydów doglebowych.
- Tak naprawdę warunki do działania zabiegu doglebowego zrobiły się dopiero teraz - mówi rolnik.
Na części pól środki zadziałały poprawnie, ale tam, gdzie panowała największa susza, skuteczność ochrony była wyraźnie słabsza.
Rosną koszty paliwa, ale nawozy kupione wcześniej
Rolnik przyznaje, że wzrost cen paliwa jest coraz bardziej odczuwalny dla gospodarstw.
- Kiedyś kupowaliśmy paliwo za 4,5 zł netto w hurcie, dziś to już ponad 6 zł - podkreśla. Jednocześnie zaznacza, że gospodarstwo zabezpieczyło wcześniej nawozy, dzięki czemu udało się uniknąć zakupów po najwyższych cenach.
W przeciwieństwie do paliw i nawozów, ceny środków ochrony roślin - zdaniem gospodarza - nie wzrosły aż tak mocno.
- Wręcz mam wrażenie, że część firm schodzi z marży, żeby utrzymać klientów -ocenia.
Patrycja Bernat
