StoryEditor

Sprzedaje działające gospodarstwo produkujące 2 mln l mleka. Nie chodzi o opłacalność

To jedno z tych gospodarstw, które nowy właściciel mógłby przejąć praktycznie z dnia na dzień: z produkcją, stadem, budynkami, zapasem pasz i pełnym zapleczem. Mimo to Kazimierz Więcko zdecydował, że sprzeda całość — i jak podkreśla, nie stoi za tym ani kryzys w mleczarstwie, ani problem z rentownością. Skąd decyzja?

08.05.2026., 15:44h

Kazimierz Więcko wraz z żoną Agnieszką prowadzi gospodarstwo w Bożej Wólce na Mazurach od 1980 r. Kiedy przejmował gospodarstwo od ojca, jego powierzchnia wynosiła 9 ha. Dzisiaj to prężnie działające gospodarstwo produkujące rocznie 2 mln litrów mleka. Gospodarstwo odwiedziłam w 2018 r., artykuł na ten temat znajduje się TUTAJ. 

Od Redakcji 

Przeglądając media społecznościowe i grupy mleczne na Facebooku natrafiłam na ogłoszenie. Wzrok przykuły budynki inwentarskie i cudowna nazwa miejscowości "Boża Wólka" i pagórkowata okolica.

– „Chyba tu kiedyś byłam” – pomyślałam wówczas. Zaczęłam grzebać w zakątkach pamięci, kiedy to było, dlaczego tam byłam i co tam robiłam.

Było to późną jesienią i późnym popołudniem, po środku zupełnie niczego, bez GPSa i zasięgu zakopałam się osobówką na polnej drodze. W końcu udało się zadzwonić, do jedynej osoby, która przyszła mi wówczas do głowy. 

Przypomniałam sobie wtedy też twarz człowieka, który mnie wyciągnął z błota ciągnikiem i powiedział – „Nie ma sprawy, trzeba sobie pomagać”.

To był właśnie Kazimierz Więcko, u którego byłam chwilę wcześniej na genialnym reportażu, kiedy jeszcze nieco więcej pisałam dla top bydła. To były pierwsze miesiące funkcjonowania jego nowoczesnej obory.

Stwierdziłam, że skoro trzeba sobie pomagać, to zadzwonię i zapytam, dlaczego sprzedaje gospodarstwo. Bałam się, że historia będzie miała smutny finał, że będzie dotykała trudnych problemów dotyczących opłacalności produkcji i złej koniunktury na rynku mleka.

Oj, myliłam się, a teraz tylko uśmiecham się pod nosem i życzę Panu Kazimierzowi powodzenia i trzymam kciuki, żeby to gospodarstwo trafiło w dobre ręce.

Jak gospodarstwo wygląda obecnie? 

W gospodarstwie utrzymywane jest 210 krów dojnych, około 50 jałówek cielnych i tyle samo przygotowanych do zacielenia oraz około 100 cieląt - w sumie około 400 szt. bydła. Krowy mają wydajność przekraczającą 10,5 tys. l mleka, które odstawiane jest do Spółdzielni Mleczarskiej "Mlekpol" w Mrągowie.

image
FOTO: Wiśniewski

W trakcie prawie 50 lat prowadzenia gospodarstwa liczba hektarów własnych wzrosła do 130 i drugie tyle jest dzierżawionych. Gospodarz w tym czasie wybudował oborę na rusztach dla 50 krów z halą typu rybia ość 2x4 stanowisk, kolejno w 2017 r. powstała nowoczesna obora wolnostanowiskowa na 200 DJP wyposażona w halę bok w bok 2x12 stanowisk oraz ostatnią inwestycją był cielętnik w hali łukowej z wybiegiem na około 100 szt. Tuż przy budynkach inwentarskich są cztery duże silosy przejazdowe na pasze objętościowe. Gospodarstwo jest wyposażone w nowoczesne maszyny rolnicze, wóz paszowy, taksówkę mleczną, zgarniaki, ciągniki i wszystko co jest potrzebne w tak prężnie działającym gospodarstwie.

image
FOTO: Wiśniewski

Ponadto Kazimierz Więcko ma bazę paszową, która może starczyć dla całego stada, co najmniej do najbliższej zimy. A już pod koniec maja rusza pierwszy pokos traw na sianokiszonkę. Rolnik gospodaruje w większości na ziemi klasy III B. Grunty obecnie będące w dzierżawie z czasem będzie można odkupić od sąsiadów. 

Gospodarstwo spełnia wszelkie wymagania weterynaryjne, środowiskowe oraz dobrostanowe, co roku z kontroli ARiMR rolnik wychodził bez szwanku i otrzymywał dopłaty do dobrostanu.  

image
Kazimierz i Agnieszka Więcko
FOTO: Andrzej Rutkowski

- Budowałem to sukcesywnie, rozwijałem, powiększałem. Nawet niedawno kupiłem dwa sąsiednie gospodarstwa. Co tu dużo mówić, gospodarstwo jest zadbane, działające, produkujące i dobrze prosperujące. Sprzedajemy je w całości, razem ze zwierzętami, budynkami, ziemią i całym parkiem maszynowym – mówi Kazimierz Więcko.

Ile kosztuje całe gospodarstwo?

- Wszystko jest do dogadania, ale my nie chcemy na pewno sprzedawać po kawałku, chcemy sprzedać całość. Nieruchomości zostały wycenione na 26 mln zł. Co ciekawe jeśli sprzedaję to w całości, jako działające przedsiębiorstwo to nie ma podatku VAT, warto to wiedzieć – mówi rolnik. Zaznacza, że już znalazło się kilku zainteresowanych rolników, ale nie otrzymali kredytu. 

image
FOTO: Kolasińska

Oferta gospodarstwa znajduje się TUTAJ. 

Numer telefonu kontaktowego: 882 593 505

- Banki nie rozumieją tego, że to jest funkcjonujące gospodarstwo, z którego co miesiąc jest określony zysk. Tego bank nie widzi, że to jest produkcja i stały obrót, ważna jest jego wartość i zdolność kredytowa na ten moment. Warto porozmawiać z dyrektorem banku, bo to jest dobrze prosperujący biznes i nie ma mowy o braku opłacalności – mówi Więcko. Zaznacza, że wszystkie maszyny i budynki zostały spłacone, więc nie ma żadnych dodatkowych kosztów. Kwota jest olbrzymia, ale rolnik podkreśla, że trzeba pamiętać, że kupując gospodarstwo w Bożej Wólce, z dnia na dzień zarabiasz, masz dach nad głową i uporządkowany biznes oraz uregulowaną produkcję oraz zwierzęta z wysokim potencjałem.

- Wystarczy policzyć obrót rocznie ok. 2 mln litrów mleka razy cenę 2,5 zł/l. Rachunek jest prosty – mówi rolnik. Teraz budowa takiego obiektu z wyposażeniem kosztuje około 10 mln zł. Każdy wie, z czym to się wiąże - czas, nerwy, walka z urzędnikami i systemem.

image
FOTO: Wiśniewski

Dlaczego rolnik chce sprzedać gospodarstwo?

Skoro gospodarstwo tak prężnie działa, to zastanawiamy się dlaczego właściciel decyduje się na taki krok. Czytając opis tego gospodarstwa zapominamy o człowieku, który je właściwie stworzył prawie od zera i rozwijał przez ostatnie 50 lat. Dzień w dzień, świątek-piątek czy niedziela wstawał skoro świt, by doglądać zwierząt i prac na polu. Wszyscy, którzy mieli styczność z produkcją mleka, wiedzą, że jest to bardzo wymagające zajęcie, a na przyjemności pozostaje niewiele czasu. 

- Jestem emerytem od dwóch i pół roku. Moja żona jest ode mnie sporo młodsza. Muszę mieć z tyłu głowy, że jeśli zachoruję, albo cokolwiek się stanie, ta gospodarka zniknie. Nie da się tego sprzedać po kawałku. Podjąłem tę decyzję, a myślałem o tym od kilku lat. Dochód jest dobry, więc trzeba sprzedać kiedy jest opłacalność, a nie czekać kiedy na przykład nie będę mógł, bo zachoruję. Teraz jest właśnie czas kiedy chcę bardziej poznać świat, podróżować. Mówię znajomym, że kupuję Harleya-Davidsona. Oni się śmieją, ale ja pytam – "kiedy, jak nie teraz?" Tak, to była ciężka praca, dużo osiągnąłem. Już nie muszę pracować i właściwie nie chcę. Wszystko jest opłacone, zrobione, ustawione, teraz tylko produkować. Nie mam komu przekazać gospodarstwa, chociaż mam dzieci związane po części z rolnictwem, to jednak zbyt duże obciążenie, sam o tym wiem. Poza tym to nie jest praca dla jednego rolnika. Myślę sobie „ciesz się życiem, odwiedź znajomych, zwiedzaj i wreszcie żyj normalnie". Niektórzy mówią mi „całe życie pracowałeś, to bez pracy nie dasz rady”. Myślę, że zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie – mówi Kazimierz Więcko. Czasami wystarczy być po prostu w zgodzie ze sobą i wtedy przychodzi szczęście. Tego życzę Panu Kazimierzowi – dużo szczęścia i mądrego kupującego.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
08. maj 2026 16:01