Kazimierz Więcko wraz z żoną Agnieszką prowadzi gospodarstwo w Bożej Wólce na Mazurach od 1980 r. Kiedy przejmował gospodarstwo od ojca, jego powierzchnia wynosiła 9 ha. Dzisiaj to prężnie działające gospodarstwo produkujące rocznie 2 mln litrów mleka. Gospodarstwo odwiedziłam w 2018 r., artykuł na ten temat znajduje się TUTAJ.
Jak gospodarstwo wygląda obecnie?
W gospodarstwie utrzymywane jest 210 krów dojnych, około 50 jałówek cielnych i tyle samo przygotowanych do zacielenia oraz około 100 cieląt - w sumie około 400 szt. bydła. Krowy mają wydajność przekraczającą 10,5 tys. l mleka, które odstawiane jest do Spółdzielni Mleczarskiej "Mlekpol" w Mrągowie.
W trakcie prawie 50 lat prowadzenia gospodarstwa liczba hektarów własnych wzrosła do 130 i drugie tyle jest dzierżawionych. Gospodarz w tym czasie wybudował oborę na rusztach dla 50 krów z halą typu rybia ość 2x4 stanowisk, kolejno w 2017 r. powstała nowoczesna obora wolnostanowiskowa na 200 DJP wyposażona w halę bok w bok 2x12 stanowisk oraz ostatnią inwestycją był cielętnik w hali łukowej z wybiegiem na około 100 szt. Tuż przy budynkach inwentarskich są cztery duże silosy przejazdowe na pasze objętościowe. Gospodarstwo jest wyposażone w nowoczesne maszyny rolnicze, wóz paszowy, taksówkę mleczną, zgarniaki, ciągniki i wszystko co jest potrzebne w tak prężnie działającym gospodarstwie.
Ponadto Kazimierz Więcko ma bazę paszową, która może starczyć dla całego stada, co najmniej do najbliższej zimy. A już pod koniec maja rusza pierwszy pokos traw na sianokiszonkę. Rolnik gospodaruje w większości na ziemi klasy III B. Grunty obecnie będące w dzierżawie z czasem będzie można odkupić od sąsiadów.
Gospodarstwo spełnia wszelkie wymagania weterynaryjne, środowiskowe oraz dobrostanowe, co roku z kontroli ARiMR rolnik wychodził bez szwanku i otrzymywał dopłaty do dobrostanu.
- Budowałem to sukcesywnie, rozwijałem, powiększałem. Nawet niedawno kupiłem dwa sąsiednie gospodarstwa. Co tu dużo mówić, gospodarstwo jest zadbane, działające, produkujące i dobrze prosperujące. Sprzedajemy je w całości, razem ze zwierzętami, budynkami, ziemią i całym parkiem maszynowym – mówi Kazimierz Więcko.
Ile kosztuje całe gospodarstwo?
- Wszystko jest do dogadania, ale my nie chcemy na pewno sprzedawać po kawałku, chcemy sprzedać całość. Nieruchomości zostały wycenione na 26 mln zł. Co ciekawe jeśli sprzedaję to w całości, jako działające przedsiębiorstwo to nie ma podatku VAT, warto to wiedzieć – mówi rolnik. Zaznacza, że już znalazło się kilku zainteresowanych rolników, ale nie otrzymali kredytu.
Oferta gospodarstwa znajduje się TUTAJ.
Numer telefonu kontaktowego: 882 593 505
- Banki nie rozumieją tego, że to jest funkcjonujące gospodarstwo, z którego co miesiąc jest określony zysk. Tego bank nie widzi, że to jest produkcja i stały obrót, ważna jest jego wartość i zdolność kredytowa na ten moment. Warto porozmawiać z dyrektorem banku, bo to jest dobrze prosperujący biznes i nie ma mowy o braku opłacalności – mówi Więcko. Zaznacza, że wszystkie maszyny i budynki zostały spłacone, więc nie ma żadnych dodatkowych kosztów. Kwota jest olbrzymia, ale rolnik podkreśla, że trzeba pamiętać, że kupując gospodarstwo w Bożej Wólce, z dnia na dzień zarabiasz, masz dach nad głową i uporządkowany biznes oraz uregulowaną produkcję oraz zwierzęta z wysokim potencjałem.
- Wystarczy policzyć obrót rocznie ok. 2 mln litrów mleka razy cenę 2,5 zł/l. Rachunek jest prosty – mówi rolnik. Teraz budowa takiego obiektu z wyposażeniem kosztuje około 10 mln zł. Każdy wie, z czym to się wiąże - czas, nerwy, walka z urzędnikami i systemem.
Dlaczego rolnik chce sprzedać gospodarstwo?
Skoro gospodarstwo tak prężnie działa, to zastanawiamy się dlaczego właściciel decyduje się na taki krok. Czytając opis tego gospodarstwa zapominamy o człowieku, który je właściwie stworzył prawie od zera i rozwijał przez ostatnie 50 lat. Dzień w dzień, świątek-piątek czy niedziela wstawał skoro świt, by doglądać zwierząt i prac na polu. Wszyscy, którzy mieli styczność z produkcją mleka, wiedzą, że jest to bardzo wymagające zajęcie, a na przyjemności pozostaje niewiele czasu.
- Jestem emerytem od dwóch i pół roku. Moja żona jest ode mnie sporo młodsza. Muszę mieć z tyłu głowy, że jeśli zachoruję, albo cokolwiek się stanie, ta gospodarka zniknie. Nie da się tego sprzedać po kawałku. Podjąłem tę decyzję, a myślałem o tym od kilku lat. Dochód jest dobry, więc trzeba sprzedać kiedy jest opłacalność, a nie czekać kiedy na przykład nie będę mógł, bo zachoruję. Teraz jest właśnie czas kiedy chcę bardziej poznać świat, podróżować. Mówię znajomym, że kupuję Harleya-Davidsona. Oni się śmieją, ale ja pytam – "kiedy, jak nie teraz?" Tak, to była ciężka praca, dużo osiągnąłem. Już nie muszę pracować i właściwie nie chcę. Wszystko jest opłacone, zrobione, ustawione, teraz tylko produkować. Nie mam komu przekazać gospodarstwa, chociaż mam dzieci związane po części z rolnictwem, to jednak zbyt duże obciążenie, sam o tym wiem. Poza tym to nie jest praca dla jednego rolnika. Myślę sobie „ciesz się życiem, odwiedź znajomych, zwiedzaj i wreszcie żyj normalnie". Niektórzy mówią mi „całe życie pracowałeś, to bez pracy nie dasz rady”. Myślę, że zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie – mówi Kazimierz Więcko. Czasami wystarczy być po prostu w zgodzie ze sobą i wtedy przychodzi szczęście. Tego życzę Panu Kazimierzowi – dużo szczęścia i mądrego kupującego.
