Mniejsza ilość dostaw zbóż do skupów spowodowana jest zbiorami okopowych i rozpoczynającymi się kukurydzianymi żniwami. Prace przy koszeniu kukurydzy w różnych regionach przebiegają bardzo różnie. Tam, gdzie kukurydza wyschła, na polach już praktycznie nic nie zostało, a gdzie kukurydza wygląda nieźle, rozpoczęcie żniw wciąż wstrzymują większe wilgotności.
Towar z krajowego rynku z wolna jest odsysany
Przy spadającej podaży handel na zwiększające się eksportowe odsysanie towaru z rynku reaguje rosnącymi cenami. W pierwszym kwartale tego sezonu z Polski wypłynęło ponad 1 mln t pszenicy, jest to praktycznie o ponad pół miliona ton więcej niż miało to miejsce przed rokiem.
I nawet jeśli z tych załadowanych w portach ilości część stanowi tranzytowane zboże z Ukrainy, to i tak z szybkiej kalkulacji wynika, że eksport naszej pszenicy jest znacznie większy niż przed rokiem, a przecież pszenicy zebraliśmy w tym sezonie o 1,3 mln t mniej.
To odsysanie rynku z pszenicy w roku o 5% mniejszych zbiorów wszystkich zbóż, w połączeniu z mniejszą podażą powoduje wzrosty cen, ale rolnicy oczekują na więcej. – Rolnicy widząc wzrosty cen wyczekują na kolejne podwyżki, przywożą próbki ziarna do analizy i mówią, że czekają na 1000 zł i ponad – informuje przedstawiciel młyna.
Opóźnienia powodują wzrosty cen
Na wzrosty cen wpływają także kukurydziane żniwa, które nie mogą się na dobre rozkręcić. – U nas koszenie kukurydzy jest wciąż powstrzymywane, bo wilgotność jest zbyt duża. Musiałem dosypać trochę ziarna do suszarni i wjechałem w swoje pole, ale tam mleko jeszcze szło, więc dałem spokój – mówi rolnik z łódzkiego zajmujący się także handlem.
O wstrzymywaniu się z koszeniem słyszymy także z Kujaw. – Pierwsze próby naszego koszenia wskazały na wilgotność powyżej 34% nie ma się więc co spieszyć, za to dobre informacje dochodzą do nas o plonach średnio rolnicy zbierają 12–13 t/ha, a rekordzista zebrał nawet 16,5 t/ha – mówi przedstawiciel firmy handlowej.
Z tą wilgotnością jest jednak bardzo różnie, bo nawet w tym samym województwie daje się już kukurydzę kosić. – U nas kukurydziane żniwa już się rozkręcają i ni jest najgorzej rolnicy przywożą kukurydze o wilgotności 26–38%, średnia jest jednak bliska 30%, a plony 12–14 t/ha. Przyjeżdżali także jednak dostawcy zbierający poniżej 10 t/ha, ale ta kukurydza była bardziej sucha – informuje skupujący w okolicach Kutna.
Na świecie też zbiory idą wolniej
Nie tylko my na kukurydzę czekamy, na opóźnienia zbiorów zwracają także amerykanie. Raport o postępach w zbiorach wykazał, że do końca poprzedniego tygodnia zebrano 33% amerykańskich zasiewów kukurydzy. Tempo zbiorów było wyraźnie niższe, w stanie Iowa opóźnienie wynosi 20%, w Michigan (–18%), Minnesocie i Nebrasce (–8%), w Ohio (–11%), a w Dakocie Południowej (–16%).
Importerzy czekają natomiast na zakontraktowane wcześniej także dostawy kukurydzy z Ukrainy, która boryka się z takimi samymi problemami z wilgotnością ja u nas i jednocześnie ma mocno utrudnioną sytuację logistyczną, związaną z blokadą portów na Morzu Czarnym.
Te wszystkie problemy powodują, że listopadowe notowania kukurydzy na giełdzie MATIF wyskoczyły do ponad 300 €/t, ale marzec jest wyceniany na 275 €/t, co oznacza utrzymanie wypracowanej już wcześniej znacznej przewagi ponad kursami pszenicy.
W czwartek na zakończeniu dnia (15.10.2026 r.) pszenica na grudzień jest wyceniana na 246,25 €/t. Mamy więc tygodniowy wzrost grudniowych kontraktów o 2 euro. Bardzo podobnie zresztą, bo zaledwie o 0,75 euro drożej wyceniane są przez paryską giełdę pszennne kontrakty marcowe.
Szalejąca ostatnio kukurydza na listopad osiąga cenę 301,25 €/t, a marcowe kontrakty kukurydziane uzyskują ceny 275,75 €/t. Różnica w marcowych kontraktach pszenicy i kukurydzy wynosi więc 28,75 €/t.
Na krajowym rynku ceny zbóż do góry
Choć w skupach zbóż ruch jest niewielki, to może właśnie dlatego pszenica znów drożeje. Konsumpcja w tydzień podskoczyła o 11 zł, a wciągu dwóch tygodni zyskała 26 zł i kosztuje średnio 921 zł/t. Ceny w skupach wahają się jednak od 850–970 zł/t.
Nieco tylko trochę mocniej drożeje pszenica paszowa, która w tym tygodniu zyskała 13 zł, a 14 dni średnia cena poprawiła się o 27 zł i wynosi 882 zł/t. Obie pszenice dzieli już więc tylko 40 zł i największy wpływ na to mają ceny minimalne, bo maksymalne oferty są bardzo podobne. Paszówkę kupuje się bowiem w cenach 800–960 zł/t.
W ślad za pszenicą podążają zboża paszowe, które jednak drożeją trochę wolniej. Jęczmień w tydzień podskoczył o 4 zł, a w dwa tygodnie o 8 zł. Średnia cena wynosi obecnie 711 zł/t, a skupy jęczmień kupują po 650–800 zł/t.
Podobny tygodniowy wzrost ceny zalicza pszenżyto, które jednak w poprzednim tygodniu podrożało mocniej, dlatego średnia cena tego zboża odrywając się od jęczmienia w dwa tygodnie wzrosła o 11 zł do 727 zł/t. Pszenżyto obecnie jest wyceniane po 680–800 zł/t.
Po ubiegłotygodniowy mocnym wzroście, gdy ceny żyta podskoczyły o 8 zł, w tym tygodniu mamy stabilizację i średnia utrzymała się na poziomie 623 zł/t. Handlowcy i przetwórcy aktualnie żyto kupują po 550–710 zł/t.
Nie zatrzymują się natomiast ceny owsa, w tym tygodniu to zboże podskoczyło o 6 zł, a w dwa tygodnie zyskało łącznie 15 zł. Średnia cena wynosi już 549 zł/t, a proponowane ceny mieszczą się w przedziale 480–640 zł/t.
Kukurydza mokra nadal do góry
No i wreszcie nadszedł czas na kukurydzę i okazuje się, że przełożenie zwrotnicy zakupowej z suchego ziarna na mokre już przynosi skutki. W tym tygodniu kukurydza sucha kosztuje średnio 939 zł/t, bowiem tanieje o 4 zł i tyle też traci w dwa tygodnie. Obecnie oferowane ceny na wysuszoną kukurydzę to 900–980 zł/t.
Odwrotnie jest natomiast z kukurydzą kupowaną na mokro. Średnia cena w tym tygodniu wzrosła o 8 zł, a w dwa tygodnie o 12 zł. Obecnie średnia wynosi 644 zł i choć w kraju znajdziemy oferty 580–670 zł/t, to najczęściej jest to jednak 650–660 zł/t. Do rywalizacji o towar włączyła się największa polska firma skupowa i przechowalnicza, więc zapewne nie jest to koniec podwyżek.
