W Ukrainie i Rosji żniwa zbożowe praktycznie się już skończyły, na polach pozostała jeszcze tylko kukurydza. Pomimo większych zbiorów te kraje wyraźnie tracą na eksporcie poprzez blokadę portów na Morzu Czarnym. Jakie to są straty i kto na tym korzysta? Co z polskim eksportem i cenami zbóż na giełdzie oraz w naszym kraju?
Ukraina zbiera więcej, ale eksportuje mniej
Według Ministerstwa Polityki Agrarnej Ukrainy, do 7.09.26 r. w kraju tym wymłócono 32,19 mln t ziarna osiągając średni plon 4,7 t/ha. Tym samym praktycznie zakończono zbiory zbóż podstawowych. W analogicznym okresie sezonu 2025/26 zebrano 28,77 mln t zbóż i strączkowych przy średnim plonie 4,15 t/ha.
Na tegoroczne wyniki składa się 24,91 mln t zebranej w 98-proc. pszenicy, z której uzyskano średni plon 4,94 t/ha. Jęczmień plonował średnio 4,34 t/ha i przyniósł produkcję 6,4 mln t. Natomiast kukurydza w Ukrainie dopiero się zaczęła i dane dotyczące pierwszych plonów, pochodzące z 12 tys. ha skoszonej wczesnej kukurydzy informują o średnim plonie 3,35 t/ha.
Większe zbiory trafiają na ogromne problemy z eksportem. Ukraina, która jest 6. eksporterem pszenicy na świecie i 4. eksporterem pozostałych zbóż (w tym kukurydzy) w wyniku ataków Rosji i swoich na nie odpowiedzi, prowadzących do blokady portów na Morzu Czarnym dotychczas wyeksportowała prawie 15% mniej zbóż niż w tym samym okresie w poprzednim sezonie.
Od początku lipca do 4 września z Ukrainy wyeksportowano 3,9 mln t zbóż i nasion roślin strączkowych, podczas, gdy przed rokiem o podobnej porze wynik wynosił 4,5 mln t. Pszenicy wyeksportowano 1,79 mln t, jęczmienia 369 tys. t, a eksport kukurydzy wyniósł 1,69 mln t.
Rosja w kwartał straci połowę eksportu pszenicy
Rosyjskie Ministerstwo Rolnictwa podaje, że z dotychczas wymłóconej powierzchni Rosja zebrała ponad 110 ml t ziarna zbóż i nasion strączkowych, czyli o 10,5 mln t więcej, niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W całym tym wolumenie 83,5 mln t stanowiła pszenica.
Rosję, która jest drugim eksporterem pszenicy na świecie dotykają jeszcze większe ograniczenia eksportowe niż Ukrainę. Obecnie eksport ze zniszczonych instalacji portowych w porcie Noworosyjsk toczy się zdecydowanie wolniej, bo na wykorzystanie wydajnych ciągów załadowczym nie ma szans. Zboże ładuje się tam bezpośrednio z nabrzeża i eksportuje małymi statkami.
Straty w eksporcie są ogromne, według Rosyjskiego Związku Zbożowego, w sierpniu Rosja wysłała na eksport 1,7 mln t zbóż, w tym 1,3 miliona ton pszenicy. Okazuje się, że sierpniowy rosyjski eksport był o 3,5 razy niższy niż w tym samym miesiącu 2025 r., kiedy wyeksportowano 5,9 mln t zbóż. Pszenica ucierpiała tu najsilniej, jej eksport z prawie 5 mln t spadł niemal czterokrotnie.
Dlatego SovEcon swoją prognozę eksportu rosyjskiej pszenicy na wrzesień br. obniżył na 2 mln t w stosunku do 4,6 mln t w roku ubiegłym. Jeśli ta wrześniowa prognoza się sprawdzi, to w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego sezonu wyeksportuje tylko 5,6 mln t pszenicy, w porównaniu z 11,3 mln t w trzy miesiące sezonu 2025/26. Strata na eksporcie rosyjskiej pszenicy wyniesie więc aż połowę ubiegłorocznego wyniku.
Polska zyskuje dwukrotnie?
Zdaniem ekspertów instytutu SovEcon wyjątkowo niskie tempo rosyjskiego eksportu, w połączeniu ze słabym eksportem z Ukrainy, wpłynie na światowe ceny zbóż, zwiększając jednocześnie presję na krajowy rynek w samej Rosji.
Na ograniczonych ilościach eksportowanych z Ukrainy zyskuje zdecydowanie Rumunia, która widząc spory wzrost cen na linii Konstanca, Warna, Burgas (CVB) swoją pszenicę kieruje poza obszar UE i dotąd wyeksportowała już 2,5 mln t. Mamy też drugiego beneficjenta problemów na Morzu Czarnym, a jest nim Litwa, która poza Unię wysłała już 850 tys. t. Trzecim eksporterem unijnej pszenicy poza granice wspólnoty z ilościami 427 tys. t jest Bułgaria.
Polska na tym ukraińskim i rosyjskim regresie też na szczęście zyskuje, bo od początku lipca do 6 września wyeksportowała już do krajów spoza UE 383 tys. t pszenicy. Jednak dodatkowo sporo nasz kraj eksportuje do krajów samej UE. Według danych Sparks Polska nasze porty w lipcu i sierpniu załadowały 524 tys. t pszenicy, w porównaniu z 234 tys. t w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na trudnej sytuacji w czarnomorskich portach zyskujemy więc podwójnie – na rosnących cenach pszenicy i dwukrotnie większych ładowanych w portach ilościach.
Choć kursy wręcz zaporowe
Pszenicy, która jest przecież w kraju coraz droższa, a rynek wcale taki chłonny nie jest. Co prawda kraje UE zyskały na zmianie lokalizacji załadunków wcześniej zawartych kontraktów z Morza Czarnego na porty Morza Śródziemnego i Morza Bałtyckiego, ale importerzy ze względu na zbyt wysokie kursy wstrzymują się z kontraktowaniem kolejnych wolumenów, a Arabia Saudyjska odwołała przetarg na zakup 535 tys. t pszenicy.
Handel drepcze więc w miejscu nie tylko za przyczyną blokady portów, ale także blokady cenowej. I rzeczywiście chyba notowania pszenicy na giełdzie MATIF powyżej 250 €/t są dla importerów iście zaporowe, a wzrosty eksportu są spowodowane głównie wymianą lokalizacji załadunków przez koncerny eksportowe. Dlatego w tym tygodniu kursy pszenicy zaczynają się korygować i pszenica na grudzień wyceniana jest na czwartkowym (10.09.26 r.) zamknięciu giełdy na 245,25 €/t, o 3,5 euro taniej niż tydzień temu.
Droższa kukurydza ma gorsze efekty
Także kukurydza osiągając 270 €/t wręcz odstrasza nabywców. Jest to skutek tego, co dalej dzieje się we Francji, gdzie tylko 27% areału upraw kukurydzy na starcie września było w stanie dobrym/bardzo dobrym. Tak źle we Francji z kukurydzą nie było od 15 lat (rok 2011). Pomimo francuskich problemów rynek ulega presji urealnienia kursów i na czwartkowym zamknięciu kukurydzę na MATIF mamy wycenianą na 265,25 €/t, a więc o 7 euro tańszą od końca poprzedniego tygodnia.
I choć to nie jest czas na podsumowanie eksportu kukurydzy, to warto zauważyć, że w Polsce poza żytem jest to zboże, którego eksportowane przez nasze porty w tym sezonie ilości osiągając 111 tys. t zwiększyły się najmniej, bo tylko o połowę. Znacznie bardziej, bo czterokrotnie wzrosły wolumeny eksportowe pszenżyta do 20 tys. t, a eksport jęczmienia przekraczając 182 tys. t osiągnął ponad dziesięciokrotny wzrost (dane wg Sparks Polska). Choć, od razu trzeba podkreślić, że do końca nie mamy aktualnych wiarygodnych danych by stwierdzić, ile z tych załadowanych tonaży stanowi tranzyt ukraińskich zbóż. Takie informacje przychodzą bowiem z dużym opóźnieniem.
Rynek krajowy pod dyktando paszowych
Przy korektach na giełdzie i mocno rosnącym eksporcie w Polsce krajowy rynek jest pod znakiem zahamowania wzrostów cen w zbożach konsumpcyjnych, ale teraz gra toczy się pod dyktando nadal idących w górę zbóż paszowych.
Średnia cena pszenicy konsumpcyjnej obniża się o 4 zł, do 896 zł/t, a widełki ofert wynoszą 830–980 zł/t. Natomiast pszenica paszowa drożeje o 5 zł wynosząc średnia do 836 zł/t. Paszówkę sprzedamy teraz 750–935 zł/t.
Żyto podobnie do pszenicy konsumpcyjnej nie chce iść do góry ceny nadal wynoszą 550–690 zł/t, a średnią cena żyta to nadal 614 zł/t.
Drożeją natomiast inne zboża wykorzystywane na paszę. Pszenżyto podskoczyło o 8 zł w tydzień do średniej 708 zł/t, a ceny w krajowych skupach wynoszą 650–770 zł/t.
Jęczmień w ciągu ostatnich siedmiu dni podrożał o 6 zł do średniej 695 zł/t, a oferty zakupu mieszczą się w widełkach 580–790 zł/t.
Nawet owies podskoczył o 5 zł i średnia cena teraz wynosi 524 zł, przy rozkładzie ofert 480–580 zł/t.
W ślad za tymi podwyżkami w górę o 6 zł poszły propozycje kontraktacji kukurydzy na mokro, które mieszcząc się w zakresie 500–640 zł/t prowadzą do średniej krajowej wynoszącej 598 zł/t.
Oferty dla ubiegłorocznej suchej kukurydzy podzieliły jednak los pszenicy chlebowej i mamy w kukurydzy tygodniowy spadek ceny średniej o 3 zł do 930 zł/t. U handlowców i przetwórców pojawiają się propozycje z cenami 870–1000 zł/t.
