StoryEditor

Nowe dopłaty dla bydła. Wierzbicki: "Ten ekoschemat jest do niczego"

Ministerstwo rolnictwa chce od 2027 roku wprowadzić nowy ekoschemat „Niskoemisyjna produkcja bydła”. Rolnicy mieliby otrzymywać wsparcie za stosowanie odpowiedniego żywienia bydła, które ogranicza emisję metanu. – Ta propozycja jest niestety, do niczego. Nie o taki ekoschemat wnioskowaliśmy – komentuje Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Agnieszka Kozłowska
27.08.2026., 18:00h

Jedną ze zmian rozważanych od przyszłorocznej kampanii dopłat bezpośrednich jest uruchomienie zupełnie nowego ekoschematu – „Niskoemisyjna produkcja bydła”. Jego podstawowym celem miałoby być ograniczenie emisji metanu poprzez zmianę sposobu żywienia zwierząt. Warunkiem otrzymania pieniędzy miałoby być stosowanie przygotowanego wcześniej schematu żywienia. W dawce pokarmowej miałyby znaleźć się dodatki i materiały paszowe służące ograniczeniu emisji metanu. Co ważne, schematu nie musiałby przygotowywać wyłącznie zewnętrzny doradca.

– Rolnik miałby stosować przygotowany wcześniej schemat żywieniowy uwzględniający dodatki i materiały paszowe służące ograniczeniu emisji metanu. Schemat mógłby przygotować sam rolnik, doradca rolniczy lub żywieniowy, również z wykorzystaniem np. programu służącego bilansowaniu pasz – wyjaśnia Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu MRiRW.

Nowy ekoschemat nie miałby być ograniczony wyłącznie do krów mlecznych czy bydła mięsnego. – Wsparciem miałoby zostać objęte bydło w wieku od ukończenia 12. miesiąca życia, niezależnie od płci i kierunku produkcji – wyjaśnia redakcji resort rolnictwa.

image
Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego
FOTO: Krzysztof Zacharuk

- W mojej ocenie, ten ekoschemat jest do niczego – komentuje Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Ten ekoschemat planety nie uratuje. I też nie o to w nim chodziło

Jak tłumaczy prezes Wierzbicki, PZPBM od kilku lat zabiega o to, aby taki dedykowany produkcji bydła ekoschemat był. Jego koncepcja, opracowana przez Związek, została też resortowi rolnictwa zaprezentowana. Propozycja PZPBM opierała się przede wszystkim na założeniu, że podstawowym efektem realizacji ekoschematu „Niskoemisyjna produkcja bydła” będzie poprawa konkurencyjności polskich rolników.

 – Tymczasem istota przedstawionej przez resort rolnictwa koncepcji to ochrona środowiska poprzez zmniejszenie emisji. Trzeba to sobie powiedzieć jasno: my tym ekoschematem planety nie uratujemy – zaznacza w rozmowie z dziennikarką Top Agrar Polska Jerzy Wierzbicki.

W jego ocenie efekt „funkcjonowania” tak skonstruowanego ekoschematu, jak to proponuje MRiRW, tj. zmniejszenie emisji - będzie po prostu śladowy. Pieniądze przeznaczone na to wsparcie, nie dość że zostaną „zabrane” z innych ekoschematów, to jeszcze de facto „zostaną przepalone”.

- Ten ekoschemat powinien przede wszystkim służyć poprawie konkurencyjności polskich rolników – uważa prezes PZPBM.

Jak pogodzić ochronę środowiska z poprawą konkurencyjności rolników?

Prezes Wierzbicki przypomniał w rozmowie z TAP, że obecnie biznes (a w tym sieci handlowe, banki) przygotowuje się do raportowania w ramach ESG. Raportowanie ESG to proces publikowania przez firmy danych o ich wpływie na środowisko, społeczeństwo oraz ład korporacyjny. Służy ono ocenie ryzyk zrównoważonego rozwoju, ułatwia pozyskiwanie finansowania i w Unii Europejskiej staje się wymogiem prawnym.

- Już za chwilę sieci handlowe będą oczekiwać od swoich dostawców, czy mleka, czy mięsa (w tym także wołowiny) danych do raportu ESG o dekarbonizacji. I to wysokiej jakości danych potwierdzonych, które nie będą podważone przez audytorów Ministerstwa Finansów, zobowiązanych ustawą o rachunkowości do sprawdzania także sprawozdań pozafinansowych, czyli właśnie raportów postępów m.in. w dekarbonizacji. W związku z tym, żeby ekoschemat „Niskoemisyjna produkcja bydła”, o którym rozmawiamy, był racjonalny i wzmacniał pozycję rolnika łańcuchu dostaw, to ten rolnik powinien mieć możliwość wygenerowania (w oparciu o dane, będące wynikiem działania objętego ekoschematem) i przesłania dalej do przetwórców, które kupują od niego bydło albo mleko wiarygodnego raportu. Wtedy – cała ta konstrukcja omawianego ekoschematu - służy wzmocnieniu jego pozycji konkurencyjnej. Przygotowuje go do tych nadchodzących zmian – tłumaczy Jerzy Wierzbicki.

I dodaje:

- Natomiast koncepcja, którą zaprezentowało ministerstwo, zupełnie ignoruje element konkurencyjności, element wzmacniania pozycji rolnika. Skupia się głównie na systemie żywienia, na dodatkach i materiałach paszowych służących ograniczeniu emisji metanu. Rolnik dostanie dopłatę, ale wyższej ceny na rynku już nie. Nam chodzi o wysokiej jakości dane w łańcuchu dostaw, a MRiRW te dane nie interesują. Powtarzam jeszcze raz: dla rolnika argumentem, żeby uzyskać lepszą cenę, będą dane w raportowaniu wysokiej jakości, nie podważane przez audytorów.

System trzeba oprzeć przede wszystkim na certyfikacji

Zdaniem prezesa PZPBM, proponowany ekoschemat powinien być oparty o system certyfikacji, gdzie audytor potwierdza jakość danych.

- I jeżeli przetwórca kupuje od takiego rolnika bydło czy mleko, dostaje razem z tymi produktami informację o śladzie węglowym – podkreśla Jerzy Wierzbicki i dodaje, że, zaproponowany przez resort rolnictwa system powinien być bardziej spójny.

- Pieniądze, które zachęcają rolnika do tego, żeby stosował specjalne dodatki żywieniowe, nie powinny się kończyć na samym fakcie, że on je stosuje. One powinny się kończyć z tym, że wchodzi audytor, który potwierdza stosowanie i zbiera dane do raportowania. Rolnik zyskuje wtedy wartość dodaną. Wtedy to jest racjonalne – uważa szef Związku.

Konstrukcja, którą zaproponował resort rolnictwa „nie daje tych kwitów, nie daje danych”.

- W obecnym układzie rolnik zastosuje te wspomniane w propozycji MRiRW dodatki i co dalej? Przyjdzie doradca, potwierdzi mu na papierze zastosowanie planu żywieniowego. Rolnik do rozliczenia dotacji w ARiMR dostanie papier (za który będzie musiał temu doradcy zapłacić), ale de facto ten papier nie będzie miał żadnej wartości na rynku – uważa Jerzy Wierzbicki.

W rozmowie z TAP nie kryje przy tym rozczarowania tym, że publiczne zapowiedzi samego ministra Krajewskiego dotyczące nowego ekoschematu dla hodowców bydła mijają się z przedstawioną przez resort rolnictwa koncepcją. 

- W swoich dotychczasowych wystąpieniach minister Krajewski wielokrotnie podkreślał konieczność poprawy konkurencyjności rolników. Tymczasem konstrukcja zapowiedzianego nowego ekoschematu nie przyczyni się do tego. Nie ma w niej żadnej konsekwencji, żadnej spójnej myśli. Ona nie ma nic wspólnego z poprawianiem pozycji rolnika – stwierdził Jerzy Wierzbicki.

I dodał:

- Jeżeli ma to tak działać, jak zostało przez resort rolnictwa zaprezentowane, to lepiej w ogóle nic nie robić i nie robić ruchów pozorowanych. Albo zrobić to raz i porządnie, albo wcale. Może kiedy indziej, jak będą już gotowi do tego, żeby zrobić to tak, jak postulowała branża.

Agnieszka Kozłowska

Agnieszka KozłowskaAgnieszka Kozłowska
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
27. sierpień 2026 18:02