Słonecznik coraz popularniejszy w Polsce
Zmieniający się klimat niesie nie tylko negatywne konsekwencje. Wyższe temperatury sprzyjają roślinom ciepłolubnym, w tym słonecznikowi. Jego uprawa zyskuje na popularności nie tylko w zachodniej Europie, ale także w Polsce.
Według danych ARiMR w 2020 roku słonecznik uprawiano w Polsce na niespełna 10 tys. ha. W bieżącym roku jego areał przekroczył już 85 tys. ha. To wyraźny trend wzrostowy.
Słonecznik jest dobrym przerywnikiem w płodozmianie zdominowanym przez zboża. Pozostawia po sobie dużą ilość biomasy, która wzbogaca glebę w materię organiczną i korzystnie wpływa na jej strukturę. Głęboki system korzeniowy umożliwia roślinie efektywne pobieranie wody z głębszych warstw gleby.
Roślina może być alternatywą dla rzepaku i kukurydzy. Jest także miododajna, dlatego przyciąga pszczoły, a jej efektowny wygląd przyciąga uwagę ludzi. Nasiona słonecznika wykorzystywane są do produkcji oleju, artykułów spożywczych, pasz dla zwierząt, a także biopaliw.
Gospodarstwo rodziny Klarzyńskich
Pod Lubinem, na Dolnym Śląsku, gospodaruje rodzina Klarzyńskich. Dwadzieścia lat temu stworzyli grupę producencką zrzeszającą osiem gospodarstw. Obecnie dysponują areałem około 1500 ha w województwach dolnośląskim i wielkopolskim.
Pierwsze gospodarstwo powstało pod Jarocinem. Założył je nestor rodziny, Tadeusz Klarzyński, który do dziś pozostaje aktywnym rolnikiem i przedsiębiorcą. W latach 90., gdy zainteresowanie zakupem ziemi było niewielkie, kupował i dzierżawił grunty rolne. Dziś gospodaruje razem z drugim pokoleniem – córką i trzema synami.
W gospodarstwie w Składowicach przeważają gleby klasy IV. Uprawiane są tam między innymi pszenica, rzepak, kukurydza, żyto, owies i jęczmień. Słonecznik pojawił się na tutejszych polach trzy lata temu jako nowa roślina w płodozmianie.
Monalisa na 250 hektarach
W tym sezonie słonecznik odmiany Monalisa zajmuje w gospodarstwie 250 ha.
– Mamy dobre doświadczenia z uprawą słonecznika, dlatego z roku na rok siejemy go coraz więcej. Nie jest rośliną wymagającą pod względem glebowym, więc uprawiamy go jako alternatywę dla żyta. Stosujemy 50 kg/ha azotu w formie RSM oraz 120 kg/ha nawozu NPK 8-20-30. Wykonujemy również jeden zabieg herbicydowy i na tym kończymy agrotechnikę – wyjaśnia Piotr Klarzyński, jeden z synów Tadeusza.
Jak podkreśla rolnik, uprawa słonecznika jest porównywalna z uprawą rzepaku, ale mniej skomplikowana.
– Przy tak dużym areale słonecznik ułatwia nam organizację żniw, ponieważ rozkłada je w czasie. Zakończyliśmy już zbiór jęczmienia, pszenicy i żyta, a teraz czekamy na słonecznik, którego zbiór przypada zwykle w połowie września. Później przyjdzie czas na kukurydzę – dodaje Piotr Klarzyński.
Siew i zbiór słonecznika
Słonecznik jest rośliną ciepłolubną, dlatego jego siew przypada – podobnie jak w przypadku kukurydzy – na drugą połowę kwietnia i pierwszą połowę maja.
Głębokość siewu zależy od rodzaju gleby:
- na glebach lekkich wynosi 4–6 cm,
- na glebach cięższych – 3–4 cm.
Słonecznik wysiewa się w obsadzie 60–75 tys. nasion/ha, najczęściej w rozstawie rzędów wynoszącej 75 cm.
Do siewu i zbioru można wykorzystać sprzęt stosowany w uprawie kukurydzy. Potrzebny jest ten sam siewnik punktowy, natomiast kombajn musi zostać wyposażony w specjalną przystawkę. Jej zadaniem jest skuteczne wyłapywanie koszyczków słonecznika i ograniczenie strat nasion.
W gospodarstwie Klarzyńskich plony przekraczają 2 t/ha. Zebrane nasiona są jednak zazwyczaj zbyt wilgotne, aby można je było od razu sprzedać lub skierować do magazynu. Konieczne jest ich oczyszczenie i wysuszenie. Docelowo materiał powinien osiągnąć odpowiednią czystość oraz wilgotność na poziomie 8–9 proc.
Sprzedaż słonecznika i cena nasion
Gospodarstwo dysponuje pełnym parkiem maszynowym niezbędnym do uprawy i zbioru słonecznika. Są to między innymi siewniki punktowe, opryskiwacze, kombajny z przystawkami, kosze zasypowe, czyszczalnie, suszarnie oraz 10 silosów o pojemności 650 ton każdy.
Piotr Klarzyński radzi rolnikom, którzy dopiero planują rozpoczęcie uprawy słonecznika, aby odpowiednio dopasowali areał do możliwości transportowych.
– Warto zaplanować taką powierzchnię, aby zebrać ilość wystarczającą do zapełnienia całego transportu, czyli około 25 ton – podkreśla.
Ze zbytem nasion gospodarstwo nie ma problemu. Sprzedaż odbywa się za pośrednictwem pośredników. W ubiegłym roku cena netto tony słonecznika o zawartości oleju wynoszącej 44 proc. sięgała 2100 zł.
Samozbiory słoneczników przyciągają przejezdnych
Pomysł na organizację samozbiorów słoneczników wyszedł od Tadeusza Klarzyńskiego. Już trzeci rok z rzędu przy drodze przejazdowej wyznaczono miejsce, w którym ustawiono zadaszenie ze stołem, apteczką i nożycami. Znajduje się tam także skarbonka, do której odwiedzający wrzucają symboliczną złotówkę za zerwany słonecznik.
Przejezdni chętnie zatrzymują się, ścinają kwiaty lub całe koszyczki z nasionami, a przy okazji robią zdjęcia.
Jak zauważa Piotr Klarzyński, przy obsadzie wynoszącej 60–75 tys. roślin na hektarze teoretyczne przychody z samozbiorów mogłyby wyglądać interesująco.
– Gdyby pomnożyć liczbę roślin przez złotówkę, można byłoby dojść do wniosku, że zamiast kosić, czyścić, suszyć i magazynować nasiona, korzystniej byłoby sprzedawać pojedyncze rośliny w ramach samozbioru. To ciekawy pomysł, ale mało realny – podsumowuje Piotr Klarzyński.
Uwaga redakcyjna: w tekście źródłowym podano „czystość na poziomie 2 proc.”. Wymaga to weryfikacji, ponieważ przy nasionach słonecznika najczęściej podaje się udział zanieczyszczeń lub czystość wyrażoną w inny sposób.
Tekst i zdjęcia: Anna Malinowski
Realizacja i montaż video: Michał Heluszka
