StoryEditor

Ile zostanie z plonu ziemniaków? Późne odmiany wciąż czekają na zbiory

Pierwsze wykopki pokazują, że sezon ziemniaczany przebiegał bardzo różnie w zależności od regionu i odmiany. Część plantacji ucierpiała przez suszę oraz przymrozki, a producenci musieli też mierzyć się z wiatrem utrudniającym ochronę i presją chorób. Na pełny obraz trzeba jednak poczekać do zbioru późnych ziemniaków.

27.08.2026., 14:00h

Tegoroczny sezon ziemniaczany jest kolejnym przykładem na to, jak bardzo wynik produkcji zależy od lokalnych warunków pogodowych. Choć część rolników wskazuje na problemy z niedoborem wody, inni mieli do czynienia z intensywnymi, jednorazowymi opadami. Na plantacjach pojawiały się również choroby, ale presja szkodników nie wszędzie była duża.

Co ważne, wielu producentów podkreśla, że na ostateczną ocenę sezonu jest jeszcze za wcześnie. Późne odmiany dopiero trafią pod kombajny, a ich rzeczywisty plon będzie można ocenić dopiero po zbiorze.

Adam Weichbroth: koszty produkcji rosną szybciej niż ceny ziemniaków

Adam Weichbroth, gospodarstwo w miejscowości Krzywy, uprawa ziemniaków na powierzchni ok. 4 ha.

W gospodarstwie Adama Weichbrotha tegoroczny sezon ziemniaczany przebiegał wyjątkowo spokojnie. Rolnik uprawia dwie odmiany – Stokrotkę i Magnolię. Ziemniaki nie są przeznaczone na długie przechowywanie. Po wykopaniu mają trafić bezpośrednio do sprzedaży hurtowej.

image
Oto najlepsze odmiany ziemniaków. Jakie wybrać do uprawy?
FOTO: Pixabay

-  Ten sezon był właśnie raczej bezproblemowy - ocenia rolnik. W jego rejonie nie wystąpiły ani większe problemy z suszą, ani podtopienia. Nie było również większej presji stonki czy poważnych problemów z chorobami ziemniaka.

To jednak nie oznacza, że w gospodarstwie nie trzeba było zwracać uwagi na warunki glebowe. Rolnik wskazuje, że ubiegłoroczne nadmierne opady mocno wpłynęły na kondycję gleby.

- Były bardzo duże zalania. Musieliśmy dużo czasu poświęcić na uprawę ziemi - mówi. W przyszłym sezonie powierzchnia ziemniaków w gospodarstwie może być znacznie większa. Wynika to przede wszystkim ze zmianowania. Obecnie ziemniaki zajmują około 4 ha, natomiast w przyszłym roku areał może przekroczyć 8 ha.

Gospodarstwo prowadzi produkcję zgodnie z zasadami Integrowanej Produkcji i ze standardami Global G.A.P., zwracając uwagę m.in. na jakość produkcji i pozostałości środków ochrony roślin. W nawożeniu rolnik wykorzystuje również poplony, które mają wspierać żyzność i strukturę gleby.

Na papierze sezon wygląda więc dobrze. Problem pozostaje jednak ten sam, z którym mierzy się większość producentów: koszty produkcji rosną szybciej niż ceny ziemniaków.

- Koszty są wysokie, paliwa czy koszty pracowników, a ceny są niezmienne od kilku lat - podsumowuje Adam Weichbroth.

Krzysztof Grudny: trudny początek sezonu

Krzysztof Grudny z Chodkowa w woj. mazowieckim gospodaruje na około 330 ha, z czego 150 ha zajmują ziemniaki. W jego gospodarstwie dominują ziemniaki chipsowe, a około 30% areału stanowią odmiany jadalne. Cała produkcja ziemniaka prowadzona jest na podstawie kontraktów. Rolnik uprawia m.in. odmiany SHC 1010, Brooke, Atlantic, Hermes, Norman, Jolene, Colomba i Queen Anne i Riviera.

image
Riviera
FOTO:

Tegoroczny sezon okazał się trudniejszy od ubiegłorocznego, szczególnie w przypadku ziemniaków uprawianych pod włókniną. Wiosenna susza ograniczyła zawiązywanie bulw, a później dodatkowym problemem okazał się mróz. Wczesne ziemniaki dały około 30 t/ha, podczas gdy rok wcześniej plony wynosiły 40–45 t/ha. Późniejsze odmiany dopiero będą zbierane, dlatego na ich ostateczny wynik trzeba jeszcze poczekać.

- U nas była straszna susza w okresie wiosennym, co spowodowało (...) mniejszą ilość zawiązanych bulw. Później przyszedł jeszcze mróz. To wszystko obniżyło plon - mówi Krzysztof Grudny.

Stonka odpuściła, choroby już nie

Na plantacjach stonka ziemniaczana nie stanowiła w tym roku większego problemu. Znacznie więcej uwagi wymagała natomiast ochrona fungicydowa. Częste opady w czerwcu i lipcu, wysokie temperatury oraz chłodne noce sprzyjały rozwojowi zarazy ziemniaka i alternariozy. Rolnik musiał więc szczególnie pilnować terminów zabiegów. 

image
Fot.1 Alternarioza ziemniaka plamy nekrotyczne na liściu
FOTO:

Mimo trudniejszego sezonu plantacje udało się utrzymać w dobrej kondycji. Rolnik zaznacza jednak, że ostateczną ocenę tegorocznej produkcji będzie można wystawić dopiero po zakończeniu zbiorów późniejszych odmian.

Jakub Kruszec: niedobory wody odbiją się na plonie

Jakub Kruszec z gospodarstwa w miejscowości Charsznica w woj. małopolskim uprawia około 16 ha ziemniaków, z czego 10 ha przeznaczonych jest na frytki. Jak podkreśla, tegoroczny sezon jest trudny przede wszystkim ze względu na niedobory wody.

Zobacz także: Kampania ziemniaków skrobiowych ruszyła. Jakie plony, ceny i zawartość skrobi?

- W naszym rejonie sezon należał do tych z dużymi niedoborami wody. Odmiany, które późno wiązały plon, na pewno odczują to ilościowo - mówi Jakub Kruszec. 

Wiosna sprzyjała sadzeniu, jednak później sytuacja się pogorszyła. Problemem nie był wyłącznie niedobór opadów. Deszcz często spadał jednorazowo w dużych ilościach, rolnik od początku roku odnotował około 213 l/m². Przy pagórkowatym terenie woda szybko spływała, zamiast zasilać rośliny. Zbiory ziemniaków późnych przeznaczonych do przechowywania jeszcze się nie rozpoczęły, dlatego ostatecznej oceny plonów Jakub Kruszec nie chce jeszcze wystawiać. Wczesne ziemniaki dają jednak pewien obraz sytuacji. 

- Plon będzie się wahał od 20 do 40 ton, w zależności od tego, kto i kiedy zaczął kopać. Na pewno plony były niższe w tym roku - mówi rolnik. 

image
FOTO:

W rejonie Proszowic, jak słyszy od innych producentów, zdarzały się nawet plony na poziomie 13–15 t/ha, podczas gdy przy podkiełkowanych ziemniakach standardem bywa około 20 t/ha. Na ziemniaki późne trzeba jeszcze poczekać. Kruszec spodziewa się jednak, że również one ucierpią z powodu przebiegu pogody.

Wiatr utrudniał ochronę

W tym sezonie stosunkowo mała była presja stonki. Znacznie większym problemem okazał się wiatr, który ograniczał możliwość wykonywania zabiegów ochrony roślin.

- Ogromnym problemem był w tym roku wiatr. Nie było takiego okienka pogodowego, żeby wjechać - dodaje. 

Gospodarstwo ma również problemy z chwastami, co częściowo wynika ze specyfiki zmianowania. Ziemniaki, kapusta i pszenica regularnie pojawiają się na tych samych polach. Szczególnie trudny do zwalczenia jest powój polny. Przy wykonywaniu zabiegów rolnik musiał wykorzystywać krótkie okna pogodowe i pracować przy niskim ciśnieniu.

Problemem były również choroby. Początkowo szybko rozwijała się alternarioza, a później wzrosła presja zarazy ziemniaka. W gospodarstwie wykorzystywany jest system monitoringu, który pomaga przewidywać zagrożenie i odpowiednio wcześniej zaplanować ochronę.

Nie tylko ziemniaki  - ucierpiała też kapusta

Jakub Kruszec zwraca uwagę, że susza odbiła się również na uprawie kapusty. Przy niedoborach wody rośliny ograniczały wzrost, a nawet zrzucały dolne liście. - Kapusta potrafiła gubić dolne liście, bo roślina się ratuje - tlumaczy. 

Jego zdaniem późniejsze odmiany mają jeszcze możliwość częściowego odrobienia strat, jeżeli we wrześniu i październiku pojawią się opady. W ubiegłym roku właśnie jesienne deszcze pozwoliły kapuście odbudować plon. W przypadku ziemniaka sytuacja jest trudniejsza, jeżeli roślina zaschnie, nie ma już możliwości odrobienia straconego okresu wegetacji.

Pogoda dyktuje warunki

Rolnik podkreśla, że na końcowy wynik wpływa wiele czynników, a znaczenie ma również dobór odmiany. Jedna może dobrze plonować w suchym roku, podczas gdy w kolejnym sezonie sprawdzi się znacznie gorzej. Ostateczne wnioski dotyczące tegorocznych zbiorów będzie można wyciągnąć dopiero po wykopaniu ziemniaków przeznaczonych na przechowanie. W gospodarstwie zbiory odmian frytkowych rozpoczną się we wrześniu, a wtedy plony będą już dokładnie znane.

- Na dziś to takie trochę wróżenie z fusów. Jesteśmy dopiero w połowie sezonu, więc nie można jeszcze ostatecznie powiedzieć, jaki on będzie - wyjaśnia. 

Kruszec zwraca uwagę, że rolnik jest całkowicie uzależniony od warunków atmosferycznych i nie może dowolnie zaplanować terminu prac.

 - Jest to fabryka pod chmurą. To chyba najlepsze określenie dla gospodarstw rolnych - słusznie zauważa. 

Podlasie: ziemniaki pod presją pogody

W gospodarstwie na Podlasiu, prowadzonym wspólnie przez małżeństwo, uprawa ziemniaków zajmuje ważne miejsce. Gospodarstwo ma około 30 ha, a poza ziemniakami uprawiana jest głównie kukurydza na ziarno. Produkcja ziemniaka jest zróżnicowana, obejmuje zarówno odmiany jadalne, jak i skrobiowe, a w przypadku ziemniaków jadalnych zarówno odmiany wczesne, jak i późniejsze.

Ziemniaki trafiają przede wszystkim na lokalny rynek, do klientów indywidualnych, restauracji i mniejszych hurtowni. W gospodarstwie uprawiane są m.in. odmiany Riviera, Fontane, Ignacy i Stokrotka. Zbiór wczesnej Riviery rozpoczął się już na początku lipca.

image
Fontane. Fot. K. Kupczak
FOTO:

Dobry wynik dzięki opadom deszczu

Tegoroczny sezon rolnik z Podlasia ocenia na razie pozytywnie. Wczesne ziemniaki dają około 40 t/ha i więcej.

- W tym roku jestem zadowolony, bo u nas akurat opady dobrze się rozkładały. Wiosna była w miarę łaskawa dla odmian wcześniejszych - mówi rolnik. 

To lepszy wynik niż w poprzednim sezonie, kiedy mniejsza ilość opadów przełożyła się na niższe plony. Ostatecznej oceny tegorocznych zbiorów rolnik jeszcze jednak nie wystawia, ponieważ późniejsze odmiany dopiero czekają na pełny zbiór.

Najpierw susza, później choroby

Pogoda wpłynęła również na ochronę plantacji. Wiosną, w czasie wykonywania zabiegów doglebowych, było sucho, przez co nie wszystkie zabiegi zadziałały wystarczająco skutecznie. Gdy później pojawiły się opady, wystąpiło zachwaszczenie wtórne i konieczne były poprawki.

Presja stonki ziemniaczanej była natomiast niewielka. Po pierwszym zabiegu szkodnik pojawił się ponownie dopiero po około dwóch miesiącach i tylko na pojedynczych roślinach, dlatego kolejnego zabiegu nie wykonywano.

image
Zwalczanie stonki ziemniaczanej; Fot. Katarzyna Szulc
FOTO:

Większym problemem okazały się choroby grzybowe. Przy wysokiej temperaturze i wilgotnej, dusznej pogodzie mocno rozwijała się alternarioza, pojawiła się także zaraza ziemniaka.

- Choroby grzybowe bardzo szalały w tym momencie, jak właśnie popadało i było wręcz duszno. Wtedy mocno atakowała alternarioza, ale też była zaraza ziemniaczana - mówi. 

Późniejsze ochłodzenie ograniczyło presję chorób. Chłodniejsze noce i temperatury w granicach 20°C sprawiły, że plantacje odżyły, choć jednocześnie niższe temperatury przyhamowały wzrost ziemniaków.

image

Ziemniaki na frytki drożeją nawet o 12 euro w dwa tygodnie. Nowe stawki PotatoNL

Nawożenie ziemniaków pod kontrolą

Na nawożenie w tym sezonie wpływały zarówno ceny, jak i dostępność nawozów mineralnych. Rolnik wykonał wiosną badania gleby i na ich podstawie planował nawożenie, jednak ograniczona dostępność nawozów sprawiła, że ich wykorzystanie było mniejsze. Część potrzeb pokryto dzięki nawozom naturalnym, m.in. gnojowicy i obornikowi. Pozwoliło to ograniczyć udział nawozów mineralnych, jednocześnie utrzymując odpowiednie zaopatrzenie roślin w składniki pokarmowe.

Lokalny rynek czeka na Fontanę

Choć pełnoskalowe wykopki późniejszych odmian rozpoczną się dopiero jesienią, Fontana już trafia w niewielkich ilościach do klientów. Rolnik zdecydował się na wcześniejszy zbiór, ponieważ lokalni odbiorcy znają tę odmianę i zgłaszają na nią zapotrzebowanie.

- To jest taka odmiana bardziej sucha, mączysta i ludzie już chcą tego, więc w bardzo małych ilościach już kopię ze względu właśnie na zapotrzebowanie - wyjaśnia rolnik. 

Większy zbiór tej odmiany ziemniaka planowany jest pod koniec września. Dopiero wtedy będzie można dokładnie ocenić plony późniejszych odmian i wpływ tegorocznej pogody na cały sezon.

 

Patrycja Bernat

Zdjęcia w artykule: polądowe

Patrycja Bernat
Autor Artykułu:Patrycja Bernat
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
27. sierpień 2026 14:12