StoryEditor

Rolnicy bez dopłat od kilku lat. Sąd w Opolu uchylił decyzje ARiMR

Od 2023 roku rodzina Pakoszów z Jędryni nie może doczekać się pełnej wypłaty dopłat, choć Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uchylał decyzje ARiMR i wprost wskazywał na wadliwie zebrany materiał dowodowy. Spór dotyczy zarówno prawa do części gruntów, jak i zarzutu, że trzy rodzinne gospodarstwa zostały sztucznie podzielone, by zwiększyć wsparcie.

27.04.2026., 08:26h

ARiMR wstrzymuje dopłaty rolnikom z Jędryni. Spór Piotra Pakosza trwa od 2023 roku

Wobec Piotra Pakosza, jego żony Bernadety oraz syna Marcina, rolników z miejscowości Jędrynie na Opolszczyźnie, Biuro Powiatowe Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa w Strzelcach Opolskich wytoczyło ciężkie działa. Od 2023 roku nie wypłaca im unijnych dopłat, a obecnie prowadzi postępowanie administracyjne, które swym rozmachem mogłoby zapewne konkurować z niejednym postępowaniem prokuratorskim. Czy to jest jeszcze dążenie do prawdy przez urząd, czy też jego opresyjność?

Trudno się oprzeć wrażeniu, że to jednak opresyjność, szczególnie gdy w dokumentach dotyczących tych spraw czyta się taką opinię o działaniach Agencji, wyrażoną przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu: "[...] Stan faktyczny sprawy został ustalony w oparciu o nienależycie zebrany, nierzetelnie rozpatrzony i wadliwie oceniony materiał dowodowy".

Rolnicy z Jędryni, którzy jak Pan Bóg przykazał, hodują opasy i uprawiają ziemię, mimo tego od kilku lat nie mogą doczekać się wypłaty dopłat bezpośrednich. Odwołania i pisma słane w reakcji na odmowne decyzje Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich wypełniają kolejne segregatory. Rolnicy czują się bezradni, po pomoc przyszli do naszej redakcji.

image
Piotr Pakosz Jędrynie opolskie nie wypłacone dopłaty przez ARiMR spór z ARiMR działki mapa
FOTO:

Gospodarstwo Pakoszów obejmuje 400 działek ewidencyjnych i 170 hektarów ziemi

Pakoszów jest troje: Piotr i Bernadeta oraz ich syn Marcin. Mieszkają w Jędryni. Głową rodziny jest Piotr Pakosz. Od 1988 roku prowadzi gospodarstwo, które z czasem podzieliło się formalnie na trzy gospodarstwa. Swoje zarejestrowała pani Bernadeta (m.in. na bazie 34 ha ziemi, które w 2005 roku kupiła od ANR), swoje ma pan Piotr i swoje, jako młody rolnik, syn Marcin. Chyba każdy rolnik w Polsce zna taki model funkcjonowania rodzinnych gospodarstw rolnych i chyba nikogo on nie oburza.

Pakoszowie zajmują się hodowlą opasów i uprawą roli. Stado w gospodarstwach Pakoszów liczy obecnie ok. 400 sztuk. Łącznie uprawiają ok. 170 hektarów gruntów, z czego 123 ha stanowią własność, a pozostała część to dzierżawy. Te grunty są rozproszone w okolicy, w promieniu do kilkunastu kilometrów od gospodarstwa. Kluczowy kompleks dzierżawionych pól znajduje się w gminie Chrząstowice, gdzie gospodarują na ok. 100 ha, rozdrobnionym na... kilkaset działek ewidencyjnych.

– To ok. 400 działek – mówi Piotr Pakosz i pokazuje mapę geodezyjną, na której to doskonale widać. – To dzierżawy zarówno pisemne, jak i ustne, a także grunty użytkowane bez formalnych umów.

Skomasowanie w jednym kompleksie tylu działek, a właściwie działeczek (wiele z nich ma powierzchnię kilkunastu arów) wymagało czasu, potrzebnego choćby na ustalenie i dotarcie do właścicieli, rozmów i przekonywania.

– Chodziłem za tym wiele lat, tę mapę znam na pamięć – mówi Piotr Pakosz i dodaje, że te obecne kłopoty z Agencją mają z tym kompleksem w Chrząstowicach związek. Na to przynajmniej wskazuje tzw. koincydencja zdarzeń.

„Piractwo gruntowe” w Chrząstowicach. Kontrole zaczęły się od ogrodzenia

W 2021 roku po tym, jak w gminie Chrząstowice na terenie obejmującym 60 hektarów uprawianych przez siebie gruntów, należących do wielu właścicieli, Pakoszowie postawili ogrodzenie, do władz gminy i wielu państwowych instytucji wpłynęła petycja. Jej autorzy wskazywali m.in. na bezprawne ograniczenie dostępu do swoich działek oraz wątpliwości co do zgodności ogrodzenia z obowiązującymi przepisami. Twierdzono m.in., że wielu właścicieli nie wiedziało, że ich działeczki są uprawiane przez kogoś. Sprawa stała się głośna, była opisywana w ogólnopolskich mediach jako przykład tzw. piractwa gruntowego.

– To nieprawda – zarzeka się Piotr Pakosz. – Ja się z tymi właścicielami dogadywałem, że tę ziemię będę uprawiał. Z wieloma osobami miałem i mam umowy ustne. Tę petycję zainspirował lokalny ekolog, któremu nie spodobał się ten plot, który postawiłem, by chronić pola przed zwierzyną. Nadzór budowlany przeprowadził kontrolę w terenie, nie stwierdził żadnych uchybień związanych z budową ogrodzenia. Płot został jednak przez kogoś zdewastowany. Ktoś się na nas najprawdopodobniej uwziął. Wyglądało, że na tym właściwie sprawa się skończyła. Ale tak nie było.

Dopłaty za 2022 rok. ARiMR procedowała wnioski przez niemal 2 lata

W maju 2022 roku, jak co roku, każdy z Pakoszów złożył do Biura Powiatowego ARiMR w Strzelcach Opolskich swoje wnioski o dopłaty: do bydła i obszarowe.

– Złożyliśmy osobne wnioski, w sumie po trzy każdy z nas: o ONW, o dopłaty bezpośrednie w tym do bydła i o płatności rolnośrodowiskowo-klimatyczne – mówi Bernadeta Pakosz. – I każdy z nas otrzymał odmowę wypłaty dopłat w całości. Nie przyznano nam nawet złotówki: ani do bydła, ani do ziemi.

Kierownik biura powiatowego wydał więc w sprawie Pakoszów 9 osobnych decyzji, ale uzasadnienie każdej z nich było w zasadzie takie samo. To bardzo interesująca lektura. Pokażmy to na przykładzie wniosku Piotra Pakosza.

Procedowanie wniosku trwało prawie 2 lata (!). Kierownik podał dwa powody odmowy. Pierwszym były wątpliwości co do prawa Piotra Pakosza do użytkowania przez niego niektórych ze zgłoszonych we wniosku działek.

W decyzji odmownej kierownik Biura Powiatowego ARiMR w Strzelcach Opolskich informuje, że w grudniu (!) 2022 roku wpłynęło do niego zapytanie dziennikarskie, którego nadawca wskazywał na nieprawidłowości dotyczące wypłacania dopłat Piotrowi Pakoszowi, polegające na bezumownym użytkowaniu gruntów położonych na obszarze zwanym jako "Trzy Mosty".

Dodatkowo 16 czerwca 2023 roku do BP w Strzelcach Opolskich wpłynęło kolejne "zawiadomienie" o procederze zagarnięcia i uprawy bez zgody i wiedzy właścicieli ok. 65 ha gruntów. Autor tego zawiadomienia w lipcu 2023 roku skontaktował się telefonicznie z pracownikiem BP w Strzelcach Opolskich i poinformował, że działa w imieniu części właścicieli gruntów rolnych w gminie Chrząstowice, zajętych przez pana Pakosza. Powiadomił, że pan Piotr Pakosz użytkuje działki bez zgody i wiedzy właścicieli.

image
spór rolnika z agencją restrukturyzacji o dopłaty biurokracja
FOTO:

Sporne 0,32 ha i zarzut sztucznego podziału gospodarstwa

Biuro Powiatowe w Strzelcach Opolskich przez dwa lata wyjaśniało te wątpliwości. Wzywało Piotra Pakosza do składania wyjaśnień i dowodów, przepytano też kilku spośród właścicieli owych spornych działek. Z lektury dokumentów wynika, że ostatecznie Biuro Powiatowe w Przypadku Piotra Pakosza zakwestionowało nie 65 ha, ale... 0,4 ha.

– W przypadku Marcina Agencja zakwestionowała 0,32 ha – mówi Piotr Pakosz.

Więcej, bo 32,8 ha zakwestionowano w przypadku Bernadety Pakosz.

– W postępowaniu administracyjnym przyznałam, że umowy na te hektary z właścicielami działek zawierał mój mąż, Piotr Pakosz, a ja jakby od niego poddzierżawiam te działki – tłumaczy Bernadeta Pakosz. – Ale to nie oznacza, że uprawiamy je bez zgody właścicieli.

Sama jednak przyznaje, że spośród tych 32,8 ha, na ok. 2 ha nie ma potwierdzenia zgody na ich użytkowanie.

Drugim powodem odmowy dopłat, konkretnie dopłat do bydła, był zarzut, że Pakoszowie, by otrzymać większe dopłaty, wykreowali sztuczny podział jednego gospodarstwa na trzy. Według kierownika Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich świadczyły o tym m.in. następujące fakty:

  • podmioty mają ten sam adres, na którym zarejestrowane są siedziby stada trzech producentów,

  • brak indywidualnie ponoszonych kosztów związanych z produkcją zwierzęcą, wspólne obory i cielętnik dla zwierząt trzech producentów,

  • brak odrębności w przetrzymywaniu zwierząt – miejsce przetrzymania zwierząt strony takie samo, jak u innych producentów.

Każdy z Pakoszów otrzymał decyzje odmawiające wszystkich dopłat za 2022 rok w całości: na wszystkie sztuki bydła i na wszystkie hektary ziemi (także te będące własnością rolników!). Po odwołaniu dyrektor regionalny ARiMR w Opolu nieco złagodził tę sankcję: odmowę dopłat do bydła utrzymał, ale dopłaty obszarowe zredukował jedynie o budzące wątpliwości Agencji hektary. – My te wszystkie decyzje zaskarżyliśmy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – mówi Piotr Pakosz.

WSA w Opolu stanął po stronie rolników i uchylił decyzje ARiMR

Wyroki zapadły w maju 2025 roku. Wszystkie korzystne dla rolników. W efekcie Agencja wypłaciła im (z kilkuletnim opóźnieniem) dopłaty za 2022 rok w całości. Ciekawe jest uzasadnienie tego wyroku, bo w zasadzie miażdży ono argumentację Agencji.

W 2022 roku obowiązywała ustawa z 5 lutego 2015 roku o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego. Według niej o prawie do dopłaty przesądzał sam fakt użytkowania wskazanych we wniosku działek, a nie ich posiadanie czy inny tytuł prawny. I tyle.

Do zarzutu wykreowania przez Pakoszów sztucznych warunków gospodarowania sąd także nie podzielił stanowiska Agencji. Stwierdził, że nie udowodniła wystarczająco stawianego zarzutu. Sąd wskazał, że do faktycznego wydzielenia stada doszło już w 2015 roku, a w 2019 roku Marcin Pakosz otrzymał pomoc od ARiMR na rozwój swego gospodarstwa w programie wsparcia dla młodych rolników. Od tamtego czasu gospodarstwo Pakoszów funkcjonuje w ten sposób. Sąd napisał:

"Nie jest zatem wiadomym, dlaczego [ARiMR – przy red.] dopiero w 2022 roku uznała, że stworzono sztuczne warunki w zakresie hodowli bydła". To bardzo ciekawa konstatacja.

Dopłaty za 2023, 2024 i 2025 rok nadal nie zostały wypłacone

Ostateczna wypłata przez Agencję dopłat za 2022 rok nie oznaczała końca kłopotów Pakoszów.

Sytuacja bliźniaczo powtórzyła się z dopłatami za 2023 rok: rolnikom przyznano dopłaty w okrojonej wysokości, a decyzje zaskarżyli do WSA w Opolu. Wyrok w sprawie skarg za 2023 rok WSA wydał w lipcu 2025 roku. Sąd wszystkie decyzje uchylił i odesłał do ponownego rozpatrzenia.

Uzasadnienie uchylenia odmowy przez ARiMR dopłat do bydła było niemal identyczne, jak w wyroku za 2022 rok. Inaczej sąd uzasadniał w sprawie odmowy dopłat obszarowych. Wyjaśniamy to na przykładzie wyroku w sprawie Bernadety Pakosz.

W 2023 roku zaczęła obowiązywać ustawa z 8 lutego 2023 roku o Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027. Wprowadziła wymóg posiadania przez rolnika tytułu prawnego do ziemi, na którą chce otrzymać dopłaty. Sąd przyznał, że Pakoszowie nie udowodnili tytułu do części użytkowanych działek. Jednocześnie sąd wytknął Agencji "nienależycie zebrany, nierzetelnie rozpatrzony i wadliwie oceniony materiał dowodowy".

Kierownik Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich i dyrektor regionalny ARiMR w Opolu decyzje w sprawie dopłat za 2023 rok oparli na materiale zebranym do oceny wniosków Pakoszów za 2022 rok. W zasadzie zrobiono kopiuj-wklej z jednej decyzji do drugiej.

Tymczasem, jak tłumaczy sąd w uzasadnieniu, podczas rozpatrywania wniosków o dopłaty za 2023 rok liczy się to, czy rolnik posiada prawo do gruntu konkretnie w dniu 31 maja 2023 roku.

Krótko mówiąc, ARiMR nie miała prawa wydawać decyzji w sprawie dopłat za 2023 rok na podstawie informacji zgromadzonych do oceny wniosku za 2022 rok. Agencja zobowiązana była wezwać rolników do uzupełnienia wniosku w tej konkretnie prowadzonej sprawie, czyli dotyczącej wniosku o płatności na 2023 rok. Poza tym sąd wytknął też Agencji zaniechania, wskutek których Bernadeta Pakosz została pozbawiona możliwości działania w sprawie i obrony swych praw.

Po upływie ponad pół roku od wyroków, Pakoszowie wciąż nie mają nowej decyzji w sprawie dopłat za 2023 rok. Podobnie nie mają żadnej odpowiedzi na wnioski złożone w 2024 roku! Złożyli też wnioski o dopłaty za 2025 rok i w tym przypadku ARiMR wypłaciła im jedynie zaliczki, ale decyzji w sprawie tych dopłat nie podjęto.

– Za rok 2024 nie wypłacono nam ok. 180 tys. zł dopłat, a w sumie za lata 2023–2025 ok. 360 tys. zł – mówi Piotr Pakosz. – I nie wiadomo, kiedy nam te dopłaty wypłacą.

ARiMR prowadzi szerokie postępowanie. Rolnicy pytają o kompetencje urzędu

Wiadomo natomiast, że w Biurze Powiatowym ARiMR w Strzelcach Opolskich prowadzone jest szeroko zakrojone postępowania administracyjne w sprawach Pakoszów. Na przesłuchania wzywani są właściciele działek i działeczek użytkowanych przez Pakoszów. Kierownik Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich rozsyła "Wezwania do wyjaśnień w charakterze świadka". Nakazuje zabrać ze sobą dowód tożsamości i dokument potwierdzający stan posiadania działki. Zaznacza, że stawiennictwo jest obowiązkowe, a niestawienie się zagrożone karą grzywny. Na wezwaniach dopisano:

Zwracamy uwagę, iż przedstawianie nieprawdziwych informacji, w celu uzyskania dotacji jest przestępstwem […] zagrożone surowymi karami, w tym pozbawieniem wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Informuję ponadto, iż nieruchomości gruntowe, które są Pana własnością, po latach użytkowania przez osobę trzecią, w ramach posiadania samoistnego, mogą być przez taką osobę przejęte na własność, nawet wbrew woli właściciela, przez zasiedzenie. Wówczas dotychczasowy właściciel gruntu, straci prawo do takiej nieruchomości bez jakiegokolwiek wynagrodzenia, czy zadośćuczynienia […]. Posiadacz nieruchomości niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie). Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.

Trudno nie zadać pytania, jak działania podejmowane w sprawie Pakoszów przez Biuro Powiatowe w Strzelcach Opolskich mają się do statutowych zadań ARiMR? Jest ona państwową agencją odpowiedzialną za wdrażanie Wspólnej Polityki Rolnej w Polsce – przyjmuje wnioski, prowadzi postępowania administracyjne, kontroluje gospodarstwa i wypłaca dopłaty rolnikom. Wielu rolników uprawia dzierżawioną ziemię. We wnioskach składają oświadczenie, że mają do ziemi tytuł prawny. Czy jeśli ARiMR podejrzewa, że oświadczenia są nieprawdziwe, nie powinna powiadomić o podejrzeniu popełnienia przestępstwa organy ścigania?

Trudno uniknąć wrażenia, że państwowa instytucja, jaką jest Biuro Powiatowe ARiMR w Strzelcach przypisało sobie w tym przypadku kompetencje prokuratury. Kim jest ów tajemniczy rozmówca, który w rozmowie telefonicznej przedstawił się jako przedstawiciel właścicieli działek użytkowanych przez Pakoszów? Czy sam jest właścicielem? Czy jest lobbystą? Ilu właścicieli których działek reprezentuje? Przypomnijmy, że z 65 ha kwestionowanych początkowo w przypadku Piotra Pakosza, ostatecznie zakwestionowano 0,4 ha. Czy ktoś w ARiMR poniósł odpowiedzialność (służbową, materialną) za decyzje odmowne z uporem wydawane w sprawach Pakoszów?

Co na to ARiMR? Centrala podała liczbę decyzji odmownych

Do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa: centrali, oddziału w Opolu oraz Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich wysłaliśmy e-mailem liczne pytania. Odpowiedziała nam jedynie centrala ARiMR, informując, że w biurze w Strzelcach Opolskich w latach 2022–2025 wydano łącznie 28 decyzji odmownych w kwestii dopłat. W 2025 roku w całym kraju takich decyzji było 26 648.

Niestety, żadnej odpowiedzi do momentu wysłania tego wydania do druku, nie otrzymaliśmy z Oddziału Regionalnego ARiMR w Opolu oraz z Biura Powiatowego w Strzelcach Opolskich.

Arkadiusz Jakubowski
Autor Artykułu:Arkadiusz Jakubowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
27. kwiecień 2026 10:00