Zmiany mogą nasilać konkurencję na światowym rynku żywności. Co oznaczają dla polskich producentów mleka, zbóż i mięsa?
Czas wyruszyć na poszukiwania
Przez lata Chiny były jednym z najważniejszych odbiorców żywności na świecie. Rosnący popyt otwierał możliwości przed eksporterami z wielu krajów, również z Unii Europejskiej. Teraz sytuacja się zmienia. Po okresie dynamicznego wzrostu chiński import produktów rolno-spożywczych zaczął maleć, a władze w Pekinie konsekwentnie wspierają krajową produkcję.
Dla polskiego rolnictwa to ważny sygnał. Gdy duży importer ogranicza zakupy, dostawcy mogą szukać innych odbiorców, co w niektórych segmentach zwiększa konkurencję. Nie oznacza to jednak automatycznie spadku cen skupu w Polsce – wpływ zależy od konkretnego produktu, sytuacji popytowej i podaży na poszczególnych rynkach.
Zmiany te omawiano podczas seminarium Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB "Chiny jako część globalnego rynku żywnościowego – szanse i wyzwania dla polskiego sektora rolno-spożywczego", które odbyło się 16 października w Warszawie.
Zboża, drób, wieprzowina i mleko w proszku pod presją
Jak wskazała dr Małgorzata Bułkowska z IERiGŻ-PIB, chiński import produktów rolno-spożywczych rósł dynamicznie do około 2023 r. Później trend się odwrócił. Największe spadki odnotowano w imporcie zbóż, mięsa drobiowego, wieprzowiny i mleka w proszku.
Chiny nadal kupują za granicą m.in. soję, kukurydzę, pszenicę i mięso. Nie można więc mówić o całkowitym zamknięciu tamtejszego rynku. Zmienia się raczej struktura zakupów, a krajowi producenci odgrywają coraz większą rolę w zaspokajaniu popytu.
Jeśli Chiny kupują mniej określonego towaru, jego dostawcy mogą szukać nowych odbiorców. W niektórych segmentach może to zwiększać konkurencję na innych rynkach, choć skala wpływu na ceny zależy również od sytuacji w pozostałych krajach.
Polski eksport mleka i śmietany mocno spadł
Jednym z najbardziej wymownych przykładów zmian jest polskie mleczarstwo. Według danych przedstawionych przez dr Małgorzatę Bułkowską eksport z Polski do Chin mleka i śmietany zmniejszył się czterokrotnie. W przypadku mleka w proszku spadek przekroczył 30%.
Serwatka pozostała najważniejszym polskim produktem mleczarskim eksportowanym do Chin, choć również w tej kategorii odnotowano niewielki spadek.
Dane te pokazują, że duże możliwości produkcyjne nie gwarantują utrzymania sprzedaży na konkretnym rynku. Eksport zależy także od popytu, warunków dostępu do rynku, wymagań administracyjnych i konkurencji ze strony innych dostawców.
Dla producentów mleka i przetwórców oznacza to potrzebę uważnego śledzenia sytuacji eksportowej oraz poszukiwania stabilnych kanałów sprzedaży. Dywersyfikacja odbiorców może ograniczyć zależność od zmian popytu w jednym kraju, choć nie zastąpi analizy kosztów produkcji i bieżącej sytuacji cenowej.
Chiny chcą produkować więcej u siebie
Za zmianami w handlu stoi długofalowa polityka państwa. Chiny traktują bezpieczeństwo żywnościowe jako strategiczny cel i wspierają rozwój krajowego rolnictwa. Chcą w ten sposób ograniczać zależność od zagranicznych dostaw oraz zwiększać możliwości zaspokajania popytu we własnym kraju.
Jacek Strzelecki, ekspert ds. Chin z IERiGŻ-PIB, zwracał uwagę na wzrost zdolności chińskich producentów do konkurowania na rynkach międzynarodowych. – W niektórych produktach, jak wieprzowina, już mają samowystarczalność. W innych mniej, ale także mogą konkurować – wyjaśnił.
W miarę wzrostu krajowej produkcji Chiny mogą ograniczać import produktów, które wcześniej kupowały za granicą. W wybranych segmentach ich producenci mogą też umacniać pozycję w handlu międzynarodowym.
Nie wszystkie branże są jednak w takiej samej sytuacji. W części kategorii Chiny nadal potrzebują importu, a w innych krajowa produkcja coraz skuteczniej zastępuje zagraniczne dostawy. Dlatego skutki tych zmian trzeba analizować osobno dla zbóż, mięsa i produktów mleczarskich.
Czy chińska konkurencja zwiększy presję na ceny w Europie?
Jeśli chińskie firmy zwiększą eksport wybranych produktów, mogą zabiegać o tych samych odbiorców co dostawcy z Europy. Z kolei eksporterzy, którzy sprzedają mniej do Chin, mogą szukać nowych rynków zbytu. Taka zmiana kierunków handlu może nasilać konkurencję, ale jej rzeczywiste skutki zależą od produktu i sytuacji rynkowej.
Podczas seminarium Strzelecki przedstawił prognozę dotyczącą możliwych działań chińskiego rządu. – Stawiam tezę, zresztą w oparciu o fakty, że chiński rząd będzie produkty rolne dumpingował – mówił.
Dla polskich gospodarstw praktyczny wniosek jest taki, by obserwować nie tylko krajowe ceny skupu, lecz także sytuację na rynkach eksportowych. Znaczenie mają kierunki przepływu towarów, wielkość podaży, koszty transportu i popyt u głównych odbiorców. Dopiero zestawienie tych informacji pozwala ocenić, czy zmiany w Chinach mogą wpłynąć na konkretną branżę w Polsce.
Mamy potencjał, ale niewielki udział w chińskim rynku
Mimo że Polska należy do największych producentów i eksporterów żywności w Unii Europejskiej, jej udział w unijnym eksporcie rolno-spożywczym do Chin wynosi około 1% – wynika z danych zaprezentowanych przez dr Małgorzatę Bułkowską.
W ostatnich latach polski eksport rolno-spożywczy do Chin malał, podczas gdy import z tego kraju do Polski rósł. Pogłębiał się więc deficyt w handlu produktami rolno-spożywczymi między oboma państwami.
Nie wszystkie kategorie produktów odnotowały jednak spadki. Wzrastał polski eksport wybranych produktów przetworzonych, m.in. wyrobów czekoladowych, pieczywa cukierniczego i innych przetworów spożywczych.
To pokazuje, że możliwości eksportowe nie muszą ograniczać się do sprzedaży surowców. Znaczenie mogą mieć również przetworzenie, jakość produktu i dopasowanie oferty do oczekiwań odbiorców. Sam potencjał produkcyjny nie wystarczy, jeśli firmy nie mają odpowiedniego dostępu do rynku i sieci dystrybucji.
Nie tylko cena. Liczą się jakość i dostęp do rynku
Wśród barier ograniczających eksport do Chin eksperci wymieniali wymagania sanitarne i administracyjne, procedury certyfikacji, konieczność budowania rozpoznawalności marki oraz nawiązywania relacji z lokalnymi dystrybutorami.
Nawet konkurencyjny produkt nie zawsze szybko znajduje odbiorców. Potrzebne są stabilne dostawy, spełnienie wymagań rynku i długofalowa współpraca z partnerami handlowymi.
Dla rolników i przetwórców oznacza to, że warto brać pod uwagę nie tylko cenę oferowaną przez odbiorcę, ale też trwałość współpracy i ryzyko uzależnienia od jednego rynku. Dywersyfikacja sprzedaży nie usuwa zagrożeń, ale może ograniczyć skutki nagłej zmiany popytu lub warunków handlowych.
Krzysztof Zacharuk
