StoryEditor

Czy wieś ma dziś wsparcie, jeśli chodzi polską scenę polityczną?

W trakcie tegorocznego Agro Show zapytaliśmy Jana Krzysztofa Ardanowskiego, byłego ministra rolnictwa, a obecnie przewodniczącego prezydenckiej rady ds. rolnictwa o to, jakie nastroje panują na wsi, czy rolnicy mają wsparcie, jeśli chodzi o aktualną scenę polityczną i na kogo zagłosują w nadchodzących wyborach.

18.10.2026., 12:00h

Jakie nastroje panują obecnie na wsi?

Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego, byłego ministra rolnictwa a obecnie przewodniczącego prezydenckiej rady ds. rolnictwa – nastroje w rolnictwie są po prostu złe.

- Właściwie dawno tak złych nastrojów nie było. To jest z jednej strony wściekłość na sytuację ekonomiczną, ale również apatia i poczucie beznadziei – przyznaje w rozmowie z Redakcją były minister rolnictwa.

Jak zaznacza, w rolnictwie złe sytuacje wynikające m.in. z niekorzystnych warunków atmosferycznych powtarzają się często, „ale zazwyczaj w rolnikach było przekonanie, że jest jakaś nadzieja, jakieś światełko w tunelu, że trochę na jednym stracę, ale na drugim zyskam, natomiast sytuacji jaka jest w tej chwili, gdzie właściwie obojętnie czym się ten rolnik zajmuje, to wszystko nie rokuje żadnych dochodów, nawet pokrywania kosztów, takiej sytuacji dawno nie było. I jednocześnie doszło to przekonanie, że właściwie rolnicy zostali pozostawieni sami sobie”.

Czy ktoś się przejmuje sytuacją rolników?

Czy biorąc pod uwagę tę sytuację, którą Pan opisał, polska wieś ma dziś wsparcie, jeśli chodzi o obecną scenę polityczną? – pytamy Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

- To jest trudne pytanie. Wydaje mi się, że rolnicy mają przekonanie, że właściwie politycy przypominają sobie o nich głównie przy okazji wyborów i tego typu symbolicznych wydarzeń jak dożynki, gdzie trzeba przyjść, pochwalić rolników, powiedzieć o szacunku, o ich pracy, o tym jaka ona ciężka. Natomiast jak przychodzi do rozwiązywania konkretnych problemów ekonomicznych, organizacyjnych, prawnych, to najczęściej wtedy jest albo tłumaczenie, że wiecie, rozumiecie, nie da rady, bo Unia Europejska, ekolodzy czy inne grupy społeczne nie pozwalają, pieniędzy nie ma i tak dalej – stwierdził były minister rolnictwa.

- Proszę to dobrze zrozumieć – kontynuował - to nie jest kwestia chwalenia, ale właściwie nadzieje rolnicy wiążą jeszcze z prezydentem Nawrockim. Głosowali na niego, dzięki nim wygrał wybory, jest tego świadomy zresztą – zaznaczył przewodniczący prezydenckiej rady ds. rolnictwa dodając, że „prezydent bardzo twardo i zdecydowanie mówi, że on będzie bronił sytuacji rolników”. - Oczywiście ustrojowo prezydent nie ma jakiejś realnej władzy w Polsce, ale jeżeli będą złe ustawy, nielogiczne, które rolnikom nie pomagają, a jeszcze dodatkowo ich problemy zwiększają, to prezydent będzie je wetował. Ja zresztą uprzedzam ministra rolnictwa, jeżeli nie będzie próbował pewnych rozwiązań w zgodzie z konsensusem pewnym i rozwiązań korzystnych dla rolnictwa przedstawiał, niech nie liczy na to, że prezydent będzie takie ustawy podpisywał – podkreślił Jan Krzysztof Ardanowski.

image

Niedługo komornicy zapukają do wielu gospodarstw w Polsce. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Za rok mamy kolejne wybory parlamentarne. Jakieś sugestie dla rolników?

Na kogo wieś zagłosuje w przyszłym roku? Zdaniem byłego ministra rolnictwa, oczywiście nie wiadomo, co się wydarzy do tego czasu na polskiej scenie politycznej, kto pozostanie jako oferta polityczna. – Zamieszanie jest dziś potężne – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski. Przyznał, że choć sam na początku obdarzył rząd Donalda Tuska dużym zaufaniem, po trzech latach jest nim rozczarowany. - Jestem potwornie rozczarowany. Puste deklaracje ze strony PSL-u: tak, my chcemy rozwiązywać problemy, się staramy, w pocie czoła pracujemy… ale efektów z tego jest niewiele. Może dlatego, że pozycja tego koalicjanta w strukturze koalicji rządzącej jest dramatycznie słaba, bo decyduje Donald Tusk. Same zmiany kadrowe w PSL-u guzik dają. Ja bardzo dobrze oceniam ministra Siekierskiego. Uważam, że był jednym z lepiej przygotowanych kandydatów na ministra, z puli kilkunastu ostatnich ministrów, mnie w to równie zmniejszając. On był przygotowany do tego, z doświadczeniem unijnym, krajowym, pełną stabilnością poglądu. Ale niewiele mógł zrobić, bo premier mu na nic nie pozwalał. No więc przyszedł pan minister Krajewski, który głównie realizuje politykę kadrową PSL-u, wyrzucając ludzi z pracy, zwalniając, uważając, że jak się obsadzi wszystkie stołki w urzędach obsługujących rolnictwo, to dzięki tym ludziom plus ich rodzinom i kręgom znajomych wygrają wybory i te 5% się PSL-owi uda jakoś prześlizgnąć. To jest głupie myślenie – uważa były minister rolnictwa.

PiS ma wciąż silny mandat na wsi?

Czy PiS ma wciąż silny mandat na polskiej wsi? Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego tak, ale zaufanie to zostało mocno nadszarpnięte. - Ja odszedłem z PiS na znak sprzeciwu, tam zostało moje serce, moi przyjaciele, ale również błędy, jak słynna piątka dla zwierząt. Ludzie już nie pamiętają, o co tam chodziło, ale pamiętają, że to była zdradza ze strony PiS, że wieś, która była tak mocno związana z PiS-em została w jakiś sposób oszukana. Do tego doszła kwestia tego nieszczęsnego napływu zboża z Ukrainy. I to rozczarowanie, ten żal się do tej pory cały czas utrzymuje – zauważył w rozmowie z Redakcją Jan Krzysztof Ardanowski.

Jak dodał, PiS popełnił wiele innych błędów, do których się powinien przyznać – ale – w ocenie byłego ministra rolnictwa – tylko ta strona sceny politycznej jest w stanie „uratować” Polskę. - Mam nadzieję, i bardzo zabiegam o to, że jednak dojdzie do połączenia, pogodzenia środowisk prawicowych po to, żeby wygrać nadchodzące wybory i zacząć ratować Polskę, naprawiać również polskie rolnictwo – stwierdził były minister rolnictwa.

Czego brak innym opcjom politycznym, że nie zyskują takiego jak PiS uznania na polskiej wsi?

Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego, PiS jest jednak formacją bardziej propaństwową, pronarodową i różne aspekty życia społecznego czy gospodarczego analizuje pod kątem wzmacniania Polski, polskiej gospodarki i społeczeństwa.

- Rolnictwo przez długie lata w programie PiS-u (którego byłem współautorem i odejście od tego programu również sprawiło, że ja odszedłem od PiS-u) było dobrze odbierane przez rolników – podkreślił w rozmowie z Redakcją były minister rolnictwa i jeszcze raz zaznaczył, że gdyby PiS umiał się przyznać do popełnionych błędów, łatwiej i szybciej odzyskałby zaufanie rolników. - Natomiast Platforma jest partią głęboko miejską. Ona na wsi nie liczy na żadne sukcesy, w związku z tym, mówiąc wprost, machnęła ręką. PSL stał się natomiast partią urzędników samorządowych i państwowych – uważa Jan Krzysztof Ardanowski. -  Ja bym się cieszył, jeśli PSL miałby sukcesy. Żeby każdy, kto zabiega o sprawy rolnicze miał sukcesy. Ale nie wierzę już za bardzo w intencje obecnego rządu. PSL godzi się na popieranie Platformy ze względu na stołki – dodał.

image

Aktywny rolnik tylnymi drzwiami? Zmiany w płatnościach dla małych gospodarstw

Czy dojdzie kiedyś do porozumienia ponad podziałami, jeśli chodzi o sprawy rolnicze?

Czy dojdzie kiedyś do porozumienia ponad podziałami, jeśli chodzi o sprawy rolnicze? – Bardzo mi na tym zależy i próbuję się z tym przebić, ale to nie podoba się ani „lewicy”, ani „prawicy”, mówiąc tym starym podziałem – podkreśla w rozmowie z Redakcją przewodniczący prezydenckiej rady ds. rolnictwa. W jego ocenie, rolnikom potrzebna jest zgoda polityczna, stabilizacja rynku rolnego, dochodów. – To powinno być interesem państwa. I to musi być pewną zgodą polityczną. Nie może być sytuacji takiej, że przychodzi zmiana rządów i nowy minister czy nowy rząd mówi wszystko, co robili poprzednicy było niedobre. Oby do tej zgody kiedyś doszło – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

 

Agnieszka Kozłowska

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
18. październik 2026 13:00