StoryEditor

Dlaczego łubin plonuje niestabilnie? Tu błędem często jest niewłaściwe dobranie gatunku do gleby

W ubiegłym roku zasialiśmy w Polsce aż 229,2 tys. ha łubinów, z czego prawie 200 tys. to był łubin wąskolistny. Nie widać jednak dużej ilości łubinów w skupach na paszę. Wynika to częściowo z niestabilnych plonów. Jak je poprawić?

06.06.2026., 18:00h

– Łubiny zwykle siejemy w technologii z wykorzystaniem pługa. Wówczas orzemy jesienią, a wiosną stosujemy agregat uprawowo-siewny, następnie wałujemy i opryskujemy na chwasty. Jednak w jednym z naszych oddziałów, w Krzemlinie koło Szczecina, łubin siany jest w systemie no-tillage, bezpośrednio w mulcz ze słomy i ścierniska zbóż. Może być siany w systemie pośrednim, czyli po kultywatorze – mówi Sławomir Sikorski z PHR. Wskazuje jednak, że częstym błędem, którego konsekwencją jest niski plon lub po prostu niestabilność plonowania łubinów, jest niewłaściwy dobór gatunku do stanowiska.

image
Sławomir
Sikorski, zastępca dyrektora ds. sprzedaży i marketingu w Poznańskiej Hodowli Roślin
FOTO: Tomasz Czubiński

Sławomir Sikorski

zastępca dyrektora ds. sprzedaży i marketingu w Poznańskiej Hodowli Roślin. W PHR uprawiają łubin w 5 oddziałach: od woj. zachodniopomorskiego, przez ziemię lubuską, aż do Wielkopolski. Uprawiają wszystkie gatunki, ale najwięcej łubinu wąskolistnego.

Nie wszystkie na słabe gleby

– Najwięcej siejemy łubinu wąskolistnego, ponieważ mamy dużo stosunkowo słabszych gleb. Jednak słabe to nie najlżejsze czy kwaśne. Tylko łubin żółty toleruje V i w ostateczności VI klasę oraz pH poniżej 5,5. Łubin wąskolistny wymaga IV klasy i pH musi być ponad 6,0 – tłumaczy Sikorski. Dodaje, że łubin biały ma największe wymagania glebowe i należy go siać na II i III, a na pewno nie na słabszej niż klasa IVa. Jego zdaniem niepowodzenie w plonowaniu łubinu wąskolistnego to wina zbyt słabych gleb. Jednak znaczenie ma także kultura gleby. Łubiny kiełkują epigeicznie, co oznacza, że z gleby wychodzą jako pierwsze liścienie. Mają one dużą masę i muszą przebić się przez glebę. Jeśli jest ona zbita czy zaskorupiona, wschody są niewyrównane. Dlatego duże znaczenie ma struktura gleby, a tej sprzyja większa zawartość próchnicy. Łubin nie toleruje też zastoisk wodnych na polu.

– Zalecenia agrotechniczne mówią o siewie nasion łubinów na 2–4 cm. My siejemy na ok. 2,5 cm. Ważne jest jednak, aby nasiona trafiały w wilgotną warstwę gleby, gdyż duże nasiona, o MTN rzędu 100–200 g wymagają wilgoci do kiełkowania. Równomierna głębokość to także równomierne wschody. A to ułatwia walkę z chwastami, gdyż w łubinie podstawą są herbicydy przedwschodowe. Im później się je zastosuje, tym więcej chwastów ograniczymy – tłumaczy specjalista. Pojawia się pytanie, jak gęsto siać łubiny?

Lepiej zasiać nieco gęściej

– Norma wysiewu tradycyjnych odmian łubinu wąskolistnego i żółtego, czyli niesamokończących, wynosi 100–110 szt./m2. My siejemy jednak 120–130 szt./m2. Pozwala to zniwelować nieco problemy fuzaryjnej zgorzeli siewek i deformacji kiełków, które to ograniczają wschody oraz spowalniają zacienianie międzyrzędzi, co ogranicza późniejsze wschody chwastów – wylicza zalety ekspert z PHR. Dodaje, że odmiany samokończące sieje się o kolejne 10–20 szt./m2 gęściej. Łubin biały sieje się w obsadzie ok. 80 szt./m2. Ograniczanie zachwaszczania wtórego w obliczu małej dostępności herbicydów pogłównych na chwasty dwuliścienne, szczególnie na komosę, wymaga także stosowania wąskich międzyrzędzi, czyli 10–15 cm.

– Zdarzają się siewy w szersze rzędy 20–30-cm. Można nieco wówczas zaoszczędzić na obsadzie oraz mamy lepszą przewiewność łanu oraz doświetlenie roślin, co jest korzystne w odmianach tradycyjnych, które się rozgałęziają. Wymaga to jednak dobrych warunków dla herbicydów doglebowych, czyli gleby wilgotnej po siewie.

Mamy w Polsce do odchwaszczania łubinów chlomazon, dimetenamid-P, pendimetalinę i prosulfokarb. Wszystkie te substancje wymagają wilgotnej gleby – tłumaczy Sławomir Sikorski. Dodaje, że aby nie powodować fitotoksyczności, trzeba zwracać uwagę na ich dawki i dobierać je do jakości gleby. Przykładowo na piaszczystej środek z 480 g chlomazonu lepiej zastosować w dawce 0,15 l niż 0,2 l/ha. Z nalistnych jest jeszcze diflufenikan i metamitron oraz graminicydy: chizalofop-P etylu, fluazyfop-P butylu, kletodym i propachizafop.

Panuje też przekonanie, że łubiny nie wymagają nawożenia. Rzeczywiście gatunki te wytwarzają głęboki korzeń i z bakteriami brodawkowymi asymilują azot z powietrza. Jednak przy coraz częstszej suszy trzeba zwracać uwagę na potas. Gleba powinna mieć co najmniej średnią zasobność w ten składnik, a jeśli nie jest ona znana, warto podać ok. 60 kg/ha K2O.

image
Ceglastoczerwone zabarwienie widoczne na przekroju brodawek korzeniowych świadczy o efektywnym działaniu fabryki azotu mineralnego.
FOTO: Fot. Czubiński

A co z azotem?

– Mamy coraz częściej łagodne zimy, ale chłodne wiosny. Nie sprzyja to uruchomieniu pokładów azotu z gleby i na czas kiełkowania, do momentu efektywnego wiązania azotu, czyli gdy gleba ma 6–8°C, składnik musi być dostępny. Dlatego wskazane jest, zwłaszcza we wcześnie sianych łubinach, podać dawkę startową do 30 kg/ha N. Nie jest ona wymagana, jeśli z wyników analiz wiemy, że azot mineralny jest w glebie po przedplonie – uważa Sławomir Sikorski. Wskazuje też na znaczenie magnezu i siarki. Ta ostatnia jest elementem enzymów, które biorą udział w wiązaniu azotu. Dlatego zaleca podać pod łubin doglebowo siarczan magnezu.

– Łubiny są bardzo wrażliwe na niedobory mikroelementów i choć rzadko kto to robi, trzeba je podawać dolistnie, zwłaszcza jeśli na polu nie stosowano w płodozmianie obornika. Zabieg ten wykonuje się w fazie 4–6 liści, aby rośliny miały czym je pobrać – uważa specjalista. Wylicza jako najważniejsze bor, który sprzyja lepszemu zapylaniu kwiatów w dawce 120–150 kg/ha, molibden w dawce ok. 20 g/ha oraz mangan w dawce ok. 100 g/ha. Poza mikroelementami 10–20 kg/ha siedmiowodnego siarczanu magnezu.

Łubiny, choć rzadkie w naszym krajobrazie, nie są wolne od chorób. Na czoło wysuwa się antraknoza, która zagraża głównie łubinowi żółtemu. Zabiegi w tym gatunku są obowiązkowe. Obecnie mamy tylko jedną dopuszczoną substancję chemiczną – azoksystrobinę.

– Choroba ta może całkowicie zniszczyć plon. Środki chemiczne nie zwalczają jej bezpośrednio, ale zapobiegają jej i trzeba je stosować z wyprzedzeniem. Dlatego warto w zapobieganiu zwracać uwagę na 4–5-letnią przerwę w uprawie łubinu oraz na pochodzenie nasion, gdyż przenosi się ona na pole z materiałem siewnym. Jeżeli kupimy nasiona z niewiadomego źródła, które były porażone antraknozą, możemy być pewni, że choroba pojawi się na polu – uważa ekspert.

– Odmiany samokończące równomiernie dojrzewają, ale niestety plonują gorzej i jest ich coraz mniej. Natomiast w tradycyjnych trudniej jest uchwycić moment zbioru. U nas kosimy łubiny, gdy powyżej 80% strąków jest brązowawa. Nasiona mają wówczas 15–16% wilgotności i nie powinno być mniej, gdyż w technologii na nasiona zbyt suche nasiona to ryzyko mikrouszkodzeń i słabszego kiełkowania.

Nasiona łubinów powinny być zaraz po zbiorze doczyszczone, aby nie spleśniały – radzi specjalista. Jeśli użytkuje się łubin na paszę, to można go zbierać przy niższej wilgotności nasion. Trzeba jednak pamiętać, że im później przystępuje się do zbioru, tym większe ryzyko osypywania się nasion ze strąków.

Najczęstsze błędy

Niepowodzenie w plonowaniu łubinów można zrzucić na aurę, na którą nie mamy wpływu. Są jednak czynniki zależne od nas i warto unikać błędów:

  • zły dobór gatunku do gleby i stanowiska, co skutkować może niepowodzeniem podczas całej produkcji;
  • brak nawożenia lub zbyt niskie dawki nawozów, w tym mikroelementów;
  • nasiona – ich pochodzenie oraz zbyt niska obsada, bez uwzględniania siły kiełkowania, co powoduje zbyt niską obsadę po wschodach oraz ryzyko chorób;
  • źle dobrany do gleby, stanowiska i regionu kraju termin siewu, co powoduje nierównomierny rozwój plantacji i utrudnia walkę z chwastami;
  • zbiór w nieodpowiednim terminie, najczęściej zbyt późny, co zwiększa ryzyko strat i jakości.

tcz

Tomasz Czubiński
Autor Artykułu:Tomasz Czubiński

Tomasz Czubiński – rolnik, redaktor, a przy okazji dziennikarz zajmujący się szeroko pojętą uprawą roli i roślin, głównie rolniczych, ale także z racji nauki w szkole średniej gatunków ogrodniczych. Z urodzenia rolnik, a z wykształcenia specjalista w zakresie ochrony roślin (5-letnie studnia akademickie i podyplomowe). W kręgu jego największych zainteresowań leżą takie gatunki jak: zboża, rzepak, kukurydza, ziemniak i strączkowe. Ostatnio pogłębia swoją wiedzę dotyczącą uprawy i ochrony soi i słonecznika. Oprócz tego zajmuje się kwestiami nasiennictwa, hodowli roślin, nawożenia oraz glebą, w tym jej żyznością. Jest pomysłodawcą, głównym redaktorem oraz współautorem cenionych w środowisku rolniczym innowacyjnych i wznawianych Atlasów: chorób, szkodników, chwastów i objawów fizjologicznych. Oprócz tego stworzył serię poradników „Przewodnik polowy” i „Fazy rozwojowe”. W redakcji „top agrar Polska” od 2006 r. Na łamach tego miesięcznika i portalu topagrra.pl, a ostatnio także innych tytułów AgroHorti Media, jest autorem setek artykułów i reportaży o tematyce uprawy roślin, a także rolniczych tematów interwencyjnych i śledczych. Uczestniczy także w realizacji testów oraz publikacji ich wyników. Jest współorganizatorem i prowadzi wydarzenia dla rolników, m.in. forum, seminaria czy warsztaty. W pracy zawodowej kieruje się własnym wieloletnim doświadczeniem, czerpie naukę z wiedzy innych, w tym naukowców z Polski i ze świata (Niemcy, Francja, USA), a także rolników. Otwarty na różne poglądy, także rewolucyjne, na które jednak spogląda krytycznie i szuka „dziury w całym”. Interesuje się historią, w tym najnowszą historią rolnictwa i jej wpływem na kształt obecnego świata, losami rodzin rolniczych. Hobbistycznie uprawia ogród, a oprócz tego interesuje się szeroko pojętą fantastyką – od twardego SF po humorystyczne Fantasy. Od XX wieku żonaty, dwóch dorosłych synów.
Obszary specjalizacji: ochrona roślin, nawożenie, gleba, uprawa roli, nasiennictwo, hodowla roślin, uprawy: zboża, kukurydza, rzepak, strączkowe, w tym soja, słonecznik, gatunki ma międzyplon.
Kontakt: [email protected]
https://www.linkedin.com/in/tomasz-czubi%C5%84ski-990392225/

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
06. czerwiec 2026 18:02