Minimalna ingerencja w glebę i walka o każdą kroplę wody
– To, jakie mamy podłoże, przekłada się później na realne zyski. Ziemi nie da się oszukać – uważa Miron Przybyłowicz, który od 16 lat prowadzi rodzinne, 130-hektarowe gospodarstwo w Bożejewicach na Pałukach (woj. kujawsko-pomorskie), specjalizujące się w produkcji roślinnej. Na lekkich glebach klas III–V uprawia 66 ha pszenicy, 33 ha rzepaku i 20 ha żyta. W strukturze zasiewów znajduje się również kukurydza na ziarno. Siedem–osiem lat temu zrezygnował z orki na rzecz uprawy bezorkowej. Dziś największym wyzwaniem pozostaje dla niego zatrzymanie wody w glebie.
– Robię wszystko, żeby zachować jak najwięcej wody, dlatego od tego sezonu przechodzę na technologię strip-till – podkreśla rolnik. Kluczowe znaczenie ma zatem odpowiedni dobór maszyn.
– Miałem klasyczną talerzówkę, ale pracowała zbyt głęboko. Nie dało się zejść poniżej 8 cm ani osiągnąć większej prędkości roboczej – wyjaśnia Miron Przybyłowicz. Dlatego zdecydował się na talerzówkę do ultra płytkiej uprawy, która pracuje na głębokości od 3 do 5 cm. I jak podkreśla rolnik, jest to obecnie jedyna maszyna do uprawy gleby wykorzystywana w jego gospodarstwie.
– Zależy mi na jak najmniejszej ingerencji w glebę – powtarza jak mantrę.
Zobacz także: Od 14 lat nie orze pól. Efekty w rzepaku zaskakują nawet doświadczonych rolników
Strip-till: uprawa, nawożenie i siew w jednym przejeździe
Wdrażając strip-till, zdecydował się też na zakup maszyny przeznaczonej do tego systemu uprawy.
– To trzy maszyny w jednej – do uprawy, nawożenia i siewu podczas jednego przejazdu. Dzięki temu ograniczamy liczbę przejazdów po polu, zużycie paliwa i czas pracy. Najważniejsza jest jednak precyzja. Nawóz trafia dokładnie tam, gdzie jest potrzebny, czyli bezpośrednio w strefę korzeniową roślin – zwraca uwagę rolnik z Kujaw.
Rodzaj stosowanego nawozu oraz jego dawka są uzależnione od wyników badań gleby, które wykonuje co 2–3 lata. Analizuje zawartość fosforu, potasu, siarki i magnezu oraz odczyn (pH) gleby.
Czym jeszcze wspomaga nawożenie? Dowiesz się, oglądając reportaż z gospodarstwa!
