StoryEditor

„Ziemi nie da się oszukać”. Rolnik z Kujaw przeszedł na strip-till i ograniczył liczbę przejazdów po polu

Jak zatrzymać więcej wody w glebie i jednocześnie ograniczyć koszty uprawy? Miron Przybyłowicz z Bożejewic na Kujawach od lat stawia na minimalną ingerencję w glebę. Teraz wdraża technologię strip-till, dzięki której w jednym przejeździe uprawia glebę, wysiewa i nawozi, a dawki nawozów dobiera na podstawie regularnych badań gleby.

17.07.2026., 13:00h

Minimalna ingerencja w glebę i walka o każdą kroplę wody

– To, jakie mamy podłoże, przekłada się później na realne zyski. Ziemi nie da się oszukać – uważa Miron Przybyłowicz, który od 16 lat prowadzi rodzinne, 130-hektarowe gospodarstwo w Bożejewicach na Pałukach (woj. kujawsko-pomorskie), specjalizujące się w produkcji roślinnej. Na lekkich glebach klas III–V uprawia 66 ha pszenicy, 33 ha rzepaku i 20 ha żyta. W strukturze zasiewów znajduje się również kukurydza na ziarno. Siedem–osiem lat temu zrezygnował z orki na rzecz uprawy bezorkowej. Dziś największym wyzwaniem pozostaje dla niego zatrzymanie wody w glebie.

– Robię wszystko, żeby zachować jak najwięcej wody, dlatego od tego sezonu przechodzę na technologię strip-till – podkreśla rolnik. Kluczowe znaczenie ma zatem odpowiedni dobór maszyn.

– Miałem klasyczną talerzówkę, ale pracowała zbyt głęboko. Nie dało się zejść poniżej 8 cm ani osiągnąć większej prędkości roboczej – wyjaśnia Miron Przybyłowicz. Dlatego zdecydował się na talerzówkę do ultra płytkiej uprawy, która pracuje na głębokości od 3 do 5 cm. I jak podkreśla rolnik, jest to obecnie jedyna maszyna do uprawy gleby wykorzystywana w jego gospodarstwie.

– Zależy mi na jak najmniejszej ingerencji w glebę – powtarza jak mantrę.

Zobacz także: Od 14 lat nie orze pól. Efekty w rzepaku zaskakują nawet doświadczonych rolników

Strip-till: uprawa, nawożenie i siew w jednym przejeździe

Wdrażając strip-till, zdecydował się też na zakup maszyny przeznaczonej do tego systemu uprawy.

– To trzy maszyny w jednej – do uprawy, nawożenia i siewu podczas jednego przejazdu. Dzięki temu ograniczamy liczbę przejazdów po polu, zużycie paliwa i czas pracy. Najważniejsza jest jednak precyzja. Nawóz trafia dokładnie tam, gdzie jest potrzebny, czyli bezpośrednio w strefę korzeniową roślin – zwraca uwagę rolnik z Kujaw.

image

Rolnik zmienił technologię uprawy. „To naprawdę działa”. Plony sięgnęły nawet 12 t/ha

Rodzaj stosowanego nawozu oraz jego dawka są uzależnione od wyników badań gleby, które wykonuje co 2–3 lata. Analizuje zawartość fosforu, potasu, siarki i magnezu oraz odczyn (pH) gleby.

Czym jeszcze wspomaga nawożenie? Dowiesz się, oglądając reportaż z gospodarstwa!

Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
17. lipiec 2026 14:01