Metod odstraszania gołębi i innych ptaków z pól soi i słonecznika jest tyle ile... pól z tymi uprawami. Nie wszystkie są jednak uzasadnione, a ich pozorna skuteczność wynikać może z innych czynników, nawet psychologicznych. O sposobach tych rozmawiam z ornitologiem - prod. Piotrem Tryjanowskim z UP w Poznaniu. Fragment jego wypowiedzi poniżej, a pełen wywiad i dodatkowe porady na naszym kanale YT.
Kiedy gołębie grzywacze pojawią się masowo na polach z soją?
Gołąb grzywacz żeruje najintensywniej od pojawiania się liścieni do pierwszego liścia właściwego. Wiąże się to głównie z początkiem okresu lęgowego, czyli w Polsce od marca aż do września, a najintensywniej od czerwca. Potrzebują one wtedy dużo białka.
Trwa to zatem bardzo długo...
Tak, powrót grzywaczy z zimowisk ma miejsce od połowy marca do kwietnia. Trzeba jednak pamiętać o tym, że coraz więcej osobników tego gatunku u nas zimuje. Początek toków i budowa gniazd ma miejsce na przełomie marca i kwietnia, a okres karmienia piskląt trwa od kwietnia do nawet sierpnia.
Kiedy jest czas największych szkód?
Zwykle w maju, gdy soja wschodzi. Rolnicy mogą monitorować lokalne zadrzewienia śródpolne i skraje lasów, ponieważ stamtąd grzywacze najchętniej nalatują. Podejrzewam, że teraz sporo grzywaczy przylatuje z miast, o czym już kilka dekad temu pisał prof. Ludwik Tomiałojć, który badał skrupulatnie ten gatunek. Moim zdaniem najlepszą strategią jest dostosowanie terminu siewu soi tak, aby wschody wypadły poza szczytem tego zapotrzebowania, np. wcześniejszy siew, jeśli warunki glebowe i pogodowe pozwalają.
Czy w ciągu doby są pory aktywności i spoczynku gołębi grzywaczy?
Grzywacze są przede wszystkim ptakami dziennymi. Największa aktywność żerowania ma miejsce rano, po wschodzie słońca oraz po południu i wieczorem, aż do zmierzchu. W okresie lęgowym żerują intensywniej w ciągu dnia, przerywając na odpoczynek i opiekę nad gniazdem. W ciągu dnia często próżnują, tzw. loafing, odpoczywając na drzewach. Noc spędzają na spoczynku w koronach drzew, zadrzewieniach śródpolnych lub lasach. Nie żerują nocą. Pilnowanie pól jest więc najskuteczniejsze w godzinach porannych i popołudniowych.
Czy gołębie mają dobry węch? Czy mają sens metody odstraszania zapachem, np. opryskanie pola aminokwasami zwierzęcymi, olejami, estrami?
Gołębie grzywacze (i gołębie w ogóle) mają słabo rozwinięty zmysł węchu. Nie polegają na nim w znacznym stopniu przy poszukiwaniu pokarmu – dominuje u nich wzrok i doświadczenie. Metody oparte wyłącznie na zapachu, czyli aminokwasy zwierzęce, oleje, estry itp., mają bardzo ograniczoną skuteczność i szybko przestają działać. Ptaki szybko przyzwyczajają się do zapachu lub go ignorują, jeśli w polu jest atrakcyjny pokarm, np. młode pędy soi. Dlatego lepiej traktować je jako element wspomagający w kombinacji z innymi metodami, czyli wizualnymi lub akustycznymi, ale nie jako samodzielne rozwiązanie.
Czy gołębie mają dobry smak i czy skuteczne mogą być metody odstraszania smakiem, np. zaprawianie czy opryskiwanie pola papryczką chilli lub innymi niesmacznymi produktami?
Podobnie jak z węchem, gołębie mają słabo rozwinięty zmysł smaku. Mają zaledwie ok. 30–40 kubków smakowych, wobec tysięcy u ssaków. Nie reagują szczególnie na kapsaicynę, czyli substancję ostrą z papryczki chilli. Ptaki nie mają też receptorów bólowych na tę substancję, więc smak chilli ich nie odstrasza, w przeciwieństwie do większości ssaków. Metody odstraszania smakiem są więc w przypadku grzywacza mało skuteczne lub nieskuteczne. Opryskiwanie pola chilli, gorzkimi substancjami czy innymi repelentami smakowymi nie przynosi trwałych efektów, ponieważ ptaki szybko przyzwyczajają się lub po prostu kontynuują żerowanie. Bardziej obiecujące są metody łączone oraz przyciąganie naturalnych drapieżników.
tcz
