Przyszłość soi w Polsce

Przyszłość soi w Polsce

Uprawa soi kojarzy się nam z takimi rejonami jak Argentyna, Brazylia czy Chiny skąd gatunek te pochodzi. Od kilku lat, na coraz większą skalę, promuje się odmiany konwencjonalne (nie GMO) do uprawy w Polsce. Czy soja ma przyszłość w naszym kraju?

r e k l a m a

Na pytanie to próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji „Unowocześnienie technologii uprawy konwencjonalnych odmian soi w warunkach Polski” zorganizowanej 23 sierpnia 2017 r. w Dłoni koło Miejskiej Górki (woj. wielkopolskie). Konferencja była podsumowaniem wstępnych wyników badań wykonywanych w ramach Programu Badań Stosowanych prowadzonych w konsorcjum Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Politechniki Poznańskiej, Kombinatu Rolnego Kietrz, gospodarstwa Top Farms Głubczyce oraz Danko Hodowla Roślin.

Niski poziom uprawy w 2013 r.

Program badawczy rozpoczął się w grudniu 2013 r. Wtedy w krajowym rejestrze odmian COBORU były tylko dwie odmiany soi - Aldana i Augusta. Soję uprawiano na łącznej powierzchni kilkuset hektarów i nie było zarejestrowanych środków ochrony roślin. Program obejmuje łącznie 11 zadań. Jego zakończenie planowane jest na rok 2017 r.
- Obecnie szacuje się powierzchnię uprawy soi na około 12 tys. ha. W KR jest 12 odmian a 9 kolejnych oczekuje na wpis. W ochronie roślin zaleca się oficjalnie 17 herbicydów, 1 fungicyd i 5 insektycydów. Taki wzrost nie jest wyłącznie zasługą realizowanego programu, ale pewnie przyłożyliśmy się do tego - powiedział prof. Tadeusz Praczyk z IOR w Poznaniu - lidera konsorcjum.
Soja jest podstawowym źródłem białka dla ludzi (bezpośrednio oraz jako pasza dla zwierząt). I choć wykorzystuje się jako surowiec białkowy odpad poprodukcyjny - makuch i śrutę poekstrakcyjną, to niezaprzeczalnie jest to roślina białkowa. Czy nadaje się ona do uprawy w Polsce? W tym celu musimy dysponować odmianami wytrzymującymi nasze warunki i dojrzewającymi w terminie.

Trudności w hodowli soi

- Aby wyhodować nowe odmiany trzeba uzyskać nową zmienność genetyczną. Zmienność ta powinna pozwolić na uprawę w naszych warunkach klimatycznych. Aby poszerzyć zmienność sięgnęliśmy po dziki gatunek Glicine soja, która naturalnie rośnie w północnych Chinach oraz na Syberii, konkretnie na północ od rzeki Amur - powiedział prof. Jerzy Nawracała z UP w Poznaniu.
Problem z krzyżowaniem soi jest też czysto techniczny. Aby doprowadzić do skutecznego krzyżowania międzygatunkowego trzeba kastrować kwiaty jeszcze w pączku. Kłopot polega na tym, że pąki soi są bardzo małe. Na szczęście w Katedrze Genetyki udało się uzyskać mieszańce (np. w 2015 r. rzeczywista efektywność krzyżowania wyniosła 3,2%). Teraz trwa weryfikacja mieszańców. Okazuje się że mają one różne cechy morfologiczne - np. różny kolor nasion. Także wysokość roślin jest bardzo rozbieżna - np. od 57 cm do ponad 2 m długości łodygi.
- W hodowli chodzi właśnie o uzyskanie dużej zmienności genetycznej. Dzięki niej będzie można z czasem wyprowadzić odmiany - zaznaczył prof. Nawracała.
Oprócz krzyżowania międzygatunkowego w katedrze genetyki sięgnięto po inną metodę - tzw. mutagenezę. W metodzie tej częstość otrzymywanych mutacji jest bardzo mała:0,05-0,72%. Mimo to metodą tą oraz metodą krzyżowania wyprowadzono 56 linii hodowlanych.

Jest nowa polska odmiana

- Efekty hodowlane doprowadziły do wyhodowania nowej odmiany, która została zgłoszona do rejestracji w COBORU i zarejestrowana na początku roku 2017. Jest to odmiana Erica - powiedziała dr Agnieszka Katańska-Kaczmarek z Danko Hodowli Roślin.
Odmianami wzorcowymi do porównań w hodowli nowych odmian soi są wczesne odmiany Aldana i Augusta. Linie hodowlane porównywano pod kątem plonu, komponentów struktury plonu, wysokości osadzenia najniższego strąka, wczesności i jakości (białka i oleju). Z powyższych cech bardzo ważna jest wczesność - późne odmiany plonują wyżej, ale nie dojrzewają jesienią lub mają wtedy w naszych warunkach zbyt wysoką wilgotność nasion i przez to są mniej opłacalne w uprawie, gdyż trzeba je dosuszać. Odmiana Erica w badaniach dawała plony powyżej wzorca. W zależności od lokalizacji doświadczeń plonowała w porównaniu do wzorca na poziomie:
  • 102% (Dłoń- woj. wielkopolskie);
  • 120% (Modzurów - woj. śląskie);
  • 132% (Laski - woj. mazowieckie).
Pod względem zawartości białka dała w 2015 r. o 16 kg/ha białka więcej a w 2016 o 7 kg/ha mniej niż wzorzec. Spadek zawartości białka w ubiegłym roku dr Kaczmarek tłumaczy gorszym brodawkowaniem.
- Odmiana Erica plonuje wyżej od odmian w tej samej grupie wczesności. Przeinaczona jest na zbiór na przełomie sierpnia i września, równomiernie dojrzewa, ma średnio wysoką zawartość białka i ma dobrą odporność na choroby, szczególnie na zgorzel siewek. Ma też wysoką masę tysiąca nasion - około 170 g podsumowała dr Agnieszka Katańska-Kaczmarek. Odmiana na razie jest w rozmnożeniach i zanim trafi na rynek komercyjny minie około 2 lat.

Tajniki uprawy

- Soja w gospodarstwie UP w Poznaniu w Dłoni uprawiana była metodą płużną. Orka zimowa przeprowadzona była na głębokość 25 cm. Wiosną wcześnie przeprowadzono włókowanie i bronowanie a przed siewem agregat uprawowy. Zastosowano pod agregat także nawozy - 200 kg/ha nawozu NPK 6-20-30 a bezpośrednio przed siewem 100 kg/ha saletry amonowej 34% - powiedział prof. Jerzy Nawracała.
Soja w Dłoni siana jest przed 20 kwietnia siewnikiem zbożowym na głębokość 4 cm. Po siewie stosuje się herbicydy Dual Gold 1,5 l/ha i Afalon Dyspersyjny 1,5 l/ha.
Mimo powodzenia w uprawie cały czas trwają prace nad opracowaniem najlepszej technologii uprawy soi. Sprawdza się m.in. szerokość międzyrzędzi, terminy i dawki nawożenia oraz obsadę. Przykładowo w doświadczeniach w Wielkopolsce (Winna Góra) najlepiej soja plonowała przy wysokiej obsadzie (100 szt./m2) i przy wysokich dawkach azotu (2x48 kg/ha N). Potwierdziły to doświadczenia w Głubczycach - nieco niższe dawki dzielone azotu (przedsiewna i przed kwitnieniem) dały najlepszy plon.

Cenna roślina w płodozmianie

- Ważnym aspektem uprawy soi jest jej znaczenie dla roślin następczych. Wyniki doświadczeń pokazują wzrost plonów uprawianych następczo:
  • pszenicy ozimej o 12,4%
  • jęczmienia jarego o 19,6%.

- Korzystny wpływ na wysokość plonu w uprawie różnych roślin po soi utrzymuje się nawet w drugim roku. Pozytywny jest także wpływ na cechy jakościowe u roślin uprawianych po soi, np. zawartość białka czy glutenu w następczej pszenicy ozimej - powiedział prof. Jerzy Nawracała.

Problemy z chwastami

- W uprawie soi mamy kilka kluczowych gatunków chwastów. Najważniejszym i występującym w całym kraju jest komosa biała. Inny gatunek - szarłat szorstki też występuje często, choć tylko w niektórych rejonach kraju. Z gatunków dwuliściennych groźne są maruna nadmorska i samosiewy rzepaku. Natomiast spośród jednoliściennych znaczenie ma chwastnica jednostronna. Trzeba skupić na zwalczaniu tych gatunków - powiedział Tadeusz Praczyk z IOR w Poznaniu.
- Mamy zarejestrowane mieszaniny skomponowane w ten sposób, aby jednym zabiegiem poradzić sobie z dwuliściennymi i chwastnicą jednostronną. Jest to np. linuron 1000 g/ha i chlomazon 72 g/ha. Niestety linuron będzie wkrótce w UE zakazany. Dlatego warto zwrócić uwagę na mieszaninę pendimetaliny 1592,5 g/ha i chlomazonu 72 g/ha. Możliwe jest też stosowanie mieszaniny flufenacetu 480 g/ha z metrybuzyną 350 g/ha - podsumował wyniki doświadczeń herbicydowych prof. Tadeusz Praczyk.
- Na skuteczność herbicydów mają wpływ warunki pogodowe – zwłaszcza ilość opadów. Jeśli są lata mokre jak w 2015 czy 2017, stymulujące zachwaszczenie wtóre, konieczne jest stosowanie środków powschodowych (gdy soja jest w fazie 3 trójlistków). Zarejestrowanym środkiem do tego jest preparat Corum - zauważył prof. Praczyk.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii