Duże gospodarstwa na celowniku KE
Komisja Europejska chce, aby w nowej WPR po roku 2027 największe gospodarstwa po przekroczeniu 20 tys. euro dopłat rocznie miały je stopniowo zmniejszane, aż do ich zablokowania po przekroczeniu 100 tys. euro. Bruksela tłumaczy to koniecznością przeznaczenia większej ilości pieniędzy dla aktywnych rolników, młodych gospodarzy i gospodarstw działających w trudniejszych warunkach. Jednak część państw członkowskich – w tym Niemcy w części wschodniej – opiera rolnictwo na dużych gospodarstwach powstałych po prywatyzacji odpowiedników tamtejszych PGR–ów.
Komisarz broni ograniczeń
Ograniczeń broni komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen. W wywiadzie dla Agra Europe, opublikowanym przez niemiecki topagrar 28 maja 2026 r., komisarz Hansen postawił sprawę jednoznacznie: limitowanie płatności bezpośrednich nie jest dodatkiem do reformy, lecz jednym z warunków jej sensu.
– „Ograniczenie wraz z degresją jest w każdym razie absolutnie konieczne. Niedawno przeczytałem w niemieckiej prasie, że pewien szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich otrzymuje kilka milionów euro unijnych dotacji rolniczych. Aby zapewnić sobie własne bezpieczeństwo żywnościowe, wykupił duże gospodarstwa rolne w Europie – w Rumunii, we Włoszech i w Hiszpanii. W Rumunii mówimy o gospodarstwie o powierzchni ponad 50 000 hektarów, które oczywiście otrzymuje odpowiednią kwotę. Czy takie gospodarstwo potrzebuje takiego samego wsparcia jak gospodarstwo o powierzchni może tylko 50 hektarów? Myślę, że odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie. Przy działaniach rolnych albo pomocy inwestycyjnej nie mamy zresztą ograniczenia i właśnie o to nam chodzi. Chcemy gospodarstw, które stają się bardziej produktywne i bardziej efektywne. To jest droga, którą musimy iść”.
Szejk kontra spółdzielnia
Według ustaleń DeSmog, The Guardian, eldiario.es i G4Media, w latach 2019–2024 firmy kontrolowane przez rodzinę Al Nahyan ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz państwowy fundusz ADQ otrzymały ponad 71 mln euro unijnych dopłat rolnych. Największe wypłaty trafiły przez rumuńską spółkę Agricost, która prowadzi największe pojedyncze gospodarstwo rolne w UE – 57 tys. ha. W samym 2024 r. Agricost otrzymał 10,5 mln euro płatności bezpośrednich.
Jednak w wielu regionach, zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej i we wschodnich Niemczech, również istnieją duże gospodarstwa prywatne i spółdzielcze, które są normalną częścią struktury produkcji rolnej, a nie przykładem przejmowania dopłat przez zewnętrzny kapitał.
Dlatego degresywność dopłat skrytykowała ostatnio minister rolnictwa Brandenburgii Hanka Mittelstädt. Odrzuca ona plany Komisji dotyczące górnego limitu, wskazując, że wschodnioniemieckie struktury rolne, z dużymi gospodarstwami spółdzielczymi, zostałyby przez taki mechanizm poszkodowane.
– „W takim razie chciałbym usłyszeć kontrpropozycję. W Europie mamy z pewnością kilka takich skrajnych przykładów, o których właśnie wspomniałem. Moim celem nie jest bynajmniej sabotowanie dobrze funkcjonującego gospodarstwa spółdzielczego o powierzchni 5 000 hektarów. Musimy temu bezwzględnie zapobiec” – powiedział w wywiadzie komisarz Hansen w odpowiedzi na tę krytykę.
Reforma WPR była konsultowana?
Ciekawym fragmentem wywiadu jest stwierdzenie komisarza Hansena, że propozycja reformy WPR przedstawiona przez Komisję Europejską 16 lipca 2025 r. była konsultowana z państwami członkowskimi:
– „Zanim przedstawiliśmy propozycje dotyczące WPR, rozmawialiśmy z państwami członkowskimi. Mamy bardzo zróżnicowane struktury. Jedno jest jednak jasne: jeśli na przykład chcemy lepiej wspierać młodych rolników lub promować gospodarstwa na obszarach o niekorzystnych warunkach, musimy dokonać redystrybucji środków. Pieniądze powinny trafić do tych, którzy siedzą na traktorze i uprawiają pola. To dla mnie najważniejsze”.
To zdanie może stać się jednym z najważniejszych politycznych haseł reformy WPR po 2027 r. Argument odebrania pieniędzy wielkim posiadaczom ziemskim, by przekazać je małym rolnikom może przekonać do propozycji Komisji miliony posiadaczy gospodarstw rodzinnych w Europie.
Krytyka z krajów UE
Mimo konsultacji reformy WPR reakcja wielu państw członkowskich na przedstawioną w lipcu 2025 r. propozycję Komisji była negatywna. 17 listopada 2025 r., podczas posiedzenia Rady UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa (AGRIFISH) poświęconego propozycjom WPR po 2027 r., pomysł degresywności dopłat skrytykował federalny minister rolnictwa Niemiec Alois Rainer.
– „Mamy jeden limit dla wszystkich krajów członkowskich, jeżeli chodzi o capping i DABIS. Nie zgadzamy się z tym, ponieważ takie rozwiązanie w różnym stopniu wpływa na poszczególne państwa. Struktura rolnictwa w UE jest zróżnicowana, a wspólne progi mogą wprowadzić nieuzasadnioną nierównowagę”.
Sprzeciwiał się jej też przedstawiciel węgierskiego resortu rolnictwa sekretarz stanu József Viski.
– „Obowiązkowy capping i degresywność nie biorą pod uwagę struktury rolnictwa. Wpływają nie tylko na duże gospodarstwa, ale również na średnie i rodzinne, które są fundamentem naszej produkcji. To rozwiązanie wymaga powtórnej analizy, zanim zostanie przyjęte”.
Propozycję krytykował nawet najdłużej piastujący stanowisko ministra rolnictwa w UE Hiszpan Luis Planas Puchades:
– „Jeżeli chodzi o capping i degresywność, należy ustanowić wystarczający poziom pomocy i zapewnić elastyczność, która pozwoli krajom członkowskim na dostosowanie rozwiązań. Struktury gospodarstw są różne, a jednolite progi mogą prowadzić do nierównomiernych skutków. Dlatego państwa powinny móc same decydować, które instrumenty są najbardziej adekwatne”.
Mniej pieniędzy na WPR, a rolnicy z kredytami
Nie tylko poszczególne elementy propozycji KE, ale sam fakt zmniejszenia budżetu na Wspólną Politykę Rolną i pozbawienie jej odrębności traktatowej budził gwałtowną reakcję. 22 września 2025 r., na AGRIFISH ówczesny minister rolnictwa Rumunii wskazywał, że Komisja Europejska zostawi rumuńskich rolników z niespłaconymi kredytami:
– „Proponowany budżet dla Rumunii to 16,6 miliarda euro, co oznacza spadek o ponad 5 miliardów w porównaniu z obecnym okresem programowania. Takie obniżenie jest niedopuszczalne i uważamy to za niesprawiedliwe. Odrzucamy proponowane limity i pułapy, odrzucamy degresywność. Nasi rolnicy w Rumunii mają kredyty, które zostały zagwarantowane na dopłatach, które mają zostać wydane przez naszą agencję płatniczą w ciągu kolejnych 5 lat. Zmiany proponowane przez Komisję oznaczają, że rolnicy nie będą w stanie spłacić tych kredytów, a efekt domina zachwieje całym sektorem rolno-spożywczym”.
Krytyki nie szczędził również minister rolnictwa Słowacji:
– „Nie wiem, jak Komisja mogła zaproponować rozwiązanie, które wyraźnie działa na szkodę jednego z krajów Unii – czyli Słowacji. Nasze rolnictwo jest karane, bo karane są duże przedsiębiorstwa rolne, które u nas stanowią 80% gospodarstw. Nasi rolnicy musieli stawić czoła szeregowi kryzysów w ostatnich latach, a teraz czeka ich jeszcze obcięcie budżetu. Na Słowacji mówimy o miliardzie euro, których zabraknie naszym rolnikom”.
Polska broni odrębnej WPR
Także minister Stefan Krajewski mówił podczas tego posiedzenia, że Polska nie zgadza się na włączenie WPR do planów krajowych państw członkowskich:
– „Z dużym niepokojem przyjmujemy propozycję włączenia wspólnej polityki rolnej do jednego funduszu i jednego planu. Wspólna Polityka Rolna powinna zachować swoją odrębność, zarówno pod względem merytorycznym, jak i finansowym. Silna, odrębna, wspólna polityka rolna z odpowiednim, stabilnym budżetem to fundament bezpieczeństwa żywnościowego Unii”.
Minister Krajewski bronił również na posiedzeniach Rady UE ds. Rolnictwa utrzymania silnych instrumentów związanych z produkcją, potrzebnych do utrzymania potencjału produkcji w sektorach wrażliwych:
– „Szczególną rolę mają płatności związane z produkcją. Polska opowiada się za rozszerzeniem wsparcia, w tym o sektor trzody chlewnej. W kontekście rosnącej niestabilności rynków potrzebujemy instrumentów, które pozwolą utrzymać produkcję w najbardziej wrażliwych sektorach i zapobiec trwałej utracie potencjału” – mówił minister Krajewski w listopadzie 2025 r.
Komisja: będziemy wspierać cele środowiskowe
Komisarz Hansen również chce rozszerzenia pomocy związanej z produkcją – zwłaszcza dla zwierząt utrzymywanych na pastwiskach. W wywiadzie dla Agra Europe mówił, że taki instrument może wspierać zarówno produkcję, jak i cele środowiskowe.
– „W naszej propozycji rozszerzyliśmy wsparcie powiązane z produkcją. Pozwala nam to na przykład na większe wsparcie dla zwierząt pastwiskowych, takich jak bydło czy owce, na obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania. Przynosi to również korzyści dla różnorodności biologicznej, ponieważ zapobiega nadmiernemu zarośnięciu. (…) zaproponowaliśmy połączenie działań rolno-środowiskowych z drugiego filaru z regulacjami ekologicznymi z pierwszego filaru, ponieważ często mają one te same cele. Chcemy zachować uprawy produktywne, a nie tylko kilka pasów kwiatowych, które szkodzą produkcji. Dzięki systemom opartym na zachętach chcemy promować aktywną ochronę wody, gleby i różnorodności biologicznej, jednocześnie zwiększając produkcję. Tego właśnie chcą również nasi rolnicy” – powiedział w wywiadzie dla Agra Europe.
WPR 2028–2034 ma być gotowa na czas
Krytyka ze strony państw członkowskich nie zmienia tempa przygotowywania do reformy WPR – komisarz Christophe Hansen chce, aby reforma była gotowa na czas i zaczęła obowiązywać od początku 2028 r. W rozmowie z Agra Europe przyznał, że obecna WPR startowała zbyt pośpiesznie, co przełożyło się na nadmierną biurokrację. Tym razem Komisja chce uniknąć tego błędu.
– „Bardzo zależy mi na tym, aby zakończyć ją na czas. Jednym z problemów przy uruchamianiu obecnej WPR było to, że wszystko przebiegało zbyt pochopnie, przez co między innymi stworzyliśmy zbyt dużo biurokracji. Tym razem powinno być inaczej. Ten punkt był zresztą poruszany podczas moich wizyt we wszystkich 27 państwach członkowskich”.
To oznacza, że Komisja nie zamierza odsuwać sporu na później. Capping, degresywność, redystrybucja środków i inne dyskusyjne elementy reformy będą negocjowane równolegle z całym pakietem nowej WPR.
Komisja ma rację, że milionowe dopłaty dla największych właścicieli ziemi są politycznie i społecznie trudne do obrony. Ministrowie mają rację, że duże gospodarstwo nie zawsze jest nadużyciem systemu. Od tego, czy w negocjacjach uda się rozdzielić te dwie sytuacje, zależy, czy nowa WPR ograniczy patologie, czy przy okazji uderzy w część produkcyjnych gospodarstw.
Albert Katana
na podstawie: topagrar.com, "EU-Agrarkommissar verteidigt Kappung der GAP-Direktzahlungen"; topagrar.pl, "Ministrowie krytykują projekt WPR po 2027 r. Wskazują na braki finansowe i zbyt sztywne mechanizmy"; "Nowa WPR wg KE. Rolnicy stracą miliardy euro. Nie będzie wyrównania dopłat"
