StoryEditor

Ceny zbóż i rzepaku w cieniu rolniczych protestów. Co czeka rynki w 2026 roku? Podcast Czekał(a) na Urbana odc. 58

Na starcie 2026 r. rynek zbóż i rzepaku w Polsce znajduje się w wyjątkowo napiętej sytuacji. Z jednej strony mamy niepewność cenową i wciąż rozchwiane notowania na MATIF-ie, z drugiej – narastającą frustrację rolników, którzy wyszli na drogi i ruszyli ciągnikami na Warszawę, by zaprotestować przeciwko umowie UE–Mercosur.

O aktualnych cenach, prognozach i konsekwencjach politycznych decyzji dla polskiego rolnictwa rozmawiali w podcaście „Czekała na Urbana, czyli rynkowy last minute” redaktor Bartłomiej Czekała i ekspert rynkowy dr Juliusz Urban

Ceny zbóż na początku 2026 roku: lekki ruch w górę, ale bez euforii

– Na starcie 2026 r. ceny zbóż nadal nie zachwycają – podkreśla Juliusz Urban. Od okresu tuż przed świętami zmiany są niewielkie, bo większość firm skupujących wciąż przygląda się rynkowi. Widać jednak delikatny trend wzrostowy.

Pszenica konsumpcyjna: Średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wzrosła zaledwie o 2 zł/t i wynosi obecnie 718 zł/t. Aktualne widełki cenowe: 680–770 zł/t

– Ceny pszenicy konsumpcyjnej podnieśli tylko nieliczni, ale to wystarczyło, by średnia drgnęła symbolicznie w górę – komentuje Urban.

Pszenica paszowa: W pszenicy paszowej ruch jest odrobinę większy – średnia podskoczyła o 3 zł/t do poziomu 681 zł/t.

Minimum: 640 zł/t, maksimum: 780 zł/t.

– Ciekawostką jest jedna oferta z północy kraju, gdzie firma paszowa zapłaciła za pszenicę paszową nawet więcej niż za konsumpcyjną – zauważa analityk.

Jęczmień, pszenżyto, żyto – drobne korekty w górę

  • jęczmień: średnio 645 zł/t (wzrost o 2 zł), widełki 590–730 zł/t
  • pszenżyto: średnio 618 zł/t (wzrost o 3 zł), ceny 560–670 zł/t
  • żyto: średnio 560 zł/t (wzrost o 3 zł), oferty 500–640 zł/t

– Powyżej 600 zł/t za żyto płacą praktycznie tylko młynarze – dodaje Urban.

Kukurydza liderem wzrostów

Najmocniej od okresu przedświątecznego podrożała kukurydza: średnia: 698 zł/t (wzrost o 5 zł) a oferty za ziarno wysuszone: 650–760 zł/t.

Kukurydza, mocno powiązana notowaniami z MATIF-em, stała się pierwszym zbożem, na którym skupujący zdecydowali się na realniejsze ruchy cenowe.

Czy ceny zbóż w 2026 roku ruszą wyraźniej w górę?

Układ kalendarza sprawia, że realny „start” rynku w nowy rok będzie rozciągnięty w czasie – okres świąteczno-noworoczny oraz zimowe warunki logistyczne opóźniają normalizację handlu.

– Ci skupujący, którzy przespali moment ostatnich podwyżek, mogą teraz próbować lekkimi korektami w górę pobudzić uśpioną podaż – ocenia Juliusz Urban.

Pierwsze sygnały już są: w górę poszła kukurydza, za nią pszenica, przy czym oba te zboża pozostają silnie skorelowane z notowaniami na paryskiej giełdzie MATIF.

  • pszenica na MATIF: 191,5 €/t
  • kukurydza: tylko o 0,25 € tańsza

Pogoda i drogi – naturalny hamulec podaży

Dodatkowym czynnikiem są zimowe warunki:

– Zaśnieżone i oblodzone drogi dojazdowe do gospodarstw powodują, że podaż nie może się pobudzić – zboże po prostu nie wyjeżdża ze wsi do skupów – wyjaśnia Urban. – Dlatego pierwsze tygodnie roku mogą być okresem dalszych lekkich wzrostów cen.

Jednocześnie ekspert podkreśla, że nie należy spodziewać się gwałtownych wystrzałów. Powód? Załamanie na rynku trzody chlewnej.

Dramat cen trzody hamuje wzrosty zbóż paszowych

– Prawdziwa tragedia z cenami trzody hamuje potencjał wzrostu cen zbóż paszowych – mówi Urban.

Jęczmień i pszenżyto, choć chwilowo korzystały z popytu eksportowego (pszenżyto miało oferty sięgające nawet 750 zł/t przy doładowywaniu statku), nie utrzymały tych poziomów.

– Rynek będzie się zachowywał raczej płasko z tendencją do lekkich wzrostów, aż do momentu przełamania równowagi popytu i podaży – podsumowuje analityk.

Kluczowe będzie:

  • tempo i wolumen eksportu zboża drogą morską (dotąd ok. 20% wyższy niż rok wcześniej),
  • długość trwania warunków zimowych, które naturalnie ograniczają podaż i podbijają ceny.

Rynek rzepaku: grudniowe tąpnięcie na MATIF i próba styczniowej odbudowy

W przeciwieństwie do kukurydzy, rzepak na razie nie daje rolnikom powodów do zadowolenia.

– W okresie świąteczno-noworocznym mieliśmy kolejne ostre tąpnięcie na MATIF-ie – przypomina Juliusz Urban. – Od ostatniego czwartku przed świętami średnio rzepak na krajowym rynku stracił 25 zł/t.

Aktualne ceny rzepaku:

  • skupy: 1900–2000 zł/t
  • przetwórcy (dostawy na styczeń, bez dopłat): 2000–2060 zł/t

Giełdowy scenariusz: grudniowy spadek, styczniowa korekta

Urban zwraca uwagę, że realizuje się nakreślany wcześniej scenariusz giełdowy:

  • początek grudnia: powrót powyżej 480 €/t,
  • 11 grudnia: ostatnie zbliżenie kontraktów lutowych do tego poziomu,
  • Wigilia: minimum – 450 €/t na kontraktach lutowych,
  • 9 stycznia 2026 r.: 469,75 €/t.

– Grudniowe tąpnięcie było bardzo głębokie, przez co styczniowa odbudowa może być ograniczona – ocenia Urban.

Jego zdaniem granicą możliwości lutowych kontraktów może być okolica 475 €/t.

– Na poziomy znacznie powyżej 480 €/t raczej liczyć nie możemy, choć rzepak nieraz już potrafił zaskakiwać – dodaje.

Dlaczego obecne wzrosty są dla wielu posiadaczy kontraktów nadal niesatysfakcjonujące? Bo w tym sezonie rzepak przez długi czas był zdecydowanie droższy, a dzisiejsze poziomy nie zawsze pozwalają nawet na neutralne kosztowo zamknięcie pozycji.

Pogoda i polityka: dwa kluczowe czynniki dla notowań rzepaku

Zimą rzepak na MATIF jest szczególnie wrażliwy na doniesienia pogodowe.

– W niektórych regionach mogą pojawiać się temperatury graniczne dla zimotrwałości rzepaku. Takie sygnały często bywają wykorzystywane przez rynek do podkręcania kursów – tłumaczy Urban.

Rynek ropy naftowej: wsparcie (lub brak wsparcia) dla biodiesla i rzepaku

Drugim ważnym czynnikiem jest polityka globalna i jej wpływ na ceny ropy naftowej. Od początku sezonu ropa jest na najniższych poziomach od dłuższego czasu, co ogranicza siłę popytu na biopaliwa, a pośrednio osłabia rzepak.

Przykładowe dane przywołane przez Urbana:

ropa Brent:

  • lipiec 2025: 70,02 USD/baryłkę
  • po święcie Trzech Króli: 59,85 USD/baryłkę
  • obecnie: 62,73 USD/baryłkę po wzroście wywołanym napięciami wokół Wenezueli
  • ropa WTI: obecnie 58,41 USD/baryłkę (spadek o ok. 14,5% w pół roku)

Wzrost cen ropy o ok. 2 USD nastąpił po:

  • interwencji USA w Wenezueli,
  • przejęciu tankowca tzw. „szarej floty”, przeflagowanego na rosyjską banderę,
  • zapowiedzi przekazania przez Wenezuelę 50 mln baryłek ropy do USA.

Urban wskazuje też na inne zdarzenia geopolityczne – m.in. atak dronowy Rosji na zakład produkcji oleju roślinnego Oleina w Dnieprze (należący do koncernu Bunge) – jako potencjalne czynniki napięć na rynku olejów roślinnych.

– Jeśli rozmowy dotyczące wojny Rosji z Ukrainą doprowadziłyby choćby do dłuższego zawieszenia broni, ceny ropy na światowych giełdach mogą pójść w górę. A to oznaczałoby realne wsparcie dla rzepaku – podkreśla.

Rolnicze protesty, Mercosur i marsz na Warszawę

Rynek to jedno, ale – jak zauważa Bartłomiej Czekała – sytuacja rynkowa tak mocno się skomplikowała, że rolnicy nie wytrzymują długotrwałego napięcia.

180 protestów 30 grudnia i „gwiaździsty marsz” na Warszawę

Jeszcze w starym roku, 30 grudnia, w całej Polsce odbyło się ponad 180 lokalnych protestów. Rolnicy pojawili się na drogach, ale nie blokowali przejazdu, jak dwa lata temu podczas protestów przeciwko Zielonemu Ładowi:

  • traktory jechały wolno po wyznaczonych odcinkach,
  • stały na poboczach dróg gminnych, powiatowych, wojewódzkich i ekspresowych,
  • pojawiły się również na wiaduktach nad autostradami, z transparentami sprzeciwu wobec umowy Mercosur.

Kulminacją sprzeciwu jest „Marsz Gwiaździsty na Warszawę”:

  • początkowo planowany z 6 stron, ostatecznie z 5,
  • rolnicy z całego kraju dojeżdżali zarówno na kołach, jak i lawetami,
  • organizatorzy szacują udział na 500–1000 ciągników,
  • część maszyn dojechała do rogatek miasta (władze nie zgodziły się na wjazd do centrum),
  • w centrum trwa manifestacja pod Sejmem, zaplanowano przejście pod Kancelarię Premiera i przekazanie postulatów w „zielonym miasteczku”.

– Rolnicy mówią wyraźne „nie” podpisaniu umowy Mercosur – relacjonuje Czekała.

Mercosur: rząd mówi „klauzule ochronne”, rolnicy – „nie dla umowy”

Czekała przypomina tło ostatnich wydarzeń:

  • 18 grudnia 2025 r. w Brukseli odbyła się duża fala protestów przeciw umowie Mercosur,
  • tuż przed świętami wycofano się z głosowania i zatwierdzenia umowy,
  • polski rząd deklaruje, że od początku jest przeciwny umowie w obecnym kształcie i próbuje zmontować tzw. mniejszość blokującą.

W tej mniejszości są obecnie:

  • Francja,
  • Polska,
  • Irlandia,
  • Węgry;

Włochy najpierw poparły sprzeciw, a potem się z niego wycofały – ich ostateczna postawa pozostaje niepewna.

Rząd: „walczymy o klauzule ochronne”

Z Brukseli napłynęła też świeża informacja: ciało złożone z ambasadorów państw członkowskich zarekomendowało powrót do klauzul ochronnych, o których w grudniu mówił m.in. europoseł Krzysztof Hetman.

Chodzi m.in. o:

  • próg reakcji Komisji po spadku cen rynowych o 5%,
  • mechanizmy szybkiego uruchamiania ochrony rynku.

– To jest wyraźny efekt niezadowolenia rolników we Francji, Polsce, na Węgrzech i protestów w Brukseli – ocenia Czekała.

Jednak zderza to z nastrojami na wsi:

– Rolnicy oczekują nie tyle klauzul ochronnych, ile po prostu niepodpisania umowy – podkreśla. – Rząd przedstawia protesty jako wyraz poparcia dla swojej linii negocjacyjnej, ale sami rolnicy w swoich wypowiedziach krytykują zarówno obecny, jak i poprzednie rządy za wieloletnie zaniedbania wokół Mercosuru.

Polityczna taktyka rządu

Jego zdaniem rząd wie, że umowa najprawdopodobniej zostanie podpisana, stara się „wywalczyć” jak najlepsze klauzule ochronne i jednocześnie buduje narrację: „robiliśmy, co mogliśmy, ale Unia i Komisja Europejska mają ostatnie słowo”.

– Myślę, że rząd liczy na to, że w razie wejścia w życie umowy będzie mógł powiedzieć rolnikom: „byliśmy z Wami, walczyliśmy, ale nie wszystko od nas zależy” – ocenia Czekała.

Juliusz Urban: Komisja gra znaczonymi kartami, fortuna kołem się toczy

Urban dodaje do tego wymiaru politycznego kilka ostrych uwag:

  • przypomina, że cypryjska prezydencja chciała wyłączyć Parlament Europejski z procesu legislacyjnego przy Mercosur, co torowałoby drogę do błyskawicznego podpisania i wejścia umowy w życie,
  • wskazuje na zapowiedzi, że Ursula von der Leyen chciała już w poniedziałek polecieć podpisać umowę, która mogłaby zacząć obowiązywać niemal „od wtorku”,
  • zauważa, że podczas niedawnej polskiej prezydencji w UE nie dopilnowano kwestii Mercosuru, gdy ryzyko zaczynało być wyraźnie artykułowane.

– My wierzymy przedstawicielom naszego rządu w demokrację, a przeciwnicy grają znaczonymi kartami. To jest trochę dziecinne podejście – stwierdza Urban.

Zwraca także uwagę na zmianę retoryki niektórych polityków w Brukseli.

– Usłyszałem w radiu wypowiedź europosła Hetmana, który zaczął mówić o „dobrodziejstwie importu metali rzadkich” z Ameryki Południowej jako o kontraście dla uzależnienia od Chin. To typowo polityczne podejście: nikt nie chce być twarzą przegranej, każdy woli zostać twarzą sukcesu – komentuje.

Co po Mercosur? Nowa architektura handlu i poważne wyzwanie dla polskiego rolnictwa

Czekała przypomina, że Mercosur to dopiero początek: w kolejce czekają negocjacje z Indiami, Chinami i USA. Europejski rynek rolny będzie musiał funkcjonować w realiach coraz szerszej liberalizacji handlu, a polskie rolnictwo – szczególnie w zbożach i rzepaku – jest silne w skali UE, ale niekoniecznie w konkurencji globalnej.

– Umowa z Mercosur to nie jest epizod na dwa–trzy lata, tylko decyzja o bardzo długofalowych skutkach – ocenia. – Obawiam się, że czeka nas raczej dużo zawirowań niż spokojny ocean.

Pytanie kluczowe brzmi:

  • czy w razie zaburzeń rynku Komisja Europejska zastosuje realne, szybkie mechanizmy ochronne,
  • czy skończy się na dosypywaniu pieniędzy w formie dopłat, zamiast zmian systemowych.

Globalizacja kontra „trzymanie ziarna w magazynie”

Na koniec rozmowy Urban zwraca uwagę na rolę samych producentów rolnych.

– Przy globalizacji handlu taki tradycyjny trik jak zatrzymanie sprzedaży, który obserwowaliśmy w poprzednim i w tym sezonie, przestaje działać na korzyść rolników – tłumaczy.

Polska należy dziś do grona eksporterów zbóż. Gdy krajowi producenci wstrzymują podaż, oddają pole innym eksporterom, którzy chętnie wypełniają lukę popytową na rynkach światowych.

– To wszystko jest bardzo skomplikowane. Rolnicy mają poczucie, że robią swoje – produkują towar w wysokiej jakości – ale o ich sytuacji coraz częściej decydują czynniki zewnętrzne, na które mają bardzo ograniczony wpływ – podsumowuje Urban.

Co dalej z cenami i protestami?

Nagranie podcastu zbiegło się z trwającymi protestami w Warszawie. Ich dalszy przebieg i ewentualne decyzje polityczne nie były w momencie rozmowy jeszcze znane.

– Mam nadzieję, że będzie to spokojny protest, bez prowokacji i zakłóceń – mówił Czekała. – Głos rolników musi zostać usłyszany, ale realnych skutków tej umowy dla polskiego rolnictwa dziś jeszcze nie znamy.

Jedno jest pewne: pierwsze miesiące 2026 r. upłyną pod znakiem nie tylko walki o lepsze ceny zbóż i rzepaku, ale także o kształt europejskiej polityki handlowej, która może na lata zdefiniować warunki konkurencji dla polskich gospodarstw.

 

AKTUALIZACJA: Już po nagraniu tego odcinka z Brukseli dotarła do nas informacja, że przy sprzeciwie Polski, Francji, Austrii, Irlandii i Węgier oraz wstrzymaniu się od głosu Belgii, na dzisiejszym posiedzeniu COREPER kraje członkowskie przegłosowały zgodę na podpisanie umowy UE-Mercosur.

image

Umowa UE–Mercosur przyjęta. Włochy zagłosowały "za"

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała
Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Juliusz Urban
Autor Artykułu:Juliusz Urban
ekspert ds. rynku zbóż top agrar Polska, doktor agronomii UP i absolwent MBA UE we Wrocławiu, wiele lat zarządzał skupem u dużego dystrybutora, był prezesem firmy przetwórstwa rzepaku, miał także własną firmę brokerską.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. styczeń 2026 05:01