StoryEditor

Jaka jest jakość produkowanych w Polsce zbóż i stany magazynowe? Rozmowa z Arturem Gołębiowskim (Agrii Polska Sp. z o.o.)

Niestabilna pogoda wpływa na jakość produkowanych w Polsce zbóż. O tym w jaki sposób ją zapewnić oraz jak rynek reaguje na podaż krajowego ziarna o gorszych parametrach rozmawialiśmy z Arturem Gołębiowskim, dyrektorem Działu Zbóż w firmie Agrii Polska Sp. z o.o.
28.06.2024., 18:04h

Podczas czerwcowej VI Ogólnopolskiej Giełdy Rzepaczano - Zbożowej rozmawialiśmy z naszymi gośćmi i prelegentami o podsumowaniu kończącego się sezonu 2023/2024 oraz o perspektywach na kolejny sezon 2024/2025. W ubiegłym roku zbiory zbóż zdeterminowane były przez pogodę, czo często wpływało na ich jakość z uwagi na warunki zbioru lub przechowywania. W tym roku pogoda także jest niestabilna. O tym jak zadbać o jak najlepszą jakość zbóż rozmawialiśmy z Arturem Gołębiowskim, dyrektorem Działu Zbóż w firmie Agrii Polska Sp. z o.o.

Bartłomiej Czekała, top agrar Polska: Tematem naszej giełdy jest w skrócie to, czy jesteśmy jeszcze w kryzysie na rynku, czy też zmierzamy w kierunku stabilizacji rynkowej, chociaż chyba po takich cenach, które nadal rolników nie satysfakcjonują. Jaka jest Pana ocena tej sytuacji obecnej sytuacji rynkowej z takim też spojrzeniem wstecz na poprzednie miesiące.

Artur Gołębiowski, Agrii Polska Sp. z o.o.:Zacznę swoją wypowiedź od tego jaka jest końcówka tego sezonu. Na pewno jest to sezon dość niestabilnej jakości jeżeli chodzi o zboża, wynikającej przede wszystkim z uwarunkowań pogodowych, które są skutkiem braków substancji pokarmowych w końcowej fazie wegetacji pszenicy. To również związane jest  z tym, że część rolników ograniczało nawożenie zarówno azotowe jak i wieloskładnikowe, a przy korzystnej pogodzie niestety tych substancji odżywczych zabrakło by zapewnić jakość. Nie było korelacji między białkiem a glutenem, w związku z tym część odbiorców i młynów miała duży problem z pozyskaniem dobrej jakości ziarna. Natomiast bardzo fajnie i szybko zareagował rynek eksportowy, który dostosował się do tej różnej jakości towaru. Na rynku krajowym mieliśmy oferty i możliwości sprzedaży pszenicy zarówno paszowej, jak i pszenicy procentami białka: 10, 11,5, 12, 13, 13,5 i 14. Wiele dzisiaj padło zdań i pozytywnych informacji o tym budowaniu marki polskiej pszenicy na rynkach światowych. To jest ta szansa, która staje przed nami otworem jeżeli chodzi o zdobywanie nowych możliwości sprzedażowych, rynków zbytu dla polskiej pszenicy. Mówię o tym dlatego, że jest to również sezon w ostatnich latach, gdzie mieliśmy i mamy tak dużą różnicę cenową między pszenicą paszową a pszenicą wysokiej jakości z białkiem 14 proc. Niezależnie od poziomów cenowych, czy były to okres żniwny czy przełom roku czy  z przednówka, ta różnica była i jest rzędu 200-250 zł na tonie. Jako przedstawiciel firmy dystrybucyjnej i produkcyjnej, która handluje zbożem, myślę, że jest to kierunek dla polskiego rolnictwa żeby inwestować w jakość, w odpowiednią agrotechnikę i w odpowiednie odmiany. Na tym trzeba się koncentrować i skupiać aby ta jakość polskiego ziarna pszenicy czy innych zbóż była bardziej stabilna. Wtedy będziemy mieli lepsze możliwości zagospodarowania tego towaru na rynkach krajowych i zagranicznych.

Pytał Pan czy mamy stabilizację. Żyjemy w rynku globalnym, bardzo mocno uzależnionym od działań wielkich eksporterów i importerów na rynkach światowych. No i przede mamy czynnik pogodowy, który zdecydowanie odwrócił sytuację na rynku zbożowym. Ten przednówek był niezadowalający i bardzo niepokojący jeżeli chodzi o poziomy cenowe. Sytuacja jest zgoła odmienna. Problemy i duże cięcia prognoz zbiorów pszenicy m.in. w Rosji, które mówią że tej pszenicy będzie 10 czy nawet 15 milionów ton mniej niż jeszcze wskazywały prognozy sprzed 2 miesięcy. Więc ta perspektywa nowych zbiorów wygląda z perspektywy dnia dzisiejszego zdecydowanie bardziej korzystnie niż to miało miejsce jeszcze 2-3 miesiące temu.

Bartłomiej Czekała: Podczas Giełdy sporo uwagi wszyscy eksperci poświęcali kwestii zapasów zbóż. Mieliśmy najpierw medialne doniesienia o tym, że mamy bardzo duże zapasy i nie ma szans ich wywieźć do żniw. A w ostatnich tygodniach była duża korekta szacunków i dzisiaj są obawy czy rzeczywiście będziemy mieli dobre przejście z nowego do starego sezonu. Ceny też skupach wzrosły i stąd też nadzieja rolników na to, że utrzymają się także w okresie żniw. Jak pan ocenia to ile rzeczywiście mamy tego zboża w Polsce i z czym wejdziemy w nowy sezon?

Artur Gołębiowski: Na naszym spotkaniu wiele padło wiele wskazań powodów dlaczego jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji jeżeli chodzi o ocenę stanu zapasów. Medialnych spekulacji na temat bardzo wysokich stanów magazynowych mieliśmy wiele. Za chwileczkę będzie pewnie wiele medialnych spekulacji na temat stanu zagrażającego bezpieczeństwu żywnościowego kraju. Patrząc obiektywnie na sytuację na rynku mamy drugi sezon naprawdę bardzo wysokiego eksportu zbóż i będzie on rzędu powyżej 11 mln ton, więc siłą rzeczy te zapasy zapewne będą na porównywalnym poziomie jak to miało miejsce w roku czy w sezonie ubiegłym. Nie chciałbym się tutaj wypowiadać na temat rzeczy, które są poza nami rynkowo. Obserwując zachowania rolników, producentów rolnych i kupujących można przypuszczać, że jesteśmy mniej więcej na poziomie zapasów końcowych z poprzedniego sezonu.

Obejrzyj cały wywiad!

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Redaktor naczelny portalu topagrar.pl, dyrektor PWR online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. lipiec 2024 11:49