StoryEditor

Warzywomat nad jeziorem. Młode małżeństwo sprzedaje warzywa 24 godziny na dobę

Monika i Adam Słomowie z Mościenicy pod Kórnikiem postawili na sprzedaż bez pośredników i zbudowali własny Warzywomat u Słomy. Ich automat działa przez całą dobę, a klienci kupują w nim świeże warzywa, jajka i inne produkty prosto z gospodarstwa. Sprawdziliśmy, jak działa ten pomysł i czy naprawdę się opłaca.

28.05.2026., 15:00h

W wielkopolskiej wiosce Mościenica pod Kórnikiem gospodaruje młode małżeństwo - Monika i Adam Słoma. Pomimo młodego wieku mają bogate doświadczenie w uprawie 10 hektarów warzyw, ok. 30 hektarów zbóż i hodowli 80 opasów. Od marchewki po ziemniaki – wszystko sprzedawane jest bez pośredników w „Warzywomacie u Słomy”. Skąd ten pomysł? Jak się sprawdza? Czy się opłaca? O tym i nie tylko, opowiedzieli mi młodzi rolnicy podczas majowego spotkania w ich gospodarstwie.

Pulchna, żyzna ziemia i dobrzy gospodarze

Gdy w drugiej połowie maja przyjeżdżamy do Mościenicy, pogoda jest wymarzona. W spokojnej tafli jeziora Skrzyneckiego odbijają się promienie słoneczne a po niebie płyną pojedyncze cumulusy. Początek miesiąca był suchy, zimny z nocnymi przymrozkami do minus 5 stopni.

Biorę do ręki ziemię z pola gospodarzy i czuję jej pulchność. Jest ciemnego koloru i zawiera resztki (nomen omen) słomy. To musi być raj dla rosnącej w niej marchewki, pietruszki i całego szerokiego wachlarza warzyw, które uprawiają młodzi rolnicy.

Gospodarstwo z tradycją i nowoczesnym pomysłem

Potomkowie Adama Słomy byli rolnikami. Ich historia sięga XVIII wieku a to zobowiązuje.

- Gospodarstwo, na którym jesteśmy zakupił mój dziadek w 1910 roku. Historycznie też jest ciekawie, bo już nieraz usiłowali nas tutaj udusić i zmęczyć, ale jakoś dajemy radę. Pradziadek zaczynał od 70 hektarów, które w czasach komuny zredukowane zostały do 30. W tej chwili z dzierżawą dobijamy do 40 – opowiada na początku naszego spotkania rolnik, mąż i zarazem ojciec dwojga dzieci.

Monika Słoma nie pochodzi z gospodarstwa, więc interesuje mnie jak panu Adamowi udało się ją pozyskać.

- W sumie przez naszych wspólnych kolegów – rolników i to przez przypadek. Gdy chodziłem w Środzie Wlkp do technikum rolniczego, okazało się że moi koledzy z klasy są kolegami Moniki ze szkoły podstawowej i gimnazjum. Zaczęliśmy chodzić ze sobą od pierwszej klasy i tak to się skończyło…. zaobrączkowaniem – wspomnienia pana Adama kończy nasz wspólny śmiech. Oboje mają po 31 lat, z czego wynika, że połowę swojego życia są razem.

Obornik, płodozmian i własna pasza dla bydła

Powierzchnia 2/3 pól uprawiana jest pod bydło: kukurydza, zboża, łąki i trawy. Adam Słoma nie wyobraża sobie gospodarstwa bez zwierząt:

- Ważny jest cykl, który w naszym przypadku  gwarantuje obecność bydła. To ono daje nam obornik, obornik użyźnia ziemię, ziemia rodzi plony a te powracają, jako pasza do zwierząt - mówi mąż a żona dodaje:

- Odsadki kupowane są od zaprzyjaźnionych hodowców bydła mięsnego a poza tym... lubimy bydło, które jest piękne i okrąglutkie – wyjaśnia nasza gospodyni.

Nawożenie obornikiem stosowane jest na wszystkich polach a płodozmian dotyczy wszystkich upraw, zarówno zbóż, jaki i warzyw. Ziemia, którą trzymam w ręce jest przyjemna w dotyku: pulchna, wilgotna i ciepła. Jej struktura pozwala ją skleić a chwilę później rozsypać. -Niektórym warzywom obornik przeszkadza, więc dajemy go pod zboża – wyjaśnia Adam Słoma.

Ziemniaki, marchew i włoszczyzna prosto z pola

Prędzej czy później w ramach płodozmianu obornik trafia zarówno pod zboża, warzywa i ziemniaki. Zwłaszcza tych ostatnich nie może zabraknąć w szerokim wachlarzu upraw, bo przecież gospodarstwo znajduje się w sercu Wielkopolski. Odmiany wczesne, pół-wczesne i późne królują na 6 hektarach. Jedną z odmian, obok Ranomi, jest Gala.

- Nasi klienci uwielbiają tę odmianę. Jest to bardzo żółty ziemniak i nadaje się do wszystkiego - do gziki, jak i na kluski śląskie – mówi pani Monika.

Ziemniak potrzebuje dużo wody, skąd zatem ją czerpią?

- Nasze gospodarstwo rozdzielone jest na dwie części drogą krajową. Dla tej części wokół gospodarstwa z budynkami czerpiemy wodę z naszego stawu a drugą część podlewamy wodą z jeziora Skrzyneckiego – mówi pan Adam a ja dopytuję, jak to jest możliwe przy aktualnych brakach wody, że czerpią wodę z jeziora.

- Mamy pozwolenia wodno – prawne. Trwało to 2-3 lata aby uzyskać pozwolenia i otrzymaliśmy je, bo wszystkie nasze pola są zdrenowane w kierunku tego zbiornika, więc cały nadmiar wody z naszych pół spływa do jeziora. Można powiedzieć, że odzyskujemy wodę, która zeszła z naszych pól – wyjaśnia Adam Słoma.

Warzywomat u Słomy działa całą dobę

Tuż przed gospodarstwem stoi kontener a w nim warzywomat. Nad drzwiami pokaźna tablica „Warzywomat u Słomy”. Skąd pomysł na nazwę? Adam Słoma mówi, że mają branżowe nazwisko a to zobowiązuje. Na drzwiach wejściowych widnieje informacja, że jest otwarty 7 dni w tygodniu przez 24 godziny dziennie.

image
FOTO: Warzywomat u Słomy jest czynny 24/7

Przed kontenerem schludny parking dla samochodów i rowerów. Gospodarze potwierdzają, że zakup warzywomatu był bardzo dobrą decyzją, a to za sprawą pani Moniki.

- Nikt z okolicznych rolników nie sprzedaje warzyw detalicznie. Zaczęliśmy od sprzedaży z domu, ale wiedziałam, że potrzebny jest sposób, który nie będzie wymagał ciągłej gotowości wyjścia do klienta. Oszczędzaliśmy 2 – 3 lata i zakupiliśmy ten automat, który jest wendingowy, czyli nadaje się do sprzedaży wszystkiego: zarówno jabłek, jak i jajek, chleba, kawy, czy właśnie warzyw – wyjaśnia rolniczka.

Można płacić gotówką, kartą lub blikiem

Wchodzimy do pawilonu, w którym dwie klientki są w trakcie zakupów. Mówią, że na zakupach są tutaj regularnie, bo wszystko jest świeże i całą dobę dostępne. W pomieszczeniu panuje przyjemny chłód dzięki klimatyzatorowi, a w podświetlonych szafkach widać między innymi włoszczyznę, sałatę, marchewkę, jajka, no i oczywiście ziemniaki.

Decyduję się na zakupy. Nie mam gotówki, ale to nie jest problemem, gdyż zapłacić można kartą a nawet blikiem. Wszystko idzie sprawnie a jeśli nie idzie lub ktoś chce kupić większą ilość niż jest w szafce – dzwoni pod widniejący numer telefonu pani Moniki. Wyciągam z szafki pokaźny pęczek włoszczyzny, który w dotyku jest chłodny i jędrny.

Zielone światło dla ziemniaków

Zwracam uwagę na zielone światło w szafce z ziemniakami. Dlaczego tylko one je mają, gdy inne szafki podświetlone są na biało? Z wytłumaczeniem śpieszy Adam Słoma:

- Po dwóch dniach okazało się, że ziemniak zieleniał a to jest negatywne dla konsumenta. Wyszukaliśmy, że światło dla ziemniaka powinno być zielone. Ziemniak jest wtedy podświetlony, do klienta się uśmiecha a jednocześnie nie psuje się, nie degraduje i nie traci swoich właściwości. Podpowiedzieli to producentowi warzywomatu i wprawdzie gratyfikacji z tego tytułu nie otrzymali, ale z serwisu lokalnej firmy są bardzo zadowoleni.

Czy taki model sprzedaży się opłaca?

Powierzchnia 40 hektarów sama w sobie nie jest wyzwaniem, jeżeli uprawiana jest np. pod zboża, ale w przypadku warzyw praca staje się intensywna. Z kim gospodarują?

- Mamy jednego pracownika, no a tak poza tym to my pracujemy przede wszystkim. Pomagają nam teściowie – teściowa przy dzieciach a teść przy warzywach, bo bardzo to lubi – w głosie pani Moniki nie słychać narzekania.

Czy sposób na życie, który wybrali sprawdza się? Patrząc na zadowoloną parę i słysząc ich wypowiedzi – nie może być inaczej. Przysłowiową kropką nad „i” w ich stopniu zadowolenia, był zakup warzywomatu. Teraz mają więcej czasu dla siebie, mogą wyjechać, zregenerować siły. Może przydałoby się tego czasu więcej?

- My szybko pracujemy i szybko odpoczywamy – zapewnia na koniec Adam Słoma.

Tekst i zdjęcia: Anna Malinowski

Zdjęcia i montaż: Michał Heluszka

Anna Malinowski
Autor Artykułu:Anna Malinowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
28. maj 2026 16:02