Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Świnie>Zdrowie świń>

Elektroniczna książka leczenia zwierząt - jak to działa?

Obrazek

Co wiemy o polskiej wersji e-KLZ – elektronicznej książki leczenia zwierząt? Poza tym, że wiadomo, że ma to nastąpić niebawem, jest szereg niewiadomych. Jak zmieni się legislacja i jak będzie działała e-KLZ?

Anna Kurek17 czerwca 2022, 11:27

Od 28 stycznia 2022 r. obowiązują przepisy rozporządzenia UE 2019/6 w sprawie weterynaryjnych produktów leczniczych, czyli leków dla zwierząt. Ten długo, bo wiele lat przygotowywany akt prawny, ma za zadanie zmienić politykę lekową, dotyczącą leczenia zwierząt w całej Unii Europejskiej, w tym i w naszym kraju.

Wśród wielu celów, które tworzący to rozporządzenie założyli, były m.in.:

  • Stworzenie jednego, europejskiego rynku dla wszystkich leków dla zwierząt gospodarskich i towarzyszących, w celu bycia konkurencyjnym w stosunku do pozostałych rynków, głównie obu Ameryk i Azji.
  • Ułatwienie dostępu do leków, ponieważ dotychczas mniejsze kraje członkowskie, a zatem mniejsze rynki, miały utrudniony dostęp do wielu z nich. Teraz ma się to zmienić.
  • Bardzo ważnym aspektem w przepisach nowego rozporządzenia jest walka z lekoopornością na antybiotyki, m.in. przez lepszą, bardziej precyzyjną kontrolę zużycia leków, w szczególności antybiotyków.

Jedno zdrowie i współzależność

Kwestia walki z lekoopornością wiąże się bezpośrednio z zagadnieniem jednego zdrowia (ang. One Health) i polega na patrzeniu na zdrowie człowieka, zwierząt i stan środowiska naturalnego jako współzależne. Nie da się mówić o zdrowiu człowieka w oderwaniu od zdrowia zwierząt, czystości powietrza, którym oddychamy, wody, którą pijemy, czy żywności, którą zjadamy. Ten punkt widzenia jest naturalny dla ludzi związanych z produkcją żywności, zdrowiem zwierząt. Niestety, pozostaje wciąż zbyt słabo dostrzegany przez polityków i decydentów najwyższego szczebla, którzy koncentrują się na zdrowiu człowieka. Najlepszym tego przykładem jest pandemia COVID-19, której początkiem były zwierzęta wypłoszone ze swoich naturalnych siedzib przez człowieka, zestresowane, a przez to bardziej podatne na zakażenia. Niewiele mówi się o roli zwierząt w przebiegu pandemii COVID-19. Tymczasem udowodniono, że wiele gatunków zwierząt reaguje na ten wirus, nie chorując objawowo, ale wytwarzając przeciwciała chroniące te gatunki przed zakażeniem. Wśród zwierząt są gatunki, które chorują, a co gorsza – mogą być źródłem zakażenia dla człowieka. Udowodniono przeniesienie wirusa powodującego COVID-19 przez człowieka na norki, a dalej z norek na człowieka. Ten niebezpieczny fakt spowodował, że wybito całe pogłowie norek w Danii, kraju, gdzie hodowla ich stała na wysokim poziomie, a kraj ten był światowym potentatem w produkcji skór. Aż 17 mln zwierząt zagazowano, a dalsza hodowla została zakazana, doprowadzając wielu hodowców do utraty źródła utrzymania.

Podobne obserwacje, dotyczące transmisji wirusa COVID-19 z człowieka na zwierzęta, zaobserwowano u kotowatych, zwłaszcza u tygrysów w indyjskim ogrodzie zoologicznym, wcześniej u lwa w zoo w Nowym Yorku, tygrysów w zoo w San Diego w Kalifornii. Koty, bardziej niż psy osób zakażonych wydają się podatne na zakażenie, chociaż nie wykazują objawów chorobowych. To wszystko spowodowało, że powstała szczepionka przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 dla zwierząt. To, czy będziemy nią szczepić zwierzęta, zależy od decyzji polityków. Tymczasem, jak wiemy, szczepienia są najskuteczniejszym dotąd sposobem na walkę z chorobami wirusowymi i nie tylko. Chroniąc zwierzęta przed zachorowaniem, chronimy także własne zdrowie wg zasady One Health.

Ograniczyć lekooporność 

Kierując się tą zasadą i zaobserwowanym zjawiskiem narastającej coraz gwałtowniej oporności bakterii na antybiotyki u ludzi i zwierząt, podjęto działania, zmierzające do powstrzymania tego, znanego od początku istnienia tych środków, fenomenu. Już twórca penicyliny, Alexander Fleming zwracał uwagę na zjawisko lekooporności drobnoustrojów. Można je najprościej wytłumaczyć tak, że im więcej i częściej stosuje się antybiotyki, tym ich skuteczność bardziej maleje. Potwierdzają to badania naukowe, ale także badania statystyczne. Kraje, które wdrożyły programy racjonalnego stosowania antybiotyków, nazywane często narodowymi programami ochrony antybiotyków (Polska), odnoszą sukcesy na tym polu. Im mniej sprzedawanych jest tych środków, im rzadziej są stosowane, używane tylko w konieczności i w przypadkach potwierdzonych, tym skuteczność ich wzrasta. Nawet stare klasy antybiotyków, o których często mówiono, że przestały działać, są w stanie na nowo stać się skuteczne.

Największe sukcesy we wdrażaniu programów ochrony antybiotyków mają Holandia, Belgia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja. O ile w całej Europie zużycie tych środków u zwierząt obniżyło się w latach 2011–2020 o 43%, o tyle w tych krajach zdecydowanie więcej. I tak w Holandii udało się zmniejszyć sprzedaż antybiotyków stosowanych u zwierząt gospodarskich aż o 60%. Czy podobny scenariusz jest możliwy do osiągnięcia w Polsce?

Jeśli chcemy produkować, wytwarzać żywność atrakcyjną dla innych rynków zbytu niż lokalny, to nie ma innej alternatywy. Musimy wdrożyć i egzekwować przepisy, dotyczące racjonalnego stosowania tych leków w sektorach leczenia ludzi, zwierząt, stosowania ich w rolnictwie, a zatem również w produkcji zwierzęcej.

Brak danych o zużyciu leków

Dotychczas w niewielu krajach udaje się określić, ile i które gatunki zwierząt otrzymują antybiotyki danej klasy. W większości przypadków nasze wyobrażenia o zużyciu tych leków są pochodną ich sprzedaży przez hurtownie lekarzom weterynarii. Jest to sumaryczna ilość wszystkich antybiotyków sprzedanych dla wszystkich gatunków zwierząt, a zatem nie tylko dla zwierząt gospodarskich. Widoczny podział na poszczególne gatunki zwierząt, w publikowanym co rok raporcie sprzedaży tych środków, stosowanych u zwierząt produkujących żywność (ESVAC), jest wynikiem założeń opartych na liczebności zwierząt danego gatunku w danym kraju. Są to zatem wartości orientacyjne. Ich powtarzalność na przestrzeni 13 lat zbierania danych pozwala dość dokładnie obserwować trendy i wyciągać wnioski.

Monitoring zużycia leków weterynaryjnych

Unijne rozporządzenie 2019/6 wprowadziło obowiązek monitoringu zużycia antybiotyków z poziomu gospodarstw rolnych. To jest duża i pozytywna zmiana. Pozwoli na dokładniejszą ocenę zużycia antybiotyków i poszczególnych ich klas przez konkretne gatunki zwierząt. W praktyce stanie się to za kilka lat, gdyż wprowadzenie monitoringu gospodarstw zacznie działać z początkiem 2023 r. Takie są założenia. Komisja Europejska zobligowała kraje członkowskie do rozpoczęcia monitoringu zużycia antybiotyków od tego okresu tak, żeby móc przedstawić dane w 2024 r. W pierwszym okresie dane mają być zbierane od producentów świń, drobiu, krów i cieląt. Z czasem obowiązek ten zostanie jednak rozszerzony również o inne gatunki zwierząt, po zwierzęta towarzyszące włącznie, do roku 2030.

Żeby monitoring w gospodarstwach stał się możliwy, potrzebne jest odpowiednie narzędzie. Roboczo nazwano je elektroniczną książką leczenia zwierząt (e-KLZ). Zastąpi ona dotychczasową, papierową książkę leczenia zwierząt. Będzie dostępna w formie oprogramowania kompatybilnego z oprogramowaniem dla lecznic i gospodarstw. Założeniem jest, by ułatwić pracę rolnikom i obsługującym ich stada lekarzom weterynarii, a nie utrudniać. Zgodnie z założeniem, ma to być nakładka na już istniejące oprogramowanie, czyli wersja oprogramowania zdolna nadpisać oczekiwane funkcje na już istniejące oprogramowanie, będące w posiadaniu użytkowników. Dostępna ma być za darmo.

Program-nakładka z danych wpisywanych do komputera, dotyczących leczenia zwierząt, będzie w stanie wybrać takie dane, które zostaną uznane za przydatne do monitoringu zużycia leków. Nie ma jeszcze ostatecznego kształtu projektu. Prace nad e-KLZ trwają w Głównym Inspektoracie Weterynarii (GIW). Za modelowe rozwiązanie przyjęto podobny program, działający od kilku lat, a dokładnie od 2020 r. we Włoszech. Początkowo wprowadzono tam program pilotażowy, ograniczony do jednego z 21 regionów Włoch, po czym rozszerzono na cały kraj. Początki nie były łatwe, ale po pewnym czasie użytkownicy przywykli do zmiany i zaczęli zauważać korzyści płynące z tego rozwiązania.

Działanie e-KLZ oprócz automatyzacji i dostępności z poziomu komputera i smartfonu, nie powinno nikomu sprawić trudności. Nowoczesny rolnik korzysta z narzędzi współczesnej elektroniki i programów komputerowych. Argument, że nie w każdym gospodarstwie jest komputer, wydaje się mało aktualny. Jeśli nawet brakuje komputera, to jest smartfon z dostępem do aplikacji.

Jak może działać e-KLZ?

Rolnik-hodowca będzie miał dane o swoim gospodarstwie na swoim komputerze lub smartfonie. Lekarz przyjeżdżający do gospodarstwa będzie je miał w swojej bazie danych. Lekarz będzie miał dane wszystkich klientów. Rolnik będzie miał dostęp jedynie do danych ze swojego gospodarstwa i najprawdopodobniej części wyników przetworzonych, pokazujących jego gospodarstwo na tle innych w danym regionie, a być może i w kraju. Umożliwi mu to porównanie zużycia antybiotyków w jego stadzie w stosunku do ogółu. Rolnik będzie na bieżąco uzupełniał dane, dotyczące zmian stanu stada, dzięki czemu lekarz wizytujący gospodarstwo będzie jedynie kontrolował stan rzeczywisty. W ten sposób powoli rola lekarza zmieni się ze strażaka gaszącego pożary na doradcę rolnika do spraw zdrowia i zapobiegania chorobom. W istocie profilaktyka jest tańsza niż leczenie. Wybór lekarza opiekującego się stadem pozostanie w gestii rolnika.

Lekarz podczas cyklicznej wizyty będzie wizytował stado, zwracając uwagę na prewencję chorób, stan zdrowia zwierząt i zabezpieczeń bioasekuracyjnych itp. Ordynując leki, będzie wpisywał je do e-KLZ. W ten sposób automatycznie pozostanie ślad w bazie. Dane te skopiują się do systemu gospodarza. Gospodarz będzie miał prawo zweryfikować zapisane przez lekarza informacje, jeśli tego nie zrobi do 48 godzin po wizycie, dane wpisane przez lekarza przejdą do bazy danych wyższego szczebla. Na podstawie danych zebranych z gospodarstw, każdy lekarz oraz lekarze inspekcji weterynaryjnej, nadzorujący pracę lekarzy terenowych będą mogli sprawdzić, jak są stosowane antybiotyki w poszczególnych gospodarstwach. Na podstawie analiz można będzie porównywać obszary, regiony i województwa. W przypadkach wzbudzających wątpliwości, np. związanych ze wzrostem zużycia antybiotyków w porównywalnych okresach lub w porównywalnych gospodarstwach, a nawet regionach, konieczna może okazać się dodatkowa wizyta lekarza prowadzącego stado. Jeśli taka interwencja oraz satysfakcjonujące wyjaśnienie nie pomogą, może do lekarza zostać skierowana prośba o dodatkowe wyjaśnienie lub kontrola lekarza urzędowego.

Polska niegotowa na ten projekt?

Czy polski model e-KLZ będzie wyglądał podobnie do przedstawionego modelu włoskiego, czas pokaże. Oby spełnił pokładane w nim oczekiwania wszystkich zainteresowanych stron.

Czasu zostało niewiele, a nie wiemy praktycznie nic konkretnego o polskiej wersji e-KLZ. Podstawą do stworzenia i wprowadzenia e-KLZ musi być odpowiednio zmieniona legislacja. Wiadomo, że ma to nastąpić. Wszyscy czekamy, a nasza zagraniczna konkurencja o rynki zbytu nie śpi. Weźmy to pod uwagę, wyrażając swoje obawy co do zmian i kierunku działań nakreślonych przez autorów rozporządzenia 2019/6, którym zależy na zdrowych zwierzętach, zdrowiu człowieka i na dobrej kondycji otaczającego nas środowiska naturalnego. Jedno zdrowie – One Health.

Artur Zalewski, One Health Consulting, oprac. ak


Picture of the author
Autor Artykułu:Anna Kurek
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy