StoryEditor

Rolnicy nie zgadzają się na import pryszczycy

Rolnicy boją się pryszczycy. Pikietami na granicy z Niemcami i serią spotkań w Ministerstwie Rolnictwa i rozwoju Wsi chcą zmusić służby i rząd do intensywniejszych i skutecznych działań.

28.01.2025., 17:00h

Około dwa tygodnie temu w Niemczech wykryto ognisko pryszczycy u bawołów wodnych. Polscy rolnicy drżą o swoje zwierzęta i wprowadzenie do kraju kolejnej, szalenie groźnej dla zwierząt i druzgocącej dla rynku rolno-spożywczego choroby.

- Przyjechaliśmy do Świecka, na granicę zobaczyć, jak służby pilnują naszego bytu, bo jeśli pryszczyca przedostanie się do naszych gospodarstw to będzie to koniec polskiej hodowli zwierząt – mówi Marcin Bereźnicki. Rolnik surowo ocenia działania służb na granicy.

Zobacz także: Ostrzegawcza pikieta rolników w Świecku: hodowcy nie chcą stracić bydła i świń przez pryszczycę! (WIDEO)

Brak działań polskiego rządu

- Na granicy nie widzimy nic. Chcielibyśmy kontroli, mat dezynfekcyjnych, a tak naprawdę żądamy, żeby zwierzęta nie wjeżdżały do Polski, bo co nam po warchlakach, które przyjadą i zarażą nam nasze stada – mówi Bereźnicki i dodaje, że pryszczyca w Niemczech jest od dwóch tygodni, z rolnicy nie widzą działań polskich służb.

- Jesteśmy zniesmaczeni brakiem działań polskiego rządu. Poza bramką dezynfekcyjną nic się tutaj nie dzieje. Żądamy zakazu przywozu żywych zwierząt z Niemiec na około 30 dni w celu określenia czy pryszczyca w Niemczech się rozprzestrzenia, czy będą kolejne ogniska. Ta choroba na terenie Polski oznaczałaby Armagedon w gospodarstwach utrzymujących trzodę, bydło mleczne i mięsne. Jeżeli ognisko wykryto by w naszym kraju od razu stracimy wszystkie rynki zbytu dla mięsa, masła, mleka, serów. Ugotujemy się tym towarem – mówi Konrad Krupiński.

Rolnicy żądają konkretnych działań. Twierdzą, że minęło 17 dni, a władze umawiają kolejne spotkania. Ich zdaniem już nie ma czasu na spotkania, potrzeba realnych działań. Poza zatrzymaniem transportu żywych zwierząt domagają się kwarantanny dla zwierząt, które już wjechały do kraju.

- Wiemy, że dla producentów tuczników zablokowanie dostaw warchlaków byłoby kłopotliwe, ale jeżeli z nimi wjedzie do kraju pryszczyca wejdziemy w tryb, w którym teraz znajdują się Niemcy, utracimy rynki zbytu dla wołowiny, wieprzowiny i produktów mleczarskich. W 1 tydzień niemiecka gospodarka straciła 1 mld euro, czyli ponad 4 mld zł. To by wiązało się z ogromnymi kosztami dla polskiej gospodarki – uważa Karol Faszczewski.

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
07. maj 2026 04:36