W tym roku niejeden rolnik będzie się zastanawiał, czym chronić rzepak w fazie kwitnienia. Patrząc na kondycje tegorocznych plantacji z pewnością wielu rolników wybierze tańsze rozwiązania.
Mówimy oczywiście o rzepakach, które rokują plon i które warto chronić. Pomijam plantacje w rejonach, gdzie od zimy nie padało, a przymrozki dodatkowo dały w kość roślinom. Niektóre plantacje już zostały zlikwidowane, bo rośliny wręcz zasychały na pniu.
Kiedy jeden zabieg na płatek może wystarczyć?
Liczba zabiegów to kolejny czynnik, nad którym trzeba się zastanowić. Najczęściej wykonuje się jedno opryskiwanie w momencie opadania pierwszych płatków. Ze względu na przebieg pogody i liczenie kosztów prowadzenia tegorocznych słabszych plantacji, zapewne wielu producentów zdecyduje się na jeden zabieg.
– W tym roku rzepaki warto chronić tańszymi rozwiązaniami, co nie wyklucza zastosowania dwóch zabiegów. Można tu zastosować mieszaninę dwóch triazoli, np. protiokonazolu i tebukonazolu. Pierwszy zabieg wykonajmy w pełni kwitnienia, nie patrząc na deszcz, a drugi w momencie formowania się łuszczyn – mówi prof. Marek Korbas z Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu. Zaleca podzielenie dawki fungicydu – do każdego zabiegu 60% zalecanej dawki danego preparatu.
Deszcz po oprysku może zmienić plan ochrony
– Dwa zabiegi mogą okazać się konieczne, bo jeśli spadnie deszcz, a wykonaliśmy już zabieg, to rośliny będą silnie przyrastać, a infekcja zgnilizną twardzikową będzie intensywniejsza. Do ochrony przyrastających organów będzie wymagany zatem ponowny zabieg – mówi ekspert. Zwraca jednak uwagę, by przestrzegać karencji preparatów.
Nie ma dużego zagrożenie zgnilizną twardzikową
Prof. Korbas podkreśla, że póki co nie ma dużego zagrożenia ze strony zgnilizny twardzikowej. Pojawi się z pewnością po deszczu, a to determinuje wybór substancji. Najpewniejsze i przystępne kosztowo będą triazole, które działają systemicznie i chronią roślinę dłużej, bo krążą w jej sokach. Podobnego działania możemy oczekiwać po substancjach z grupy SDHI, ale będzie to już droższa opcja.
Jakie substancje dają tańszą ochronę rzepaku?
– Uważałbym z azoskystrobiną, która ma działanie powierzchniowe i lekko wgłębne. Dlatego mimo że jej zastosowanie oznacza niski koszt zabiegu, nie stosowałbym jej solo – zaznacza prof. Korbas. Lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie pojedynczego triazolu, jeśli chcemy mocno liczyć koszty, ale najlepiej w dwóch zabiegach 2 różne trizaole w 60-proc. zalecanej dawki.
Ile wydać na zabieg na płatek?
Dziś zabieg na płatek w rzepaku może kosztować nawet ponad 200 zł/ha. Patrząc na stan plantacji to bardzo dużo. Najdroższe rozwiązania będą uzasadnione na plantacjach rokujących najwyższe plony, powyżej 3–3,5 t/ha. Trudno jest jednak wyrokować na tym etapie, ile rzepak będzie sypał. Można też wykonać zabieg za 60–80 zł/ha, o czym sami rolnicy piszą na forach internetowych. Zanim zdecydujemy się na konkretne rozwiązanie, na podstawie własnych doświadczeń z uprawą rzepaku trzeba wywnioskować, które substancje i w jakim układzie zastosować na tegorocznej plantacji.
