Zaczęło się od kłącza imbiru, które wykiełkowało w kuchni, a dziś jest podstawą nietypowego agrobiznesu. Barbara Majoch uprawia imbir pod Nowym Sączem i sprawdza, jak zapewnić mu najlepsze warunki w polskim klimacie. Pomogły eksperymenty w tunelach, współpraca z naukowcami i sadzonki sprowadzone z Azji. Teraz producentka myśli o rozwoju sprzedaży i stworzeniu polskiej odmiany imbiru.
Imbir w polskim gospodarstwie? Ten eksperyment zakończył się sukcesem
Pani Barbara Majoch, w malutkim, 2 ha gospodarstwie pod Nowym Sączem, uprawia imbir. To, jak dotąd, jedyna w Polsce profesjonalna uprawa tej rośliny. Skąd wziął się pomysł na ten agrobiznes?
- Moja historia z imbirem zaczęła się w Anglii, gdzie przez kilka lat pracowałam w środowisku międzynarodowym. Miałam tam koleżanki z różnych stron świata, między innymi z Indii. W kulturze indyjskiej imbir jest obecny od tysięcy lat, jest bardzo popularny m.in. w kuchni. Dziewczyny nauczyły mnie gotować różne potrawy z imbirem i wykorzystywać go także do innych celów. Pewnego dnia zauważyłam, że kłącze imbiru, które gdzieś tam się w kuchni zawieruszyło, zaczęło mi kiełkować. Umieściłam je więc w doniczce, obok innych z koperkiem czy szczypiorkiem i tym prostym sposobem, po jakimś czasie wyhodowałam swój pierwszy, świeżutki imbir. Bardzo mi się to spodobało. Uprawa imbiru zafascynowała mnie do tego stopnia, że gdy w 2018 r. wróciłam do Polski, przyjechałam nie sama - ale razem z doniczkami z moim imbirem. W kolejnych latach imbir stał się powszechnie stosowanym dodatkiem w mojej rodzinie. W pewnym sensie, dzięki niemu wręcz przetrwaliśmy pandemię – mówi Pani Barbara, z którą Redakcja spotkała się w trakcie zorganizowanej przez Mazowiecki Ośrodek Doradztwa Rolniczego Oddział Siedlce konferencji pn. „Wzmacnianie roli kobiet w rolnictwie poprzez wymianę wiedzy, doświadczeń i nawiązanie współpracy”, a poświęconej właśnie roli kobiet, innowacjom w rolnictwie oraz możliwościom rozwoju mieszkańców obszarów wiejskich.
Jak dodaje, prawdopodobnie na uprawie doniczkowej by się zakończyło, gdyby nie przypadek.
- Nigdy nie myślałam, że uprawa imbiru może się rozwinąć na większą skalę w Polsce, ale w 2022 r. poznałam prof. Joannę Kobus-Cisowską z Katedry Technologii Gastronomicznej i Żywności Funkcjonalnej i prof. Piotra Szulca z Katedry Agronomii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, którzy – jak się okazało – zaplanowali badania naukowe nad polskimi odmianami imbiru. Wspólnie przystąpiliśmy wówczas do realizacji dużego projektu, który nosił tytuł: Introdukcja upraw imbiru w Polsce, na potrzeby opracowania nowej technologii klarowania soku z imbiru – wyjaśnia Pani Barbara.
Dlaczego imbir słabo rósł na polu? Pierwsze próby uprawy w Polsce
Projekt był realizowany w latach 2023 i 2024. Na jego potrzeby utworzono konsorcjum w składzie UP w Poznaniu, CDR w Brwinowie O/w Poznaniu, Przemysław Kaczmarek - rolnik spod Poznania i spółka Pani Barbary - AgriSmart, jako producent soków z imbiru, Lider Projektu.
- Dzięki temu projektowi w pewnym sensie wiemy już, jak na pewno nie uprawiać imbiru w Polsce. Imbir musi rosnąć długo, żeby osiągnąć swoją pełną dojrzałość wegetacyjną. Ten czas szacowany jest na około 9 miesięcy. Oczywiście można go wykopać wcześniej i jest on absolutnie zdatny do spożycia, ale dopiero po 9 miesiącach jest na tyle dojrzały, że można go użyć jako materiał sadzeniakowy. Póki co, w polskich warunkach klimatycznych, zwłaszcza w uprawach polowych nie jest to możliwe do osiągnięcia. W ramach poznańskiego projektu testowano, jakie efekty przyniesie wcześniejsze podkiełkowywanie imbiru (podobnie jak to się dzieje w przypadku ziemniaków), stosowanie ochronnej agrowłókniny na polach i określona szerokość redlin – wyjaśnia Pani Barbara.
Jak przyznaje, w pierwszym roku, mimo podkiełkowania, imbir rósł bezpośrednio na polach dość słabo. Rośliny były małe, widać było, że polski klimat im po prostu nie odpowiadał. - Wtedy było tak, że w lipcu było bardzo gorąco, później znowu w sierpniu było bardzo deszczowo, a imbir takich radykalnych zmian po prostu nie lubi – wspomina Pani Barbara i dodaje: - Mieliśmy wtedy kłopot, bo przed nami był kolejny rok projektu, do przeprowadzenia którego się zobowiązaliśmy. Ale dzięki uruchomieniu różnych kontaktów, dostaliśmy duże wsparcie na temat tego, jak hodować imbir od ekspertów z Ogrodu Botanicznego w Edynburgu a następnie, bezpośrednio z jednego z uniwersytetów w Indiach. Podróż do Indii zaowocowała tym, że zakupiliśmy tam, specjalnie przygotowane do upraw sadzonki imbiru. Posadziliśmy je w Polsce w 2024 r. Ale też wtedy zdecydowaliśmy się na dwie równorzędne uprawy – polową i tunelową. Uprawy tunelowe udały się fantastycznie.
Uprawa imbiru w tunelu. Dlaczego wyniki były znacznie lepsze niż na polu?
Jak się okazało, tunelowy eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. - Uprawy tunelowe były bez porównania lepsze od upraw polowych. Mimo, że w uprawach polowych zastosowaliśmy różne szerokości redlin, żeby imbir miał ciepło, agrowłókninę, to jednak rośliny były małe, kłącza, które zebraliśmy też były małe. Natomiast w uprawach tunelowych rośliny wyrosły pięknie – mówi Pani Barbara.
Po analizie doświadczeń dwóch lat upraw imbiru, członkowie konsorcjum doszli jednak do wniosku, że oprócz zapewnienia korzystniejszych warunków do dojrzewania, potrzebny jest lepszy materiał sadzeniakowy. - Ten, który w pierwszym roku i też po części w drugim zakupiliśmy w hurcie, nie do końca się nadawał. Imbir eksportowany z Indii do Europy, musi być pokryty środkiem uniemożliwiającym jego kiełkowanie w trakcie podróży (taki transport trwa bowiem około 4-6 tygodni) oraz w trakcie przebywania na półce w hurtowni w oczekiwaniu na klienta – wyjaśnia Pani Barbara.
Znowu trzeba było podjąć decyzję co dalej. Dwuletni projekt się skończył, współpracujący z konsorcjum rolnik wycofał się z tej uprawy.
- Ja postanowiłam, że będę ją prowadziła dalej. U mnie w gospodarstwie tunele były w 2024 roku i wcześniej, bowiem uprawiałam tam też pomidory i ogórki. Co warto podkreślić, w podjęciu tej decyzji bardzo pomogła mi Maria Sikorska, prezes Stowarzyszenia Liderki Innowacji. Napisała artykuł o polskim imbirze, o podróży do Indii i o tym wszystkim, co robiliśmy. Ten artykuł został wyszukany przez - jak ja ich nazywam - zespół japoński – wspomina Pani Barbara.
I nastąpił ciąg dalszy historii imbiru po polsku.
Sadzonki imbiru z Azji i nowy tunel. Jak Barbara Majoch rozwija uprawę?
Japończycy przyjechali do Pani Barbary do Nowego Sącza. - Spotkałam się z nimi i to był początek naszej fajnej współpracy. Myślę, że wszystko potoczyłoby się inaczej z tym imbirem, gdyby właśnie nie to spotkanie. Wtedy też dostałam ofertę wyjazdu na targi Foodex do Tokio. Była tam też również prof. Kobus-Cisowska i prof. Szulc. Stworzyliśmy tam silny zespół do rozmów o możliwościach produkcji imbiru w Polsce. W efekcie, pozyskaliśmy nowe, lepsze sadzonki do uprawy – mówi Pani Barbara.
Sadzonki pozyskane od Azjatów (trzy odmiany) posadzono w 2025 i 2026 roku w nowym tunelu Pani Barbary – zaprojektowanym wg jej wcześniejszych doświadczeń i przemyśleń związanych m.in. z wysokością, wentylacją, szerokością. Druga, równorzędna uprawa została zaprowadzona na bazie nowo pozyskanych kłączy w Poznaniu, pod czujnym okiem prof. Piotra Szulca.
- Obecnie uprawiamy imbir, który jest specjalnie sprowadzony z Azji za pośrednictwem japońskiej firmy, ale też uprawiamy kłącza, które zostały zakupione przez hurtownię. I widzimy dużą różnicę. Ten kupiony na hurtowni, mimo że mamy takie specjalne procedury, którymi przygotowujemy go do sadzenia, nie sprawdza się – mówi Pani Barbara i dodaje: - Przyznam, że był stres. Sadząc imbir na wiosnę, nie do końca wiedziałam, czy to wyrośnie, czy sobie z tą uprawą poradzę. Niby doświadczenie już jakieś mam, ale… nowe sadzonki, nowy tunel, nowe podłoże. Wsparcie ze strony prof. Szulca było, ale on na co dzień był w Poznaniu. Tak naprawdę dopiero pod koniec września trochę się uspokoiłam, jak zobaczyłam pierwsze wykopane kłącze. Urosło ładnie. Teraz czekam na ostateczne zbiory. Jest dobra temperatura, więc imbir w warunkach nieogrzewanego tunelu rośnie jeszcze, ale myślę, że z końcem października już go wykopiemy w całości i mam dużą nadzieję, że to, co zbierzemy będzie jeszcze okazalsze niż we wrześniu i będzie równie wyraziste w smaku. Co warte podkreślenia, w warunkach polskich zbieramy imbir przed osiągnięciem przez roślinę pełnej dojrzałości wegetacyjnej, pozyskujemy tzw. młody imbir – baby ginger. On się nieco różni od tego importowanego, dostępnego w sklepach – nie ma włókna w środku i ma rześki, ciekawy smak. Taki zaskakujący. Polecam spróbować.
Na polski imbir już czekają chętni. Czy uprawa się opłaci i powstanie polska odmiana?
W połowie października trudno było jeszcze oszacować, jaki będzie plon tegorocznego imbiru, jak ostatecznie finansowo zamknie się ta uprawa. – Na pewno nie jest to tania produkcja. Dlatego nie chcę na razie nikogo innego namawiać do uprawy imbiru na szerszą skalę, bo nie chcę brać odpowiedzialności za czyjeś ewentualne niepowodzenie – przyznaje w rozmowie z Redakcją Pani Barbara. – Nie jest jednak tak, że nie zachęcam do zainteresowania się tego typu zajęciem. Myślę jednak, że najlepszym przewodnikiem dla tej uprawy będzie prof. Szulc z UP w Poznaniu. Polecam ten kontakt czy choćby pod kątem samej agrotechniki, czy ewentualnej walki ze szkodnikami i chorobami – dodaje. Jak zaznacza Pani Barbara, o zbyt dla swojej uprawy nie martwi się, ale przed nią samą kolejne decyzje: czy w następnym sezonie bardziej postawić na sprzedaż świeżego imbiru, czy na soki, czy wejść we współpracę jeszcze z kimś innym, czy zastosować to samo podłoże, czy coś zmienić... A co dalej? - Opracowanie protokołów uprawy tej rośliny, aby każdy mógł uprawiać imbir w gospodarstwach większych lub mniejszych, albo też po prostu w warunkach domowych. Chcielibyśmy, aby te sadzonki były łatwo dostępne. Jednak naszym takim największym celem jest to, aby była polska odmiana imbiru, więc mam nadzieję, że kiedyś uda nam się to zrealizować. W końcu, dlaczego mamy sprowadzać imbir, jeżeli – jak się okazuje - on może rosnąć tutaj u nas, w Polsce – przyznaje w rozmowie z Redakcją Pani Barbara.
Dodajmy, że dosłownie kilka dni temu, w ramach konkursu „Przyjazna Wieś” organizowanego przez KOWR i CDR w Brwinowie pod patronatem Ministerstwa Rolnictwa, Polski Imbir otrzymał drugie miejsce w kategorii poprawa konkurencyjności gospodarstw rolnych. Gratulujemy!
Agnieszka Kozłowska
