O tym, dlaczego biostymulacja zaczyna odgrywać znacznie większą rolę w rolnictwie niż jeszcze kilka lat temu, rozmawiamy z Arkadiuszem Stajszczakiem z HELM Polska.
Koniec z generykami, początek nowej strategii
Redakcja: Od połowy ubiegłego roku HELM AG w Europie nie oferuje już środków ochrony roślin. To wyraźna zmiana kierunku. Co stoi za tą decyzją i jak wpisuje się ona w szersze przemiany zachodzące dziś w rolnictwie?
Arkadiusz Stajszczak, HELM Polska: To efekt świadomie przyjętej strategii, której celem jest rozwój nowoczesnego portfolio firmy. Odchodzimy od produktów generycznych na rzecz rozwiązań bardziej innowacyjnych, a zarazem przyjaźniejszych dla ludzi, środowiska i samych upraw. To również odpowiedź na zmieniające się potrzeby rolnictwa. Dziś coraz większego znaczenia nabiera nie tylko interwencja, ale także takie wspieranie roślin, by lepiej radziły sobie z presją środowiskową, stresem i zmiennością warunków produkcji. Nasze nowe portfolio rozwijamy pod wspólną nazwą Plant Advantage.
W rolnictwie liczy się już nie tylko plon, ale też odporność upraw
Redakcja: W dyskusji o nowoczesnym rolnictwie coraz częściej mówi się już nie tylko o wysokości plonu, lecz także o jego stabilności i odporności upraw na zakłócenia. Czy właśnie w tym kierunku zmierza dziś biostymulacja?
Arkadiusz Stajszczak: Zdecydowanie tak. Jeszcze do niedawna biostymulacja była przez część rynku traktowana jako dodatek do standardowej technologii. Dziś coraz wyraźniej widać, że może stać się ważnym elementem zarządzania plantacją. Rośliny uprawne coraz częściej funkcjonują pod wpływem stresów abiotycznych: suszy, chłodów, przymrozków, nadmiaru opadów czy gwałtownych zmian temperatur. Dochodzą do tego okresowe ograniczenia w pobieraniu i wykorzystywaniu składników pokarmowych. W takich warunkach liczy się nie tylko to, ile składników dostarczymy roślinie, ale również to, jak skutecznie potrafi ona je wykorzystać i jak reaguje fizjologicznie na stres. Rozwiązania biologiczne i biostymulujące odpowiadają właśnie na tę potrzebę.
Biostymulacja ma wspierać roślinę, zanim pojawi się problem
Redakcja: To oznacza, że rośnie znaczenie produktów, które działają nie tyle interwencyjnie, ile regulacyjnie i wspierająco. Jakie mechanizmy stoją za takim podejściem?
Arkadiusz Stajszczak: Jednym z najważniejszych obszarów są związki sygnalne. To grupa rozwiązań, która wciąż nie jest jeszcze powszechnie znana, ale jej znaczenie będzie rosło. Związki sygnalne wpływają na to, jakie enzymy i białka roślina syntetyzuje w określonej fazie rozwojowej. Dzięki temu mogą wspierać naturalne mechanizmy odpornościowe, poprawiać wykorzystanie składników pokarmowych, szczególnie azotu, a także wpływać na cechy jakościowe plonu, takie jak zawartość cukru, białka czy tłuszczu. To podejście bliskie fizjologii roślin, oparte na lepszym rozumieniu procesów, które decydują o ich wydajności.
Rynek biostymulatorów dojrzewa. Rolnicy chcą już nie obietnic, ale dowodów
Redakcja: Wokół biostymulatorów przez ostatnie lata narosło wiele mitów i często sprzecznych opinii. Część rolników ma za sobą doświadczenia z rozwiązaniami, które nie do końca spełniły pokładane w nich oczekiwania. Co dziś może odbudowywać wiarygodność tego segmentu?
Arkadiusz Stajszczak: Przede wszystkim rzetelne dane, praktyka polowa i naukowe podstawy działania. Rolnicy słusznie oczekują konkretnych efektów i potwierdzenia, że dane rozwiązanie rzeczywiście działa. W naszym przypadku nie mówimy wyłącznie o pojedynczych obserwacjach, ale o produktach będących efektem odkryć naukowych i badań nad mechanizmami stojącymi za najważniejszymi procesami fizjologicznymi w roślinie. To bardzo istotne, bo zaufanie do biostymulacji będzie rosło tylko wtedy, gdy za deklaracjami pójdą wyniki.
3 lata badań w Polsce i dziesiątki doświadczeń polowych
Redakcja: Jak wygląda zaplecze doświadczeń i wdrożeń, na którym opieracie to podejście?
Arkadiusz Stajszczak: Produkty były wcześniej szeroko stosowane m.in. w Wielkiej Brytanii, a następnie także w USA. Obecnie, po uzyskaniu europejskiej rejestracji jako biostymulatory, są wdrażane na kolejnych rynkach Europy. W Polsce prowadziliśmy doświadczenia przez trzy lata. Dysponujemy wynikami z 11 instytutów, około 70 doświadczeń ścisłych, obejmujących 14 upraw z różnych grup oraz setki poletek doświadczalnych. Produkty były testowane zarówno samodzielnie, jak i w mieszaninach z nawozami dolistnymi oraz środkami ochrony roślin. To daje nam mocne podstawy, by mówić o ich przydatności w praktyce.
HELM rozwija portfolio biostymulatorów. Każdy produkt odpowiada na inny proces w roślinie
Redakcja: Przejdźmy do samych rozwiązań. Jakie produkty tworzą dziś to portfolio i jakie są główne kierunki ich działania?
Arkadiusz Stajszczak: W skład naszego portfolio wchodzą biostymulatory niemikrobiologiczne zarejestrowane w całej Europie, m.in. Scyon, Solfoni, Twoxo, Klorofill i 3ALO T6P. Łączy je to, że są inspirowane naturą, potwierdzone naukowo i sprawdzone w praktyce polowej. Każdy z nich zawiera związki sygnalne oraz mikroskładniki, ale ich działanie ukierunkowane jest na różne procesy fizjologiczne.
Redakcja: Które z tych rozwiązań najlepiej pokazują kierunek, w jakim zmierza dziś biostymulacja?
Arkadiusz Stajszczak: Dobrym przykładem jest 3ALO T6P, który reguluje gospodarkę cukrową w roślinach. Działa zarówno w cyklu dobowym, jak i w całym cyklu rozwojowym. W ciągu doby optymalizuje ilość węglowodanów niezbędnych do oddychania, a w skali sezonu wpływa na alokację węglowodanów z organów donorowych do organów spichrzowych. W praktyce może to oznaczać choćby wzrost polaryzacji cukru w burakach. Produkt wspiera roślinę także w warunkach stresowych, pomagając utrzymać odpowiedni turgor komórek i prawidłowe funkcjonowanie błon komórkowych.
Z kolei Twoxo koncentruje się na poprawie efektywności wykorzystania azotu, czyli tzw. NUE. Jego działanie polega na utrzymywaniu wysokiej aktywności białek odpowiedzialnych za pobieranie azotanów przez korzenie i ich transport do liści, a także na przyspieszaniu przekształcania azotanów w aminokwasy. To szczególnie istotne dziś, gdy efektywność gospodarowania azotem ma znaczenie zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowe.
Pozostałe produkty z portfolio również wpisują się w ten sam kierunek, czyli precyzyjne wspieranie roślin w kluczowych procesach fizjologicznych i poprawę ich funkcjonowania w warunkach stresowych.
To już nie tylko walka o wyższy wynik. Chodzi o stabilność produkcji
Redakcja: Czy można więc powiedzieć, że biostymulacja w takim wydaniu staje się narzędziem stabilizacji produkcji, a nie tylko próbą podnoszenia wyniku w idealnych warunkach?
Arkadiusz Stajszczak: To bardzo trafne ujęcie. Oczywiście każdy rolnik myśli o plonie, ale dziś coraz częściej równie ważna staje się jego stabilność oraz zdolność rośliny do utrzymania dobrej kondycji w mniej sprzyjających warunkach. Właśnie dlatego znaczenie rozwiązań biologicznych będzie rosło. Wspierają one roślinę nie tylko wtedy, gdy wszystko przebiega prawidłowo, ale przede wszystkim w momentach stresu, gdy musi uruchomić naturalne mechanizmy adaptacyjne.
Polscy rolnicy są coraz bardziej otwarci, ale o wszystkim zdecyduje praktyka
Redakcja: Na ile polscy rolnicy są dziś gotowi na takie podejście?
Arkadiusz Stajszczak: Myślę, że zainteresowanie będzie rosło, ale nadal kluczowe pozostanie własne doświadczenie gospodarstwa. Dlatego zachęcamy, aby takie rozwiązania sprawdzać we własnych warunkach, w różnych uprawach i na takiej powierzchni, która pozwoli rzetelnie ocenić efekt. To najlepsza droga do zbudowania zaufania. Zwłaszcza że obecne sezony, z ich dużą zmiennością i coraz silniejszą presją stresów pogodowych, bardzo wyraźnie pokazują, jak ważne staje się wspieranie roślin również od strony biologicznej.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę!
