Gospodarstwo 150 ha w Bukowinie. Kukurydza dominuje w strukturze
Gospodarstwo w miejscowości Bukowina (woj. lubelskie) ma około 150 ha i opiera się głównie na uprawie kukurydzy, rzepaku, grochu i sorga. Jak podkreśla Paweł Klecha, część produkcji łączy z usługami rolniczymi.
- Gospodarstwo jest w lubelskim, miejscowości Bukowina. Gospodarstwo ma wielkość około 150 hektarów. Robimy usługi i prowadzimy swoje gospodarstwo - mówi rolnik.
W strukturze zasiewów dominuje kukurydza, która zajmuje około 70 ha. Rzepak uprawiany jest na 50 ha, groch na 20 ha, a pozostałą powierzchnię zajmuje sorgo.
Kukurydza wysiana w optymalnym terminie
Rolnik podkreśla, że w tym sezonie udało się wejść w pole w bardzo dobrym terminie.
- Między 22 a 28 kwietnia praktycznie wszystko posiałem. W tym roku mam termin taki kwietniowy, czyli można powiedzieć książkowy - mówi.
Zwraca jednak uwagę na rosnące koszty produkcji i ostrożne podejście do nawożenia i ochrony.
- Leciutko obniżone dawkowanie azotu zostało, ale to kosmetycznie. Z zabiegów na chwasty część robię doglebowo, a część typowo nalistnie, ekonomicznie - dodaje.
Susza i przymrozki w rzepaku. Straty ograniczone
W poprzednim sezonie gospodarstwo zmagało się z suszą, która wpłynęła na poziom plonów kukurydzy. W rzepaku natomiast przymrozki nie wyrządziły dużych strat.
- Moje rzepaki troszkę oberwały, ale nie jakoś znacząco. Szacuję, że to może 5% strat - podkreśla rolnik.
W gospodarstwie Pawła, wykonano dwa zabiegi fungicydowe w rzepaku, jednak ich terminy były modyfikowane.
- Ja robiłem dwa zabiegi grzybowe, tylko pierwszy opóźniłem, bo poszedłem w miedź systemiczną na początku wiosny- wyjaśnia.
Zobacz także: Rzepak miał ciężki start. Rolnik z Dolnego Śląska nie odpuścił azotu
Jak dodaje, zabieg na opadanie płatka został wykonany, choć nieco później niż standardowo.
- Na opadanie płatka też nie był w pełni fazy kwitnienia, tylko już pod koniec - mówi.
Szkodniki pod kontrolą, ale doświadczenia z poprzednich lat zostają
Rolnik przyznaje, że bieżący sezon wygląda lepiej pod względem presji szkodników niż poprzedni.
- W ubiegłym roku miałem problem z chowaczem i słodyszkiem, ale w tym roku udało się to opanować - podkreśla.
Jednocześnie zaznacza, że ostateczna ocena będzie możliwa dopiero po zbiorach.
Sorgo jako alternatywa na słabsze gleby
Coraz większą rolę w gospodarstwie odgrywa sorgo, uprawiane na stanowiskach o ograniczonej dostępności wody.
- Mam trochę takich gruntów, na których z kukurydzą jest trudno, bo jest sucho. W ubiegłym roku pierwszy raz posiałem sorgo - mówi rolnik. Zaznacza jednak, że uprawa wciąż wymaga dopracowania technologii.
- Wiem, jakie błędy popełniłem. Spróbuję w tym roku je poprawić - dodaje. W ubiegłym sezonie sorgo trafiło w całości do gorzelni.
- Sprzedałem wszystko na gorzelnię, 20 parę kilometrów ode mnie - relacjonuje.
Groch po kukurydzy i problem z pozostałościami herbicydów
W gospodarstwie uprawiany jest również groch, który pełni funkcję rośliny w zmianowaniu, m.in. pod rzepak.
- Sieję groch ozimy po kukurydzy, żeby móc później posiać rzepak. Zboża staram się omijać - mówi rolnik.
Jak podkreśla, problemem okazały się jednak pozostałości środków ochrony roślin po kukurydzy.
- Ubiegły sezon pokazał, że po kukurydzy jest problem z zaleganiem herbicydowym - zaznacza.
W tym roku gospodarstwo zmieniło podejście do chemii.
- Decyzja: zmiana chemii na całkiem inne grupy, żeby to się rozeszło - dodaje.
„Żniwa zweryfikują wszystko”
Rolnik podsumowuje sezon z ostrożnym optymizmem, podkreślając, że ostateczna ocena przyjdzie dopiero po zbiorach.
- Na chwilę obecną szału nie ma, ale myślę, że jest dużo lepiej niż w poprzednim roku. Żniwa zweryfikują, co będzie - podsumowuje.
Patrycja Bernat
