StoryEditor

Chemia i mikroorganizmy w ochronie roślin z Agrochestu

Ograniczenia w dostępie do chemicznych środków ochrony roślin i wywołany m.in. tym trend marketingowy wykorzystania mikroorganizmów w ochronie roślin powodują, że nie tylko globalne koncerny szukają rozwiązań z bakteriami i grzybami. Krajowi dystrybutorzy środków do produkcji rolnej także mają w ofercie takie produkty. Tak jest też w przypadku firmy Agrochest z Kostrzyna koło Poznania.
08.02.2024., 14:51h

7 lutego, w sali Biocentrum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu odbyła się zorganizowana przez firmę konferencja pt. Nauka i doświadczenie uwolnią potencjał twoich roślin. Jej głównymi tematami były kwestie poprawy gleby i ochrony roślin.

Warto tutaj przypomnieć, że Agrochest jest jedną z firm obsługujących rolników, a założoną krótko po opuszczeniu przez Polskę systemu słusznie minionego. Od 1991 r., kiedy to właściciel Tomasz Rybarczyk założył ją w Kostrzynie koło Poznania, firma rozminęła się i ma kilka oddziałów, w tym koło Inowrocławia, na Mazowszu czy w Pyzdrach w Wielkopolsce.

- Firma zatrudnia ok 100 osób w tym 55 doradców terenowych. Oferujemy naszym klientom nie tylko sprzedaż środków do produkcji, ale też usługi, np. siew technologią strip-till, czyszczenie i zaprawianie ziarna i konfekcjonowanie nawozów. Nasi doradcy pomagają rolnikom w diagnostyce chorób i szkodników na polu, co pozwala na dobór odpowiednich metod ochrony – mówił Błażej Serkowski z Agrochestu. Wspomniał też o możliwości darmowego ściągnięcia aplikacji na telefon do prowadzenia książki zabiegów ochrony roślin o nawie Agrochest App.

Fosforu jest dużo, ale niedostępnego

Temat poprawy jakości gleby omówił dr hab. Bartłomiej Glina, prof. UP w Poznaniu. Skupił się na fosforze, składniku niezwykle ważnym w gospodarce energetycznej organizmów żywych.

- Na świecie są jedynie dwa wielkie źródła surowców do produkcji nawozów fosforowych: Maroko i Chiny. Jeśli coś jest skupione w oligopolu, to zwykle ceny tego są zawyżone, a ponadto surowiec taki bywa traktowany jak towar strategiczny. Na szczęście w Polsce, w wyniku rozrzutnej gospodarki PRL-u mamy w glebach zwykle bardzo dużo fosforu. Problem w tym, że nie jest on w pełni dostępny dla roślin. Na szczęście pewne jego rodzaje można uruchomić – mówił prof. Glina.

Podstawową metodą zwiększenie ilości dostępnego fosforu jest regulacja pH gleby. Jak dobrze wiadomo, na glebach bardzo kwaśnych i kwaśnych jony fosforanowe wiążą się z jonami glinu oraz żelaza i tworzą nierozpuszczalne związki. Część z nich może zostać uruchomiona przez wapnowanie.

Fosfor na bardzo kwaśnej glebie

Ponadto na glebach bardzo kwaśnych część jonów fosforanowych łączy się z minerałami ilastymi.

- Może zadziwić fakt, że ujemnie naładowane jony fosforanowe łączą się z ujemnymi minerałami ilastymi. Otóż na glebach bardzo kwaśnych minerały ilaste są wysycone na powierzchni jonami wodoru, a przez to tworzą dodatnie naładowaną powłokę, która przyciąga ujemny fosfor. Na takich stanowiskach rozwiązaniem jest wapnowanie – dodał ekspert z UP w Poznaniu.

Radził, aby wapno dobierać do kategorii gleby. Uważa, że wapno typu kreda czy dolomit nadają się na gleby od bardzo lekkich do średnich, a także na ciężkie. Natomiast wapno tlenkowe powinno być stosowane tylko na gleby ciężkie i bardzo ciężkie, na których ten szybko działający produkt nie spowoduje zbyt gwałtownej zmiany odczynu.

Co na gleby zasadowe?

Natomiast na glebach o zbyt wysokim pH jest większy problem.

- Zejście z pH ponad 8,0 do poziomu poniżej 7,0, czyli kiedy fosfor jest przyswajalny najczęściej nie jest możliwe przez nawożenie zakwaszające. Przynosi to skutek na bardzo krótko. Lepszą metodą jest zastosowanie odpowiednich bakterii, które punkowo zakwaszają wydzielinami strefę wokół korzeni i udostępniają fosfor związany przez wapń– tłumaczył prof. Glina.

Zakwaszenie to jest możliwe przez wydzielane przez mikroorganizmy kwasy – glukonowy, 2-ketoglukonowy, octowy i mlekowy. Ponadto mikroorganizmy zawierają enzymy, np. fitazę, które udostępniają fosfor związany w substancjach organicznych.

Preparaty bakteryjne z Agrochestu

O możliwościach mikroorganizmów mówił też Hubert Jasiński z Agrochestu. Wskazał, ze obecnie rynek oferuje różne preparaty, zawierające bakterie, grzyby, w formie płynów z żywymi kulturami, z zarodnikami czy liofilizowane. Stawiał on na płynne preparaty z żywymi kulturami produkowane w bioreaktorach.

- Wybierając w firmie produkt, który będziemy oferować naszym rolnikom kierowaliśmy się przekonaniem, że najlepsze będą mikroorganizmy rodzime, pochodzące z polskich pól. Obawiamy się, że bakterie czy grzyby obce mogą w glebie narobić więcej szkód niż pożytku, ponieważ mogą zdominować pożyteczną mikroflorę gleb – Powiedział Hubert Jasiński. Wskazał na dwa produkty:

  • P-Bakter, którego zadanie jest mobilizowanie fosforu;
  • N-Bakter, zawierający bakterie wiążące azot, co wg badań firmy ma zapewnić średnio 30 kg/ha azotu z powierza.

Pakiet tych mikroorganizmów kosztować będzie ok. 300 zł/ha.

Rdze nie dadzą spać

Podczas konferencji nie zabrakło tematów ochroniarskich. Dr hab. Zuzanna Sawinska, prof. UP w Poznaniu mówiła o zmianach klimatu, które prowadza do zmian populacji patogenów.

- Chorobami, które co najmniej do roku 2100 będą dominować na roślinach są rdze. Zmieniają się warunki klimatyczne, przez co nie muszą one u nas przechodzić pewnych stadiów rozwojowych i są gotowe do ataku już wczesną wiosną – wyjaśniała prof. Sawinska. Wskazała też na problem ze środkami ochrony roślin, który na szczęście w fungicydach nie jest tak wielki jak np. w insektycydach.

- Firmy chemiczne, w zamian za wycofywane substancje fungicydowe, wprowadzają nowe. Najwięcej szans jest na nowe karboksyamidy o działaniu SDHI. Trzeba jednak uważać, bo jednostronne stosowanie mechanizmu spowoduje, że grzyby uodpornią się. Dlatego SDHI lepiej stosować z komponentem z innej grupy chemicznej – tłumaczyła ekspertka. Substancjami o działaniu SDHI, które pojawiają się powoli na świecie są m.in. inpirfluksam, izoflucypiram, fluindapir, pidyflumetofen, pirazyflumid, a także strobiluryna metyltetraprol.

Stare i proste środki na odporność

Zagrożenie przez powstanie odporności patogenów można zmniejszyć przez stosowanie substancji o działaniu wielokierunkowym. Taki sposób wykazują stare środki, w tym nieorganiczne jak związki siarki i miedzi. Produkty do nawożenia tymi pierwiastkami ma w ofercie Agrochest.

- Stosowanie preparatów miedziowych w celu nawożenia i jednoczesnego zabezpieczenia przed rozwojem chorób do niedawna opierało się wyłącznie na siarczanie, wodorotlenku lub tlenochlorku miedzi. My mamy preparat zawierający heptaglukonian miedzi. Związek ten działa systemicznie i dzięki temu można stosować mniej miedzi, aby otrzymać ten sam efekt ochronny – mówił Błażej Serkowski. Środek, o którym mówił to HeptaPlant.

Oprócz miedzi Agrochest ma także preparat TerpiPlant, który zawiera siarkę w postaci terpenowidowej. Siarka z tego środka przechodzi szybko w niskie stężenia siarkowodoru o działaniu szkodliwym na patogeny. Preparaty HeptaPlant i TerpiPlant Agrochest poleca do zabiegu T0 w zbożach. Ich koszt to około 70 zl/ha.

­- Zabieg T0 w fazie końca krzewienia BBCH 29 tworzy fundament do późniejszej ochrony. Pozwala na likwidację zimowych nalotów zarodników, których w tym roku może być dużo – przekonywał Serkowski. Ekspert z Agrochestu przedstawił też proponowaną przez firmę strategię ochrony zbóż. Firma proponuje dwie opcje: premium na wysokie plony i standardową w uprawach na słabszych glebach oraz w mniej intensywnych zbożach, jak pszenżyto czy żyto.

Ochrona intensywna zaczyna się od zabiegu T0 wspominanymi wyżej preparatami HeptaPlant 0,5 l/ha i TerpiPlant 1,5 l/ha. Następnie na zabieg T1 polecane są środki Kroton 0,75 l/ha i Flexity 300 SC 0,25 l/ha. Do zabiegu ochrony liści flagowego Agrochest proponuje preparat bakteryjny BaktiPlant 1 l/ha, a na kłos Bagani 250 ME 0,6 l/ha + miedziowy HeptaPlant 0,5 l/ha.

Ochrona standardowa opiera się na zabiegu T0 jak ochrona intensywna i dwóch kolejnych: Cyflamid 0,2 l/ha i Promino 0,5 l/ha w terminie T1 oraz na liść flagowy Tazer 250 SC + Bagani 250 ME 0,5 l/ha + BaktiPlant 0,5 l/ha.

tcz

Tomasz Czubiński
Autor Artykułu:Tomasz Czubiński

redaktor „top agrar Polska”, specjalista w zakresie ochrony, uprawy i nawożenia roślin

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
29. luty 2024 08:30