Przez 56 miesięcy w powiecie Barnim we wschodnich Niemczech, przy granicy z Polską, służby nie wykrywały afrykański pomór świń (ASF). Zmieniło się to 1 października, gdy potwierdziły zakażenie u dzika znalezionego w zabezpieczonym pasie nad Odrą. Szczegóły opisaliśmy w artykule o powrocie ASF do Barnimu.
Co z handlem świniami i wieprzowiną?
O znaczenie nowego przypadku ASF dla polskich hodowców zapytaliśmy Aleksandra Dargiewicza, prezesa Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG.
– Z punktu widzenia producentów trzody chlewnej zarówno w Niemczech, jak i w Polsce, pojedynczy przypadek ASF u dzika nie powinien wywołać znaczących zakłóceń na rynku ani bezpośrednio wpłynąć na handel żywymi zwierzętami czy wieprzowiną – ocenia.
Spokojna ocena rynku, ale zagrożenie dla stad pozostaje
Prezes POLPIG przypomina jednak, że wirus wciąż krąży wśród dzików w regionach przygranicznych i zagraża gospodarstwom utrzymującym świnie. Zwraca uwagę również na rolę człowieka w rozprzestrzenianiu choroby.
– Każde nowe wykrycie choroby wymaga zachowania wzmożonej czujności, ponieważ ASF może być przenoszony na znaczne odległości zarówno przez migrujące dziki, jak i pośrednio przez działalność człowieka – podkreśla.
Na co powinni zwrócić uwagę hodowcy świń?
Dargiewicz wskazuje przede wszystkim na bioasekurację gospodarstw. Wymienia zabezpieczenie budynków przed kontaktem świń z dzikami, dezynfekcję sprzętu i pojazdów oraz kontrolę osób wchodzących na teren gospodarstwa. Zwraca też uwagę na właściwe postępowanie z paszą i materiałami, które mogły mieć kontakt z wirusem.
W jego ocenie przy utrzymującej się obecności ASF w rejonie granicy to właśnie skuteczna bioasekuracja pozostaje najważniejszym narzędziem ochrony stad i ograniczania strat gospodarczych związanych z chorobą.
