StoryEditor

Choroba kosztuje więcej niż myślisz

O rzeczywistych kosztach schorzeń, z którymi borykają się hodowcy bydła mlecznego dyskutowali naukowcy, lekarze weterynarii i hodowcy na kolejnej konferencji bujatrycznej, która odbyła się na początku grudnia we Wrocławiu.
16.12.2013., 14:12h

Organizator, prof. dr hab. Tadeusz Stefaniak z Katedry Immunologii, Patofizjologii i Prewencji Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego zaprosił do dyskusji wiodących specjalistów z ośrodków naukowych w Polsce, Austrii i Irlandii. Ich zadaniem (wcale niełatwym) była próba oszacowania kosztów, które są następstwem chorób gruczołu mlekowego, racic, zaburzeń metabolicznych, zaburzeń w rozrodzie, stanów zapalnych narządu oddechowego i pokarmowego oraz coraz częstszych chorób infekcyjnych. Konferencji patronowała Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Największym problemem w szacowaniu kosztów są te pośrednie, czyli straty, których na pierwszy rzut oka nie widać, a które nieraz znacznie bardziej obciążają portfel hodowcy niż koszy bezpośrednie poniesione na lekarza i leki. Stąd pomysł uczestników panelu dyskusyjnego, który odbył się na koniec pierwszego dnia obrad, by zupełnie inaczej ułożyć współpracę między lekarzem a hodowcą. Lekarz weterynarii miałby być nie tyle „strażą gaszącą pożar”, co raczej doradcą weterynaryjnym. Jego zadaniem byłaby ochrona zdrowia stada. Jak wynikało z przedstawionych doniesień, zysk, który hodowca ma ze zdrowego stada, z nawiązką pokryłby koszty takiej opieki. Zmian wymaga jednak mentalność hodowców, którzy w większości jednak są zwolennikami zasady, że „po co płacić, skoro stado nie jest (w danym momencie) chore”.
mw

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
04. listopad 2026 10:41