Sztormy na Bałtyku opóźniły dostawy, ale zdaniem przedstawicieli branży przyczyny kryzysu są głębsze. Chodzi również o niewystarczające zapasy i ograniczone kontraktowanie. Według jednego z ekspertów, z którym rozmawialiśmy, rynek może mieć nawet o 20% mniej zakontraktowanego gazu, niż wynosi zapotrzebowanie.
Tegoroczne żniwa kukurydziane przyniosły rolnikom poważne wyzwanie. Mokre ziarno trzeba szybko wysuszyć, tymczasem na rynku pojawiły się problemy z dostępnością propanu wykorzystywanego w suszarniach.
Sytuację komplikuje wzrost cen. Rolnicy muszą liczyć się z wyższymi kosztami, a część z nich nie ma pewności, czy zamówiony gaz dotrze na czas. Rozmowy z przedstawicielami branży pokazują, że za obecne problemy odpowiada nie tylko pogoda, lecz także sposób przygotowania rynku na okres największego zapotrzebowania.
Brakuje propanu do suszenia kukurydzy. Rolnicy płacą więcej
O skali problemu świadczą relacje gospodarzy. Damian Murawiec, rolnik z powiatu elbląskiego, w rozmowie z top agrar Polska opisuje gwałtowny wzrost cen propanu w trakcie sezonu zbioru kukurydzy. – W poniedziałek, 26 października, propan był po 2,29 zł netto, a 2 listopada miałem dostawę po 2,65 zł. Słyszałem, że ceny u innych dostawców dochodzą do 3 zł, a nawet 3,20 zł netto – relacjonuje rolnik.
Jak wskazuje, na początku tegorocznych żniw płacił 2,20–2,30 zł netto za litr. Rok wcześniej w podobnym okresie cena wynosiła około 1,40 zł.
Problemem nie jest jednak wyłącznie cena. Murawiec zwraca uwagę na ograniczenia w odbiorze gazu z terminalu. Według jego relacji dostawca dysponujący flotą blisko 30 cystern mógł realizować zaledwie 8–10 wjazdów dziennie. W rezultacie do odbiorców trafiało mniej paliwa, niż potrzebowali.
Sztormy zatrzymały statki, ale problem zaczął się wcześniej
Jedną z bezpośrednich przyczyn niedoboru propanu były sztormy na Bałtyku. Trudne warunki pogodowe opóźniły rozładunek statków w portach w Gdańsku i Szczecinie, a część dostaw nie dotarła na rynek w zakładanym terminie.
Marcin Kryśkiewicz, wiceprezes firmy Czysty Propan, wskazuje, że początek problemów był związany właśnie ze sztormową pogodą. Statki nie mogły rozładować się w portach, przez co dostawy znacznie się opóźniły.
Jesienne sztormy nie są zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla polskiego wybrzeża. Przełom października i listopada to okres, w którym na północnym Atlantyku i Bałtyku częściej występują silne wiatry i wysokie fale, utrudniające żeglugę oraz rozładunek statków. Dla rynku propanu najważniejszy jest jednak praktyczny skutek takich zjawisk: opóźnienie transportu nawet o kilka dni może szybko doprowadzić do niedoborów, jeśli zapasy paliwa są niewielkie.
Alternatywną drogą dostaw jest transport przez kraje bałtyckie. Propan trafia między innymi do terminalu w Rydze, skąd przewożony jest cysternami samochodowymi do Polski. Jak wskazuje Kryśkiewicz, także w tym kanale pojawiły się opóźnienia.
Zakłócenia transportu ujawniły słabości systemu zaopatrzenia. Przy niewielkich zapasach nawet krótkie opóźnienie dostaw może przełożyć się na problemy z bieżącym zaopatrzeniem suszarni.
Zabrakło 20% potrzebnego gazu. Ekspert wskazuje przyczyny
Tomasz Szultka, członek zarządu firmy Romgaz, znany jako youtuber Propan Guru, zwraca uwagę na niewystarczające wcześniejsze kontraktowanie dostaw.
Jak wyjaśnia, w poprzednich latach dostawcy zamawiali niekiedy więcej gazu, niż ostatecznie odbierali ich klienci. Część rolników i przedsiębiorstw prowadzących suszarnie rezygnowała z wcześniejszych ustaleń, licząc na korzystniejsze ceny u innych sprzedawców.
Dla dostawców oznaczało to ryzyko pozostania z nieodebranym paliwem i poniesienia dodatkowych kosztów. W konsekwencji firmy ostrożniej planowały zamówienia na kolejny sezon. – Rolnikom co roku proponujemy kontrakty, ale niewielu z nich decyduje się na zakontraktowanie gazu z wyprzedzeniem. Tymczasem kontraktują sobie ceny kukurydzy czy nawozów, a do gazu podchodzą zupełnie inaczej – zauważa ekspert.
Według jego szacunków suma kontraktów na ten sezon była o blisko 20% niższa od zapotrzebowania rynku. To ocena naszego rozmówcy, jednak pokazuje, że skala problemu może wykraczać poza czasowe opóźnienia transportów.
Nie wszyscy przedstawiciele branży zgadzają się, że wcześniejsze kontraktowanie rozwiązałoby problem. Anonimowy rozmówca reprezentujący firmę dostarczającą propan podkreśla, że podpisana umowa nie zapewni fizycznej dostępności gazu, jeśli brakuje go u dostawcy. – Jeżeli gaz na czas nie dopłynie do terminala, to skąd niby dostawca go weźmie? – pyta.
Podobne doświadczenia opisuje Kryśkiewicz. Jak przyznaje, jego firma również miała trudności z odbiorem zakontraktowanych cystern z powodu opóźnień dostaw.
Oba stanowiska pokazują istotną różnicę: kontraktowanie może ograniczyć ryzyko cenowe i ułatwić planowanie zakupów, ale nie eliminuje problemów logistycznych ani nie gwarantuje bezwarunkowej realizacji dostawy.
Suszarnie mają zapasy na kilka dni. Kto przygotował się na kryzys?
Kolejnym problemem są ograniczone możliwości magazynowania propanu. Według Tomasza Szultki wiele przedsiębiorstw dysponuje minimalnymi zapasami wystarczającymi na 2–3 dni pracy. W normalnych warunkach taki model może się sprawdzać. Dostawy przyjeżdżają regularnie, a zużyty gaz jest na bieżąco uzupełniany. Gdy transport się opóźnia, niewielki zapas szybko się wyczerpuje.
Inaczej wygląda sytuacja firm, które wcześniej zainwestowały we własną infrastrukturę magazynową. W Polsce jest tylko kilka dużych przedsiębiorstw rolnych, które podjęły takie decyzje po inwazji Rosji na Ukrainę. Dziś okazuje się, że była to słuszana decyzja, ponieważ zgromadzony gaz (kupiony za stawki rzędu 1,40–1,60 zł) pozwolił zaoszczędzić miliony złotych.
Własne magazyny umożliwiają korzystanie ze zgromadzonego gazu nawet wtedy, gdy bieżące transporty są opóźnione. Dla mniejszych suszarni i gospodarstw budowa podobnej infrastruktury może być jednak zbyt kosztowna.
Ceny propanu rosną. Ile płacą odbiorcy?
Zmiany cen można prześledzić w notowaniach i rzeczywiście w ostatnich tygodniach widać wyraźne wzrosty. Eksperci zwracają uwagę na różnicę między cenami wynikającymi z notowań a stawkami za gaz dostępny od ręki. Ich zdaniem w warunkach ograniczonej podaży pojawia się przestrzeń do spekulacyjnego podnoszenia cen.
Wśród przyczyn obecnej sytuacji przedstawiciele branży wskazują również zmianę kierunków zaopatrzenia Polski. Wcześniej część propanu trafiała do kraju transportem kolejowym ze Wschodu. Obecnie większe znaczenie mają dostawy morskie, między innymi ze Stanów Zjednoczonych i krajów skandynawskich.
Tomasz Szultka zwraca uwagę, że transport morski jest podatny na zakłócenia pogodowe i logistyczne. Polska konkuruje również o surowiec z odbiorcami z innych części świata.
Inaczej na tę kwestię patrzy anonimowy przedstawiciel branży. Uważa, że rezygnacja z wcześniejszych kierunków dostaw dodatkowo osłabiła bezpieczeństwo zaopatrzenia.
To opinia rozmówcy, a nie dowód, że powrót do wcześniejszego modelu zaopatrzenia rozwiązałby obecne problemy. Dostępność propanu zależy od wielu czynników, w tym kierunków importu, sytuacji na rynkach międzynarodowych i sprawności logistyki.
Suszenie kukurydzy może kosztować rolnika dodatkowe 150 zł na tonie
Problemy z dostępnością propanu bezpośrednio wpływają na opłacalność produkcji. Marcin Kryśkiewicz szacuje, że przy obecnych cenach gazu i warunkach rynkowych dodatkowe obciążenie może sięgać około 150 zł na tonie kukurydzy.
Rzeczywisty koszt zależy między innymi od wilgotności ziarna, ceny paliwa, wydajności urządzeń i warunków sprzedaży. Nie należy więc traktować tej kwoty jako straty ponoszonej przez każdego producenta.
Im wyższa wilgotność kukurydzy, tym więcej energii potrzeba do usunięcia wody z ziarna. Dlatego wzrost cen propanu szczególnie mocno obciąża gospodarstwa, które muszą suszyć ziarno o dużej wilgotności.
Rolnik staje przed trudnym wyborem: sprzedać mokre ziarno i zaakceptować oferowane warunki albo ponieść koszty suszenia, licząc na korzystniejszą cenę sprzedaży. Możliwość przechowania kukurydzy i odłożenia sprzedaży zależy jednak od infrastruktury gospodarstwa, dostępnego kapitału i ryzyka związanego z magazynowaniem.
Czy warto wstrzymać zbiór kukurydzy?
Wobec ograniczonej dostępności propanu Marcin Kryśkiewicz zaproponował obsługiwanym przez swoją firmę suszarniom rozłożenie zbiorów w czasie. Celem było ograniczenie jednoczesnego napływu mokrej kukurydzy i zmniejszenie presji na dostawy paliwa.
Takie rozwiązanie nie sprawdzi się jednak w każdym gospodarstwie. Decyzja o terminie zbioru powinna uwzględniać prognozę pogody, dojrzałość roślin, stan plantacji, ryzyko strat i możliwości przechowywania ziarna. Wstrzymanie zbioru może pomóc rozłożyć zapotrzebowanie na suszenie, ale w niesprzyjających warunkach zwiększa ryzyko strat w polu.
Kryśkiewicz ocenia, że poprawa dostępności paliwa może nastąpić po kolejnych dostawach statków.
Jak zabezpieczyć propan na kolejny sezon?
Obecna sytuacja pokazuje, że o dostawach paliwa warto myśleć z wyprzedzeniem. Tomasz Szultka zaleca wcześniejsze rozmowy z dostawcami i zabezpieczenie części zapotrzebowania jeszcze przed rozpoczęciem sezonu suszenia.
Ekspert wskazuje, że rozsądnym rozwiązaniem może być zakontraktowanie około 50–70% potrzebnej ilości gazu, zamiast kupowania całego wolumenu w jednym momencie.
Przed podjęciem decyzji trzeba jednak rozróżnić trzy kwestie: zakontraktowanie ilości gazu, ustalenie ceny oraz faktyczną dostępność dostawy. Umowa może określać wolumen, ale niekoniecznie gwarantować stałą cenę. Z kolei kontrakt cenowy nie eliminuje całkowicie ryzyka opóźnień logistycznych.
Dlatego rolnik powinien dokładnie sprawdzić warunki umowy, sposób ustalania ceny, terminy dostaw oraz zasady postępowania w razie zakłóceń. Warto również porównać oferty kilku dostawców i ocenić, czy możliwości magazynowe gospodarstwa pozwalają zgromadzić zapas na wypadek problemów z zaopatrzeniem.
Tegoroczny kryzys z propanem pokazuje, że bezpieczeństwo suszenia kukurydzy zależy nie tylko od ceny paliwa, ale również od dostępności dostaw i przygotowania rynku na okres największego zapotrzebowania. Sztormy były bezpośrednim impulsem, lecz niewielkie zapasy i sposób planowania zakupów sprawiły, że zakłócenia szybko przełożyły się na problemy odbiorców.
Krzysztof Zacharuk
