W okolicach Nakła w woj. kujawsko-pomorskim trwa właśnie nawożenie pól pofermentem z biogazowni. To rozwiązanie, które jeszcze kilkanaście lat temu dla wielu gospodarstw było nowością, dziś coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność jako realna alternatywa dla nawozów mineralnych. Wzrost cen nawozów sztucznych, trudne warunki pogodowe oraz rosnąca świadomość rolników sprawiają, że poferment zyskuje na znaczeniu zarówno w gospodarstwach prowadzących produkcję zwierzęcą, jak i tam, gdzie naturalnych nawozów wciąż brakuje.
Poferment jest nawozem, który można stosować niemal przez cały rok, z wyjątkiem okresów, gdy gleba jest zmarznięta lub pokryta śniegiem. To jedna z jego największych zalet. Z roku na rok rośnie także świadomość rolników dotycząca efektów nawozowych tego produktu – mówi Krzysztof Mielcarek, właściciel firmy Agronawóz, specjalizującej się w obsłudze biogazowni i kompleksowym dostarczaniu pofermentu na pola. Firma działa od 15 lat przede wszystkim na terenie województw lubelskiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego. Jak podkreśla właściciel, obecnie trwa szczyt sezonu wiosennego, a przedsiębiorstwo obsługuje kilka lokalizacji jednocześnie.
Jak pozyskać poferment na swoje pola?
Agronawóz realizuje usługę kompleksowo. Obejmuje ona transport pofermentu z biogazowni bezpośrednio na pole oraz jego aplikację. Firma dysponuje również sprzętem do tankowania cystern w sytuacjach, gdy biogazownia nie jest wyposażona w pompy, a także specjalistycznymi mieszadłami. Dzięki temu rolnik, decydując się na skorzystanie z usługi, otrzymuje pełne wsparcie logistyczne i techniczne. Jak zaznacza Krzysztof Mielcarek, nowi klienci trafiają do firmy głównie z polecenia, a kontakt można uzyskać również za pośrednictwem współpracujących biogazowni.
– Aby przekonać się, co do zalet pofermentu najtrudniejsze są zwykle pierwszy rok lub dwa lata współpracy, kiedy trzeba przekonać gospodarzy do nowego rozwiązania. Z czasem jednak pozytywne doświadczenia sprawiają, że rolnicy sami polecają usługę innym – przyznaje Mielcarek.
Obecnie firma pracuje w oparciu na trzech zespołach rozwożących. Każdy z nich składa się z trzech samochodów ciężarowych z autocysternami, dwóch ciągników rolniczych z beczkowozami oraz jednego wozu samojezdnego. Ten ostatni jest najnowszym nabytkiem firmy i obecnie przechodzi intensywne testy w warunkach polowych. Jak wyjaśnia właściciel, zakup maszyny samojezdnej nie oznacza rezygnacji z tradycyjnych zestawów ciągnik plus beczkowóz, ale stanowi kolejny krok w kierunku zwiększenia wydajności i ograniczenia ugniatania gleby. Wydajność pracy jednej ekipy może sięgać nawet około 1000 ton dziennie, choć zależy to od warunków polowych i odległości transportu nawozu. W skali roku firma rozwozi około 100 tysięcy ton pofermentu, a główny sezon trwa około sześciu miesięcy.
Ile kosztuje aplikacja pofermentu z biogazowni?
Istotną kwestią pozostaje ekonomika. Koszty związane z zastosowaniem pofermentu zależą od lokalizacji oraz odległości pola od biogazowni. Najczęściej rolnik płaci symboliczną kwotę za sam poferment i pokrywa koszty transportu. Zdarza się jeszcze, że część kosztów aplikacji bierze na siebie biogazownia, choć takie przypadki są dziś rzadsze niż dawniej. Według Krzysztofa Mielcarka koszt kompleksowej usługi rozlewania wynosi zazwyczaj od około 12 do 30 zł za tonę (m3). W szczycie sezonu czas oczekiwania na realizację zamówienia wynosi około dwóch do trzech tygodni.
Firma przygotowuje się także do rozszerzenia zakresu usług. Jak zapowiada właściciel, w maju ma ruszyć nowa usługa aplikacji pofermentu oraz gnojowicy w uprawach kukurydzy prowadzonych rzędowo, w ramach nawożenia pogłównego. W codziennej pracy wykorzystywane są także rozwiązania z zakresu rolnictwa precyzyjnego, przede wszystkim systemy nawigacyjne wspomagające precyzyjny przejazd po polu.
Ważnym elementem przy stosowaniu pofermentu są jego właściwości nawozowe. Informacje o składzie dostarcza operator biogazowni, choć firma wykonuje również własne badania. Jak podaje Krzysztof Mielcarek, zawartość azotu w świeżej masie pofermentu zazwyczaj mieści się w zakresie od 0,3 do 0,5%., fosforu ok. 0,2%, a potasu od 0,2 do 0,3%, a odczyn pH jest na poziomie 7,5.
Sposób na wydajną aplikację pofermentu
Nowością w parku maszynowym firmy jest samojezdny wóz asenizacyjny. Maszyna zakupiona z importu. Jak przyznaje właściciel, pomysł zakupu dojrzewał od kilku lat i był poprzedzony testami innych maszyn demonstracyjnych. O wyborze zadecydowało duże zapotrzebowanie oraz potrzeba ograniczenia ugniatania gleby, na co coraz częściej zwracają uwagę sami rolnicy.
Najważniejsze zalety maszyny samojezdnej to większa wydajność i mniejszy nacisk na glebę. Wóz pozwala pracować bardziej efektywnie, a zastosowana pompa o wydajności 9 tys. litrów na minutę umożliwia opróżnienie jednego zbiornika w ciągu dwóch do trzech minut. Pojemność zbiornika wynosi 19,5 tys. litrów, a maszyna współpracuje z 15-metrowym aplikatorem marki Bomech. Napęd zapewnia 13-litrowy silnik Deutz o mocy 500 KM oraz skrzynia mechaniczno-hydrauliczna. Maksymalna prędkość transportowa to około 40 km/h. Maszyna wyposażona jest w kabinę marki Claas, system nawigacji Trimble, klimatyzację, kamery oraz czujnik przepływu. Większość funkcji sterowana jest z poziomu joysticka, co znacząco ułatwia pracę operatorowi. Dużym ułatwieniem jest również przednie ramię ssawne, które – jak podkreśla właściciel – pozwala sprawniej dojeżdżać do samochodów transportowych niż w tradycyjnych zestawach z bocznym ramieniem.
Jaka opinia rolnika po zastosowaniu pofermentu?
O praktycznych efektach stosowania pofermentu opowiada również rolnik Dawid Biniek, który korzysta z tej formy nawożenia od ubiegłego roku. Jak wspomina, do rozpoczęcia współpracy przekonały go wysokie ceny nawozów mineralnych oraz fakt, że mimo prowadzenia gospodarstwa z bydłem opasowym (100 sztuk), naturalnych nawozów nie wystarczało na cały areał. Pierwsze doświadczenia przeprowadził ostrożnie – na jednej działce zastosował poferment pod groch, a na drugiej z niego zrezygnował. Początkowo różnice nie były widoczne, jednak w maju i czerwcu rośliny na nawożonej działce rosły wyraźnie lepiej. Różnica była zauważalna również podczas zbioru, a plon – jak ocenia rolnik – mógł być wyższy o około tonę do półtorej tony.
Poferment był stosowany również pod kukurydzę. W tym przypadku, oprócz niego, zastosowano jedynie nawóz startowy w ilości 160 kg polidapu na hektar, bez dodatkowego nawożenia azotowego.
– Kukurydza nie odbiegała wzrostem i masą od plantacji nawożonych tradycyjnie nawozami sztucznymi. W ubiegłym roku dawka pofermentu wynosiła około 30 ton na hektar, a w tym sezonie chcę przetestować zastosowanie tylko nawozu naturalnego bez użycia nawozów mineralnych – mówi Biniek.
W tym liczącym 70 ha gospodarstwie poferment trafia również pod zboża. Jesienią został zastosowany pod pszenżyto i pszenicę po burakach, bez użycia nawozów wieloskładnikowych. Wiosną nawóz podano także pogłównie na żyto i pszenżyto. Z perspektywy gospodarza rozwiązanie to wypada korzystnie ekonomicznie, zwłaszcza w warunkach niedoboru opadów.
– Nawozy mineralne rozsiane na początku marca do dziś nie rozpuściły się z powodu braku deszczu, podczas gdy poferment działa inaczej i szybciej staje się dostępny dla roślin – podkreśla i przyznaje, że żałuje, iż nie rozpoczął stosowania pofermentu wcześniej, tym bardziej, że biogazownia, z której pochodzi nawóz, znajduje się kilka kilometrów od jego gospodarstwa.
Zdaniem gospodarza zainteresowanie pofermentem wśród okolicznych rolników wyraźnie rośnie. Sąsiedzi obserwują efekty na polach, pytają o rezultaty i sami coraz częściej rozważają wykorzystanie tego nawozu. Biniek nie wyklucza, że w przyszłości całkowicie zrezygnuje z nawożenia mineralnego przynajmniej w części upraw, jeśli kolejne doświadczenia – zwłaszcza w kukurydzy – potwierdzą dotychczasowe obserwacje.
