Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Prawo>Aktualności>

Gminny kapeć krocie wart

Obrazek

Za utrzymanie dróg odpowiada ich zarządca. On też płaci za szkody wyrządzone przez swoje zaniedbanie. Przy drogach gminnych jest nim wójt. Mogą one być ubezpieczone od odpowiedzialności cywilnej, ale zwykle na najtańsze polisy.

Andrzej Sawa2 czerwca 2018, 06:00
Większość dróg gminnych, a nawet powiatowych, pozbawiona asfaltowej nawierzchni, gdzie okrzepły już rodzinne, towarowe gospodarstwa o przeciętnej powierzchni ponad 50 ha w rozproszonej, poniemieckiej zabudowie. Niemal wszystkie specjalizują się w produkcji mleka lub bydła mięsnego – dominują podmokłe łąki i pastwiska, a teren jest dodatkowo pofałdowany. Są uzależnione od dowozu do obór setek ton pasz objętościowych – a w drugą stronę obornika na pola i pastwiska coraz cięższym sprzętem.

W takich warunkach gospodarują, niczym pionierzy nowoczesnej techniki, rolnicy w gminie Lubomino w powiecie lidzbarskim (woj. warmińsko-mazurskie). Z drogowym błotem zmagają się głównie wiosną i jesienią, ale breja najbardziej daje się im we znaki szczególnie w mokrych latach.

Kilometry do asfaltu

Zbigniew Godzieba z Gronowa do najbliższego asfaltu ma 5 km. Na 180 ha wspólnie z synami produkuje mleko od 130 dojnych krów (szerzej o gospodarstwie na str. 14–15 „top bydło”), dla których co roku musi zwieźć kiszonkę z kukurydzy z 40 ha i sianokiszonkę niemal z ponad 100 ha. Największe utrapienie ma z jednym z gminnych traktów, którym ma dojazd do 80 ha użytków. Korzysta z niego też kilku innych gospodarzy.

Batalię o bezpieczny przejazd nim z władzami gminy formalnie prowadzi od 2012 r. Wcześniej własnym sumptem próbował go stabilizować – woził gruz, tłuczeń, kamienie. Dwa lata później wszczął urzędowe procedury. Słał pisma do wójta, radnych, komisji gminnych, zbierał podpisy mieszkańców.

– Wójt rzucił czasem trochę gruzu, kamieni, wysłał równiarkę, by zniwelować większe ubytki, ale wybijały się coraz większe doły – relacjonuje Godzieba. W grudniu 2013 r. z powodu nieprzejezdności drogi do jego gospodarstwa w porę nie dojechała cysterna – skwaśniało mu wtedy prawie 3800 l mleka.
Więcej przeczytasz w czerwcowym wydaniu "top agrar Polska" od str. 44. Zachęcamy do lektury i prenumeraty!



Picture of the author
Autor Artykułu:Andrzej Sawa
Pozostałe artykuły tego autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy