Podczas niedawnego seminarium w Instytutucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB eksperci spierali się o to, czy europejskie rolnictwo jest gotowe na konkurencję z ukraińskimi agroholdingami.
Nowa umowa UE–Ukraina. Koniec wyjątkowych zasad
Przez trzy lata po wybuchu wojny Ukraina korzystała z niemal pełnego otwarcia rynku unijnego. Było to nadzwyczajne rozwiązanie mające wesprzeć gospodarkę kraju walczącego z rosyjską agresją.
W październiku 2025 r. weszła jednak w życie nowa umowa handlowa, która zmieniła zasady gry.
Jak podkreślała podczas seminarium dr Oksana Kiforenko z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, nowe regulacje należy oceniać w szerszym kontekście.
– Jeśli porównujemy je z umową z 2014 roku, Ukraina otrzymuje większy dostęp do rynku Unii Europejskiej. Jeśli jednak porównamy je z okresem pełnej liberalizacji z lat 2022–2025, dostęp ten jest już wyraźnie węższy – tłumaczyła ekspertka.
Nowa umowa przywróciła część mechanizmów ochronnych dla unijnych producentów, ale jednocześnie pozostawiła Ukrainie znacznie lepszy dostęp do rynku niż przed wojną.
"Nie jesteśmy w stanie tej konkurencji wygrać"
Najbardziej emocjonalny moment seminarium przyniosła dyskusja o sektorze drobiarskim.
Przedstawiciele branży zwracali uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie ceł czy kontyngentów, ale przede wszystkim różnic w modelu produkcji.
– Na otwartym rynku nie jesteśmy w stanie tej konkurencji wygrać – mówił Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.
Jego zdaniem europejscy producenci funkcjonują w warunkach coraz bardziej kosztownych wymogów środowiskowych i dobrostanowych, podczas gdy ukraińscy konkurenci przez lata działali według innych zasad.
Przedstawiciele sektora przypominali również, że po pełnym otwarciu rynku import ukraińskiego drobiu do UE wzrósł wielokrotnie w porównaniu z okresem obowiązywania wcześniejszych kontyngentów.
Agroholdingi kontra gospodarstwa rodzinne
W centrum debaty znalazła się kwestia skali produkcji. Polskie rolnictwo nadal opiera się przede wszystkim na gospodarstwach rodzinnych. Tymczasem znaczną część eksportu rolnego Ukrainy realizują ogromne przedsiębiorstwa rolne kontrolujące dziesiątki, a nawet setki tysięcy hektarów.
Według uczestników seminarium właśnie ta różnica może w przyszłości okazać się ważniejsza niż same cła czy kontyngenty.
Branża drobiarska alarmuje, że jeśli podobnych podmiotów będzie przybywać, presja konkurencyjna na unijnych producentów będzie rosła niezależnie od poziomu ochrony rynku.
To nie zagrożenia, lecz wyzwania?
Sama dr Kiforenko apelowała jednak o bardziej zrównoważone spojrzenie na problem.
– Nie chciałabym wykorzystywać słowa zagrożenie. Dla mnie zagrożenie to wojna, głód czy żywioł. Tutaj raczej mówimy o wyzwaniach, nad którymi można pracować – podkreślała.
Jej zdaniem nowa umowa oznacza dla części sektorów presję konkurencyjną, ale jednocześnie może przyspieszyć modernizację i zwiększyć efektywność produkcji po obu stronach granicy.
Ekspertka zwracała uwagę, że proces integracji gospodarczej nie będzie jednakowy dla wszystkich branż. Największe wyzwania mogą dotyczyć producentów drobiu, jaj, miodu, mleka, zbóż oraz roślin oleistych.
Ukraina już szuka nowych rynków
Jednym z najciekawszych wątków seminarium była informacja o zmianach zachodzących w samym ukraińskim eksporcie. Jak wskazywała Oksana Kiforenko, po wejściu w życie nowych zasad handlu Ukraina nie zamierza biernie czekać na rozwój wydarzeń.
– Nie siedzieć i czekać, że ktoś pomoże, a działać, pracować – mówiła.
Według ekspertki ukraińskie firmy coraz aktywniej rozwijają sprzedaż do Afryki Północnej, krajów Bliskiego Wschodu oraz Azji Południowo-Wschodniej.
To oznacza, że walka o rynki zbytu staje się globalna, a konkurencja dla europejskich producentów będzie rosła nie tylko w samej Unii Europejskiej.
Nie tylko Unia Europejska
Podczas seminarium głos zabrał również Stefan Chrzanowski z firmy Cedrob, który zwrócił uwagę, że dyskusja o handlu z Ukrainą zbyt często koncentruje się wyłącznie na obawach związanych z rynkiem unijnym. Jego zdaniem Ukraina już dziś konsekwentnie buduje swoją pozycję na innych kierunkach eksportowych.
– Nie do końca musimy koncentrować się wyłącznie na obawach. Ukraina podpisuje kolejne umowy handlowe i zdobywa nowe rynki. Musimy patrzeć na to, co dzieje się w przestrzeni globalnej i zastanowić się, jak działać w nowych warunkach – podkreślał.
Jak wskazywał, szczególnego znaczenia nabierają nowe szlaki transportowe i logistyczne prowadzące przez region Morza Czarnego, Bałkany czy porty nad Adriatykiem. Jego zdaniem Ukraina coraz skuteczniej wykorzystuje te możliwości, rozwijając eksport do krajów Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i Azji.
To oznacza, że konkurencja pomiędzy producentami żywności będzie rozgrywać się nie tylko na rynku unijnym, ale również na globalnych rynkach zbytu.
Rok 2028 może zdecydować o przyszłości rynku
Jednym z kluczowych elementów nowej umowy jest zobowiązanie Ukrainy do dostosowania się do części unijnych standardów produkcji.
Chodzi między innymi o kwestie dobrostanu zwierząt, bezpieczeństwa żywności czy wymogów środowiskowych.
W 2028 roku ma nastąpić ocena postępów.
To właśnie ten termin wielu ekspertów uważa za punkt zwrotny. Jeśli Ukraina skutecznie wdroży wymagane standardy, dyskusja o nierównych warunkach konkurencji może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.
Przyszłość rozstrzygnie się nie na granicy, ale na rynku
Podczas seminarium wielokrotnie podkreślano, że przyszłość europejskiego rolnictwa nie zależy wyłącznie od polityki handlowej.
Coraz większe znaczenie mają innowacje, efektywność produkcji, rozwój przetwórstwa oraz zdolność zdobywania nowych rynków eksportowych.
– Decyzja stymuluje przejście ku produkcji o wyższej wartości dodanej, specjalizacji, integracji łańcuchów wartości oraz zwiększaniu efektywności i konkurencyjności – oceniała dr Oksana Kiforenko.
Jednocześnie trudno ignorować fakt, że za wschodnią granicą rozwija się jeden z największych producentów żywności na świecie.
Jeżeli Ukraina w ciągu najbliższych lat dostosuje się do unijnych standardów, a jednocześnie zachowa przewagę wynikającą ze skali produkcji, przed europejskim rolnictwem stanie pytanie znacznie ważniejsze niż obecne spory o zboże czy drób: jak konkurować z jednym z największych eksporterów żywności na świecie?
Krzysztof Zacharuk
