Czytaj wygodniej w nowej darmowej aplikacji mobilnej!

Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Partner portalu

Po rębak na pokołchozowe chaszcze

12.06.2018

Drukuj

Po rębak na pokołchozowe chaszcze

Artykuł dostępny

Przypomnijmy, że w tamtejszych realiach gospodarstwo rodzinne zaliczane jest do małych, mimo że liczy 100–200 ha. Piotr Petruch z synem Iwanem przyjechali spod Lwowa. Ich rodzinna farma, nastawiona na uprawę zbóż i ziemniaków, a przede wszystkim warzyw gruntowych (głównie marchew, cebula, buraki ćwikłowe) ma 200 ha. Grunty dzierżawią od drobnych właścicieli oraz państwa – przypomnijmy, że na Ukrainie ziemia nie jest w wolnym obrocie.

Na początku lat 90. ubiegłego wieku przeszła na własność kołchoźników, ale ci nie mogą jej sprzedawać, tylko wydzierżawiać. Pod Lwowem taka przeciętna pokołchozowa, prywatna działka liczy 3 ha. Za 1 ha dzierżawy dzierżawca (a więc także Piotr Petruch płaci właścicielowi od 3 do 6% wartości sprzedaży zebranych z tej powierzchni zbiorów w formie czynszu w pieniądzu. Czasem zamiast pieniędzy za 1 ha dzierżawca oddaje pół tony pszenicy.
Warzywa Petruchowie sprzedają do supermarketów po cenie rynkowej w 14-dniowym systemie płatności na podstawie pisemnej umowy. Przez cały rok zatrudniają 12 pracowników.
–Specjalista (traktorzysta, mechanik) zarabia u nas do 500 dolarów miesięcznie, a prosty pracownik od 200 do 300 dolarów (nieoficjalna, bezpieczna waluta). Pensje wzrosły u nas niemal dwukrotnie, gdy nasi fachowcy rozjechali się po Polsce – mówi farmer. W jego gospodarstwie pracuje kilkuletnie zachodnie ciągniki (m.in. 230 i 160 KM plus rodzime MTZ-y). Część sprzętu pochodzi z Polski, w tym kombajn do zbioru warzyw firmy „Weremczuk”. Na targach kupił nasz rębak do gałęzi.
– Ma mi służyć do czyszczenia pokołchozowych chaszczy, które przeszkadzają mi w uprawie – deklaruje rolnik.

r e k l a m a

W jego przypadku zajęcie się rolnictwem to nie tylko osobista pasja i czysty biznes – za ZSRR był elektrykiem.
– Moich obydwu dziadków-rolników Sowieci w 1947 r., jako kułaków, wywieźli na Sybir. Wrócili dopiero w 1961 r. To także ze względu na szacunek dla nich zająłem się ziemią – mówi ze wzruszeniem Piotr Petruch.
as

Polecane dla Ciebie:

article icon

Szczęśliwe krowy z Deszczna znowu na gigancie

Czytaj

Czytaj artykuły w naszej aplikacji!

Aplikacja TAP jest już dostępna

r e k l a m a

Komentarze (?)

r e k l a m a

więcej artykułów z tej kategorii

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody