Zaloguj
Strona główna>Artykuły>Prawo>Aktualności>

Suski: będą zachęty finansowe zamiast zakazu uboju rytualnego

- PiS nie wycofuje się z „Piątki dla zwierząt”. Zmieniony będzie tylko jeden z zapisów ustawy: zamiast twardego zakazu uboju rytualnego będą finansowe zachęty do rezygnacji z niego – poinformował dziś w Radiu Plus wiceszef klubu PiS Marek Suski.

Kamila Szałaj15 lutego 2021, 14:35

„Nie zakazujemy, a zachęcamy”


W projekcie Planu Strategicznego Polski WPR po 2022 roku w części poświęconej programowi „Dobrostan zwierząt” resort rolnictwa proponuje, by ze wsparcia mogli korzystać tylko ci hodowcy bydła mięsnego, którzy nie będą sprzedawać go na ubój rytualny. Jak przyznał dziś na antenie Radia Plus wiceszef klubu PiS Marek Suski takie rozwiązanie ma ograniczyć skalę tej formy uboju w Polsce.

- Jeżeli to budziło takie kontrowersje, to nie zakazujemy, a jednocześnie zachęcamy. Jest to inna forma, dużo łatwiejsza do zaakceptowania, bo nikomu niczego nie zamykamy, nie likwidujemy, a jednocześnie tych, którzy będą chcieli przejść na tę dobrą stronę, zachęcamy. Będą oni promowani i wspierani - powiedział Suski. 

Dodał, że "jest to propozycja pewnego rodzaju zadbania o dobrostan zwierząt, jednocześnie nie narażając ludzi, którzy nie chcą skorzystać z tych rozwiązań, na jakieś restrykcje państwowe".

Suski podkreślił też, że PiS nie wycofuje się z ustawy o ochronie zwierząt. Zmieniony ma być jedynie jeden z zapisów – dotyczący właśnie zakazu uboju rytualnego.  

- Tylko ten jeden z zapisów, który był taki kontrowersyjny, budził sprzeciw, jest zmieniony - nie na zasadzie zakazu, tylko na zasadzie zachęty do rezygnacji z uboju rytualnego. W tych rozwiązaniach nie ma takiego zakazu. A "Piątka dla zwierząt" została wycofana, być może wróci w poprawionej wersji bez tego zakazu, tak kontrowersyjnego - powiedział Suski. 


Branża ma poważne wątpliwości


Takie rozwiązanie nie przekonuje przedstawicieli hodowców bydła. Ich zdaniem uzależnienie dopłaty dobrostanowej od oświadczenia w zakresie niestosowania uboju religijnego nie zda egzaminu. 

- Nie widzę tego, żeby hodowca odpowiadał za sposób uboju zwierząt, które z chwilą sprzedaży nie są już jego własnością i nowy właściciel może z nimi zrobić, co mu się podoba. Jest prawdopodobieństwo, że wpłynie to negatywnie na ceny i stanie się elementem spekulacji – mówił w ubiegłym tygodniu naszej redakcji Jacek Zarzecki z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. Więcej możesz przeczytać TUTAJ.

ksz, fot. Sejm RP

Picture of the author
Autor Artykułu:Kamila Szałaj
Pozostałe artykuły tego autora

Przewiń W GÓRĘ LUB KLIKNIj aby WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ