Z kolei organizacje ekologiczne i prozwierzęce apelowały o większe wsparcie dla mniejszych gospodarstw i ograniczanie negatywnego wpływu dużych ferm na otoczenie.
Ministerstwo przygotowuje strategię dla całego sektora
W resorcie rolnictwa trwają prace nad Strategią Rozwoju Sektora Produkcji Zwierzęcej w Polsce. Dokument przygotowywany przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB ma odpowiedzieć na pytanie, jak powinien rozwijać się sektor po 2027 r., gdy zmienią się zasady wspierania rolnictwa w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.
Jak poinformował podczas posiedzenia Grzegorz Sobczyński z Departament Rynków Rolnych i Energii MRiRW, strategia ma zawierać diagnozę sytuacji sektora, identyfikację zagrożeń oraz wariantowe scenariusze rozwoju. Równolegle opracowywane są odrębne strategie dla branży wieprzowiny i drobiu.
To istotne, ponieważ produkcja zwierzęca pozostaje jednym z filarów polskiego eksportu rolno-spożywczego. Szczególnie widoczne jest to w sektorze drobiarskim, gdzie Polska od lat należy do największych producentów w Unii Europejskiej.
Przedstawiciele resortu rolnictwa podkreślali, że przygotowywana strategia nie będzie jedynie administracyjnym dokumentem, ale ma powstać w oparciu o szerokie konsultacje z branżą.
Jak zapowiedziano podczas posiedzenia, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej ma nie tylko zdiagnozować sytuację sektora, ale również zebrać stanowiska organizacji rolniczych, producentów i innych uczestników rynku oraz przygotować kilka możliwych scenariuszy rozwoju produkcji zwierzęcej po 2027 r.
Dla hodowców oznacza to, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla wypracowania kierunków przyszłej polityki rolnej wobec jednego z najważniejszych sektorów polskiego rolnictwa.
Tylko część gospodarstw utrzymuje polskie rolnictwo?
Najmocniejszy głos podczas debaty należał do Mirosława Dackiewicza z Polskiej Federacji Rolnej. Jego zdaniem dyskusja o przyszłości produkcji zwierzęcej zbyt często opiera się na emocjach i stereotypach, a zbyt rzadko na ekonomicznych realiach.
– Mamy 1,3 mln gospodarstw rolnych, z czego średnia powierzchnia wynosi 11 hektarów. Około 20% gospodarstw wytwarza de facto większość wartości produkcji rolnej, która jest przekazywana na rynek i na eksport – podkreślił.
Przedstawiciel Federacji zwrócił uwagę, że realną produkcję towarową prowadzi jedynie część gospodarstw. – Zaledwie 100-150 tys. gospodarstw to są gospodarstwa, które się liczą, jeżeli chodzi o gospodarstwa towarowe na rynku – mówił.
Według Dackiewicza przyszłość sektora musi uwzględniać prawa ekonomii, a nie wyłącznie oczekiwania społeczne czy polityczne. – Jeżeli my nie będziemy mimo wszystko zmieniać struktury naszego rolnictwa, to zostaniemy w tyle. Nie będziemy dyskutować o tym, czy nam zagraża Mercosur czy Ukraina. My sami sobie będziemy zagrażali – ostrzegał.
Spór o wielkość gospodarstw wraca z nową siłą
Debata pokazała, że jednym z głównych sporów pozostaje kwestia skali produkcji.
Przedstawiciele organizacji ekologicznych argumentowali, że przyszłość powinna należeć do gospodarstw mniejszych, bardziej związanych z lokalnym rynkiem i produkcją ekologiczną. Wskazywali również na potrzebę większego uwzględnienia dobrostanu zwierząt oraz wpływu ferm na środowisko.
Z kolei przedstawiciele organizacji hodowlanych odpowiadali jednak, że nowoczesna produkcja zwierzęca nie może być oceniana przez pryzmat pojedynczych patologii czy medialnych przykładów.
Podkreślano, że duże gospodarstwa podlegają szczególnie rygorystycznym kontrolom weterynaryjnym, środowiskowym oraz wymogom wynikającym z prawa unijnego.
Nowoczesne obiekty zapewniają standardy
Jednym z najczęściej powracających tematów był dobrostan zwierząt. Mirosław Dackiewicz stanowczo sprzeciwił się tezie, że większa skala produkcji oznacza gorsze warunki utrzymania zwierząt. – Stereotypem jest fakt bez przerwy powtarzany, że duże gospodarstwa nie przestrzegają dobrostanu. To jest nieprawda – podkreślił.
Podobne stanowisko prezentowali przedstawiciele organizacji hodowców bydła i trzody chlewnej. Zwracali uwagę, że nowoczesne obiekty są często lepiej wyposażone i zapewniają wyższy standard utrzymania zwierząt niż wiele starszych gospodarstw o niewielkiej skali produkcji.
Argumentowano również, że dobrostan nie jest wyłącznie wymogiem administracyjnym, ale warunkiem osiągania wysokiej wydajności i jakości produkcji.
Stereotypy to droga donikąd
W obronie nowoczesnej produkcji zwierzęcej występowali także inni przedstawiciele organizacji rolniczych. Anna Hammermeister z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus podkreślała, że zrównoważona produkcja nie może być sprowadzana wyłącznie do kwestii środowiskowych, ponieważ obejmuje również filar ekonomiczny i społeczny, w tym bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
Zwracała uwagę, że wielu producentów dobrowolnie wdraża dodatkowe standardy jakości i dobrostanu zwierząt wykraczające poza obowiązkowe wymogi.
Z kolei Dorota Grabarczyk z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka wskazywała, że w sektorze mleczarskim większe gospodarstwa często zapewniają zwierzętom wyższy standard utrzymania dzięki nowoczesnym oborom wolnostanowiskowym i stałemu nadzorowi weterynaryjnemu.
Przedstawiciele organizacji hodowlanych zgodnie przekonywali, że ocena współczesnej produkcji zwierzęcej powinna opierać się na obowiązujących standardach i rzeczywistych warunkach utrzymania zwierząt, a nie na utrwalonych stereotypach dotyczących skali gospodarstw.
Duże gospodarstwo nie jest wcale najlepsze
Kompletnie odmienne spojrzenie na przyszłość produkcji zwierzęcej prezentowali przedstawiciele organizacji ekologicznych i prozwierzęcych.
Adriana Panas z organizacji Chrześcijanie dla Zwierząt przekonywała, że "być może trzeba by było skupić się właśnie na rozwoju małych gospodarstw", które jej zdaniem przegrywają dziś konkurencję z dużymi fermami, a jednocześnie częściej zapewniają zwierzętom chów bezklatkowy oraz możliwość wypasu zwierząt na pastwiskach.
Przedstawiciel Stowarzyszenia Ekoland Peter Stratenwerth zwracał natomiast uwagę na rolę zwierząt w utrzymaniu żyzności gleb i mówił o potrzebie ochrony "przyszłości polskiego rolnictwa".
Z kolei Urszula Sołtysiak z Polskiej Izby Żywności Ekologicznej podkreślała, że dyskusja nie powinna sprowadzać się do prostego podziału na małe i duże gospodarstwa. – Nie chcę tutaj występować jako obrońca małych gospodarstw – zaznaczyła, jednocześnie stawiając pytanie, które przewijało się przez całe posiedzenie: "Czy my mamy to zdefiniowane? Co rozumiemy przez zrównoważoną produkcję zwierzęcą?".
Jej zdaniem właśnie odpowiedź na to pytanie powinna stać się jednym z fundamentów przygotowywanej strategii dla sektora.
Coraz więcej rolników korzysta z dopłat dobrostanowych
Resort rolnictwa przedstawił także dane dotyczące ekoschematu Dobrostan zwierząt.
Według MRiRW zainteresowanie programem stale rośnie. W 2023 r. uczestniczyło w nim około 93 tys. gospodarstw, natomiast w kampanii 2026 liczba ta wzrosła do 125 tys.
Szczególnie istotne są dane dotyczące bydła mlecznego. Jak poinformowali przedstawiciele resortu, już ok. 81% krów mlecznych objętych jest działaniami dobrostanowymi wspieranymi ze środków Wspólnej Polityki Rolnej.
To pokazuje, że poprawa warunków utrzymania zwierząt coraz częściej staje się elementem codziennego zarządzania gospodarstwem, a nie jedynie odpowiedzią na wymagania administracyjne.
Biogazownie jako szansa dla hodowli
W dyskusji powrócił również temat biogazowni rolniczych. Zdaniem przedstawicieli organizacji rolniczych rozwój biogazowni może pomóc rozwiązać dwa problemy jednocześnie: ograniczyć uciążliwości zapachowe związane z chowem zwierząt oraz zwiększyć niezależność energetyczną gospodarstw.
– My walczymy o to, żeby tych biogazowni było jak najwięcej na wsi – podkreślał Dackiewicz.
Przedstawiciel Polskiej Federacji Rolnej zwracał uwagę, że poferment pozostaje wartościowym nawozem organicznym, a rozwój tego sektora może poprawić ekonomikę produkcji zwierzęcej.
Przyszłość hodowli rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach
Choć strategia znajduje się dopiero na etapie przygotowań, już dziś wiadomo, że będzie musiała odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań.
Jak pogodzić konkurencyjność polskich gospodarstw z rosnącymi wymaganiami środowiskowymi? Jak utrzymać eksport mięsa i produktów zwierzęcych przy coraz większej presji regulacyjnej? I wreszcie – jak zapewnić rozwój produkcji zwierzęcej bez dalszego pogłębiania konfliktów społecznych na obszarach wiejskich?
Retransmisję posiedzenia można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
