StoryEditor

To rolnicza potęga Polski. W tych statystykach Wielkopolska nie ma sobie równych

Najwięcej świń, drobiu, jaj, ziemniaków i jedne z najwyższych wyników produkcyjnych w kraju. Wielkopolska od lat pozostaje jednym z najmocniejszych filarów polskiego rolnictwa. Liczby pokazują skalę sukcesu regionu, ale także wyzwania, z którymi mierzą się dziś gospodarstwa.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego Wielkopolska od lat pozostaje jednym z najważniejszych regionów rolniczych w Polsce;
  • W których gałęziach produkcji rolnej województwo jest krajowym liderem;
  • Jak duży udział Wielkopolska ma w produkcji trzody chlewnej, drobiu, mleka i jaj;
  • Jakie uprawy dominują na wielkopolskich polach i które przynoszą najlepsze wyniki;
  • Dlaczego region jest nazywany ziemniaczaną potęgą Polski;
  • Ile dochodu generuje hektar użytków rolnych w Wielkopolsce;
  • Z jakimi problemami mierzą się dziś wielkopolscy rolnicy;
  • Jak wygląda struktura gospodarstw rolnych w regionie.

Niewątpliwie Wielkopolska jest jednym z najważniejszych regionów rolniczych w Polsce. A jako Wielkopolanki z czystym sumieniem możemy to potwierdzić! Żadna działka nam niestraszna! Od lat jesteśmy największym producentem świń w Polsce, a udział w pogłowiu krajowym to blisko 30% (2,6 mln szt. w 2024 r. – patrz tab. 1.). Można śmiało powiedzieć, że w DNA Wielkopolski od dekad wpisana jest produkcja świń. Jest centrum nowoczesnej, zawodowej i coraz bardziej wyspecjalizowanej produkcji, a dzięki trzymaniu w ryzach kosztów, zapewnia dochodowość gospodarstwa i utrzymanie się na rynku. Choć nie jest to proste w ostatnich latach.

image
Pogłowie zwierząt gospodarskich w Wielkopolsce w 2024 roku (dane GUS)
FOTO:

Wielkopolska jest liderem w produkcji drobiu, gdzie z pogłowiem 59,6 mln szt. utrzymujemy 22,2% krajowego stada. W 2024 roku obsada na 100 ha użytków rolnych trzody chlewnej (150 szt.) i drobiu (3381 szt.) była najwyższa w skali Polski, z kolei obsada bydła (67,9 szt.) lokowała województwo na 2. miejscu. Co więcej, wg danych za 2024 r., niemal 1/4 (23,1%) żywca rzeźnego w przeliczeniu na mięso (łącznie z tłuszczami i podrobami) w kraju pochodziła od producentów z woj. wielkopolskiego, które pod względem wielkości produkcji ogółem lokowało się na pozycji lidera. Również 1. lokatę Wielkopolska osiągnęła w produkcji żywca wołowego (142,4 tys. t w 2024 r.), wieprzowego (397,9 tys. t) oraz drobiowego (684,4 tys. t). W skali kraju ten udział wyniósł odpowiednio: 22,6, 22,9 i 23,5%. Również w produkcji jaj kurzych nie mamy sobie równych. Z ponad 6 mld sztuk w 2024 r. mieliśmy 42% udziału w kraju.

Zmagamy się z suszą

image
Mieczysław Łuczak, prezes WIR
FOTO:

Wielkopolska jest to region przemysłowy i innowacyjny, ale przede wszystkim słynie z bardzo dobrze rozwiniętego rolnictwa. Od lat powtarza się, że Wielkopolska jest spichlerzem Polski, dlatego też jako rolnicy wielkopolscy jesteśmy bardzo dumni przede wszystkim z tego, że nasz region wyznacza trendy dla rolnictwa krajowego, a nawet europejskiego. Niestety, w Wielkopolsce zmagamy się z różnego rodzaju przeciwnościami.

Z jednej strony są to zasieki biurokratyczne, z którymi borykają się także rolnicy w całym kraju, a które funduje nam administracja państwowa. Z tym wielkopolscy rolnicy radzą sobie coraz lepiej podobnie jak i z uwarunkowaniami ekonomicznymi. Niestety, nie możemy sobie poradzić ze zmianami klimatycznymi, a przede wszystkim z suszą rolniczą. Od lat powtarza się, że Wielkopolska stepowieje, a ten proces postępuje. Jest to ogromne zagrożenie i wyzwanie dla naszego regionu. Dlatego też jako samorząd rolniczy, organizacje rolnicze postulujemy, żeby państwo dostrzegło ten problem. Przede wszystkim niektóre środki finansowe powinny być przeznaczane na retencję.

Wielkopolskie rolnictwo to rolnictwo krajowe w pigułce, bo jest bardzo dobrze rozwinięte praktycznie we wszystkich segmentach produkcji rolnej. Produkujemy m.in. 30% krajowego pogłowia trzody chlewnej, jesteśmy bardzo silnym regionem w produkcji drobiu. Rozwinęły się gospodarstwa produkujące mleko, bydło opasowe. Wielkopolska to także ogrodnictwo, sadownictwo.

Olbrzymim wyzwaniem dla rolnictwa Wielkopolski jest ewolucja Wspólnej Polityki Rolnej. Naszym celem powinno być, aby nowa perspektywa budżetowa po roku 2027 także premiowała gospodarstwa towarowe. Celem jest utrzymanie drugiego filaru inwestycyjnego, a dzięki środkom na inwestycje będziemy poprawiać odporność ekonomiczną naszych gospodarstw. Jest to szczególnie ważne dziś, w dobie globalizacji, ponieważ konkurujemy z żywnością z całego świata.

Siłą Wielkopolski są także gospodarstwa mleczne, między którymi z sukcesem działają mniejsze od krajowych gigantów, spółdzielnie mleczarskie. Warto podkreślić, że to właśnie w wielkopolskich oborach pracuje najwięcej robotów udojowych. W większości są to rodzinne, wielopokoleniowe gospodarstwa, które pod względem jakości i wydajności produkcji doskonale wypadają na tle kraju. Przeciętna wielkość stada pod oceną Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka to 63 krowy o średniej wydajności w laktacji 10,4 tys. litrów mleka. W Wielkopolsce 63% pogłowia krów jest pod oceną, to najwięcej spośród wszystkich województw w kraju.​

Według danych ARiMR średnia wielkość gospodarstwa rolnego w Wielkopolsce w 2025 r. wynosiła 14,9 ha.

Nie tylko trzoda i drób. Wielkopolska dominuje także w produkcji zbóż

Ale nie tylko produkcja zwierzęca jest naszą mocną stroną! Tak się składa, że z 954 637 ha i 5,3 mln ton w 2024 r. byliśmy największymi producentami zbóż w kraju z udziałem w rynku odpowiednio: 13,5 i 15,1% (patrz rys. 2.). Areał uprawy pszenicy ogółem wyniósł 231,5 tys. ha, w tym przeważającej pszenicy ozimej 219,1 tys. ha. Żyto, jęczmień, czy pszenżyto zajmowały odpowiednio: 129,9, 114,6 i 185,8 tys. ha. Niemniej to kukurydza na ziarno w produkcji zbóż w Wielkopolsce miała największy udział – 31,1%.

image
Wielkość gospodarstw rolnych i dominujące uprawy polowe w Wielkopolsce
FOTO:

Ziemniaki, buraki i kukurydza. Tu Wielkopolska rozdaje karty

Ale co tam zboża – spójrzcie tylko na nasze pyry, które są niemal tak charakterystyczne dla regionu, jak koziołki poznańskie czy rogal świętomarciński. Z areałem 29,2 tys. ha i zbiorami na poziomie 33,5 t/ha w 2024 roku graliśmy pierwsze skrzypce w Polsce w uprawie ziemniaka. Dla smakoszy: nie ma to jak pyra z gzikiem, prawda? Niemniej buraki cukrowe, choć może już nie tak sentymentalnie, też mają ogromne znaczenie dla wielkopolskich rolników. Co roku obsiewają bowiem nimi największy areał w kraju – 21,3%. W 2024 roku buraki zajmowały 59,3 tys. ha, a średni plon – zresztą również poza konkurencją – stanowił 68,5 t z ha.

Wielkopolska pyrami słynie, nic zatem dziwnego, że produkuje ich najwięcej w Polsce – 29 198 ha (15% krajowego areału).

I choć może w powierzchni roślin paszowych nie mamy przewagi w kraju, bo z 393,1 tys. ha plasujemy się na 4. miejscu za województwami mazowieckim, podlaskim i warmińsko-mazurskim, to mamy za to największą powierzchnię kukurydzy na zielonkę (130 188 ha). I w stosunku do pozostałych roślin pastewnych zasianych w tym regionie zajmowała ona najwięcej, bo aż 63,7% areału. W woj. wielkopolskim masa zebranej zielonki równała się udziałowi 21,7% w produkcji ogólnokrajowej (1. miejsce w kraju), odpowiadając tym samym wadze 6,5 mln ton.

Kalisz słynie z pomidorów, a jabłka nadal królują w sadach

Co prawda nie jesteśmy regionem ani warzywnym, ani owocowym, jednak tego typu uprawy zajmowały w Wielkopolsce odpowiednio: 17,8 i 14,4 tys. ha. W strukturze zbiorów warzyw w 2024 roku dominowała cebula (27,6%). Natomiast produkcja w przeliczeniu na 1 mieszkańca odpowiadała 149,2 kg, z czego wspomnianej cebuli – 41,2 kg/os. Słynny na cały kraj jest także rejon Kalisza, jedno z największych zagłębi pordukcji pomidorów pod osłonami.

W przypadku owoców, w strukturze zbiorów owoców z drzew w sadach prym wiodły jabłonie (84,1%). Na Wielkopolanina przypadało ich w sumie 60,6 kg. Z kolei na tle zbiorów płodów z krzewów owocowych w sadach i na plantacjach jagodowych wyróżniały się truskawki i poziomki (29,6%). Tych owoców w 2024 r. zebrano na osobę 5,3 kg.

Najwyższe dochody z hektara. Za sukcesem stoją konkretne gospodarstwa

Za tymi liczbami stoją oczywiście konkretne gospodarstwa rolne. I co jest godne pochwały, i czemu oczywiście zawdzięczamy takie wyniki produkcyjne, to ich gospodarność – z tego również jesteśmy znani jako Wielkopolanie, choć niejednokrotnie myleni z przekąsem ze skąpcami – bo bez niej nasze rolnictwo nie byłoby dziś na poziomie, który jest naszym powodem do dumy. Dzięki właśnie temu rozsądkowi wobec zarządzania ziemią i finansami, ale również inwestowaniu w rozwiązania, które realnie poprawiają wydajność gospodarstwa, potrafimy dziś zarobić najwięcej w kraju na jednym hektarze i nie mówię tutaj o cenach ziemi, chociaż te też są najwyższe w Polsce (średnio za grunt orny trzeba zapłacić 97 394 zł/ha, a za ziemię klasy I, II i IIIa nawet ponad 123 tys. zł/ha). W 2024 r. jeden hektar użytków rolnych w Wielkopolsce generował 18 605 zł, podczas gdy cały areał – wg ostatnich dostępnych danych GUS za 2023 r. – 31,6 mld zł (patrz rys. 3.). W ogólnym rozrachunku tylko Mazowsze z 37,3 mld zł było od nas lepsze.

W 2024 r. jeden hektar użytków rolnych w Wielkopolsce generował 18 605 zł, najwięcej w całej Polsce.

1,76 mln hektarów UR i coraz większy problem z suszą

Wielkopolscy rolnicy gospodarują w sumie na 1,76 mln ha UR, z czego grunty orne zajmują 85%. I trzeba to jasno powiedzieć – przeciętnej, żeby nie powiedzieć nienajlepszej jakości. Dominują bowiem gleby klasy V i VI. Stojąc zatem w obliczu konieczności polepszania właściwości gleb, w 49% gospodarstw w tym regionie rolnicy starają się stawiać na nawozy naturalne, choć tych w ostatnich latach brakuje w całym kraju z powodu zmniejszenia skali produkcji zwierzęcej. Obornik stosowało 45% rolników, gnojówkę – 5,8%, gnojowicę – 5,3%, a 1,4% gospodarstw rolnych wykorzystało do nawożenia pomiot ptasi. Jest to dla naszych gleb ratunek dostarczający materii organicznej, ponieważ zmagamy się z dramatycznymi skutkami zmian klimatu – przede wszystkim z suszą. To największa zmora wielkopolskich rolników.

Nauka blisko praktyki

image
dr hab. Zuzanna Sawinska prof. UP Poznań
FOTO:

Wielkopolska jest bardzo ważnym regionem, jeśli chodzi o rolnictwo w Polsce, a Poznań jest bardzo ważnym ośrodkiem dydaktycznym. To właśnie tutaj znajduje się wiele instytutów związanych z rolnictwem oraz nasz Uniwersytet Przyrodniczy. Oferujemy 6 wydziałów, 28 kierunków studiów (w tym 14 kierunków studiów anglojęzycznych). Rocznie naszą uczelnię kończy ok. 1800 studentów.

Jako uczelnia o dużej historii jeśli chodzi o kształcenie na kierunku rolnictwo, koncentrujemy się na wszystkim tym, co jest bliskie rolnictwu, ale w tej chwili bardzo ważna jest praktyka i zawsze byliśmy blisko niej, z odniesieniem do naszych zakładów doświadczalnych, ale także z bardzo szerokimi, bliskimi kontaktami z firmami wspierającymi rolnictwo i będącymi blisko rolnictwa.

Dziś rolnictwo w Wielkopolsce mierzy się przede wszystkim z problemem suszy. Dlatego problem retencji wody jest jednym z ważniejszych, jeśli chodzi o program naszego kształcenia. Kolejny to wielka rewolucja cyfrowa i wykorzystanie AI w rolnictwie.

Wyzwaniem jest także niż demograficzny, z którym mierzymy się na co dzień wszyscy, nie tylko tutaj w Poznaniu. Nie wszyscy chcą podejmować dalszą naukę. Pamiętajmy o tym, że rolnictwo jest tą branżą, która rozwija się najszybciej. W ostatnich trzydziestu latach w rolnictwie nastąpił ogromny przełom. Rewolucja w wielu gospodarstwach, także w Wielkopolsce, sprawiła, że dzisiaj jesteśmy w rolniczej czołówce w Europie. Dlatego tak ważne jest to, żeby być na bieżąco, uczyć się i dokształcać nieustannie.

Wysokie wyniki produkcyjne upraw polowych nie byłyby możliwe także bez stosowania nawozów mineralnych. Średnio rolnicy w Wielkopolsce zużywają 139 kg na hektar nawozów mineralnych, w tym 81,4 kg nawozów azotowych, 37,3 kg potasowych i 20,4 kg fosforowych (wobec średnich krajowych wynoszących odpowiednio: 70,6, 31,9 i 19,3 kg/ha). Odsetek gospodarstw stosujących w 2023 r. nawożenie wapniowe był natomiast na poziomie 17,9%.

Ponad 111 tysięcy gospodarstw. Większość ma mniej niż 10 hektarów

Na Wielkopolskę przypada 111 731 gospodarstw rolnych, a 58,6% z nich nie przekracza 10 ha. Natomiast gospodarstwa o powierzchni 50 ha i więcej stanowiły niespełna 5%; 62% gospodarstw specjalizowało się w produkcji roślinnej, tymczasem wg danych ARiMR za 2025 r., średnia jego wielkość to 14,9 ha. Pod tym względem aż siedem województw nas wyprzedza, a największą przeciętną powierzchnią gospodarstw rolnych w kraju może poszczycić się woj. zachodniopomorskie. Tam rolnicy gospodarują średnio na 34 ha.

W Wielkopolsce działa 111,7 tys. gospodarstw rolnych.

Nie możemy także nie wspomnieć, że Wielkopolska z Poznaniem na czele jest silnym ośrodkiem naukowo-dydaktycznym, z coraz lepszą bazą szkół rolniczych, w których działania aktywnie włącza się samorząd rolniczy.

Gospodarni i innowacyjni. Tak pracują rolnicy z Wielkopolski

W sumie jesteśmy małą społecznością, ponieważ wielkopolscy rolnicy stanowią 9% ogółu rolników w kraju. Ale nie od dziś wiemy, że nie ilość, a jakość ma znaczenie. A tę jakość u nas widać, słychać i czuć! Mówi się o rolnikach z tego regionu, że idą z duchem czasu i innowacje nie są im obce. Tym samym w 2023 roku w ciągniki wyposażonych było 77,1 tys. gospodarstw rolnych. Znajdowało się u nich w sumie 153,5 tys. tych maszyn.

Jeśli chodzi o moc silnika, dominowały ciągniki o mocy 40–60 kW – blisko 30% oraz 60–100 kW – 26,2%. W Polsce ich udział stanowił odpowiednio: 28,6 i 21,9%. I choć może nie jesteśmy pod tym względem pionierami, ponieważ najwięcej ciągników było na Mazowszu, Lubelszczyźnie, a dopiero na 3. miejscu w Wielkopolsce, to przecież nie chodzi o to, żeby mieć, a żeby umiejętnie ten sprzęt wykorzystywać. A tu liczby mówią same przez siebie.

Rolnicy z Wielkopolski potrafią zarządzać z głową! I żeby nie rzucać słów na wiatr, na kolejnych stronach przedstawiamy Wam sylwetki rolników, którzy bez wątpienia mogą być wzorem do naśladowania dla innych. 

 

Maria Walerowska
Autor Artykułu:Maria Walerowska

Dr Maria Walerowska – agronom i doradca praktyk, od wielu lat związana z redakcją „top agrar Polska”. Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (dawniej Akademii Rolniczej na Wydziale Rolniczym) w Katedrze Łąkarstwa, gdzie także obroniła pracę doktorską. W 2006 r. rozpoczęła pracę na stanowisku dziennikarz/redaktor w dziale Uprawa w redakcji top agrar Polska. Obecnie redaktor naczelna czasopisma oraz kwartalnika Ziemniaki.
Jako redaktor naczelna „top agrar Polska” odpowiada za kierunek merytoryczny pisma, nadzór nad treściami oraz rozwój oferty dla nowoczesnych gospodarstw. Jest cenionym prelegentem konferencji i szkoleń dla rolników oraz doradców. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z szeroką pojętą agrotechniką roślin uprawnych, od uprawy gleby, przez nawożenie aż po ich ochronę. Z wykształcenia i zamiłowania zajmuje się także optymalizacją produkcji na użytkach zielonych. W swojej pracy łączy doświadczenie naukowe z praktyką polową. Pomysłodawczyni i autorka videobloga poradnika rolniczego: Pogotowie polowe top agrar Polska, w którym na bieżąco pokazuje sytuację na polach, omawia aktualne zagrożenia i proponuje praktyczne zalecenia dopasowane do warunków pogodowych i polowych.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. czerwiec 2026 08:51