Setki kaczek idą do pracy w winnicy
Winnica, rzędy winorośli i setki kaczek, które codziennie ruszają do pracy. W Vergenoegd Löw, położonej w Stellenbosch niedaleko Kapsztadu, taki widok nie jest pokazem przygotowanym wyłącznie dla turystów. To element gospodarowania, który winnica rozwija od wielu lat.
Przeczytaj również: Zaczynała od 12 kur. Teraz ma własną markę i prowadzi legalną sprzedaż jaj
O tej nietypowej metodzie ochrony upraw przypomniał National Geographic Polska. Bohaterami tekstu są biegusy indyjskie, czyli smukłe, wyprostowane kaczki, które świetnie radzą sobie z wyszukiwaniem pożywienia między roślinami. W winnicy ich zadanie jest bardzo konkretne: mają ograniczać liczbę ślimaków i owadów, które mogłyby szkodzić winorośli.
Sama Vergenoegd Löw podkreśla, że biegusy nadal są ważną częścią jej zintegrowanego i zrównoważonego rolnictwa. Ptaki można zobaczyć podczas codziennego przejścia przez teren posiadłości, ale ich rola nie kończy się na widowiskowej „kaczej paradzie”.
Ślimaki są przysmakiem, a winorośl korzysta
Mechanizm jest prosty. Kaczki wchodzą między rzędy winorośli i szukają tego, co dla nich naturalne: ślimaków, jaj ślimaków oraz owadów. W reportażu Associated Press przedstawiciel gospodarstwa mówił, że właśnie dlatego biegusy pełnią funkcję naturalnych „kontrolerów szkodników” w winnicy.
Dla gospodarstwa oznacza to mniejszą presję szkodników i ograniczenie potrzeby sięgania po pestycydy. Dodatkową korzyścią są odchody ptaków, które wzbogacają glebę. Nie jest to więc jedynie sympatyczny obrazek z kaczkami wśród winorośli, ale praktyka wpisana w codzienną pracę gospodarstwa.
Vergenoegd Löw przypomina, że historia kaczek w tej posiadłości sięga 1984 r. To wtedy poprzedni właściciel, John Faure, wprowadził biegusy jako sposób na ochronę winorośli i naturalne nawożenie gleby. Z czasem ptaki stały się jednym ze znaków rozpoznawczych winnicy.
Kaczki to tylko część większego systemu
W oficjalnych materiałach Vergenoegd Löw mocno akcentuje rolnictwo regeneracyjne. Gospodarstwo opisuje swoje podejście jako pracę zgodną z naturą, a nie przeciwko niej. Kaczki są najbardziej widowiskowym elementem tego systemu, ale nie jedynym.
W winnicy wykorzystuje się także bydło rasy Dexter, które pasie się między winoroślami i pomaga naturalnie nawozić glebę. Między rzędami rosną rośliny okrywowe. Przyciągają zapylacze i pożyteczne owady, ograniczają chwasty, poprawiają warunki wilgotnościowe gleby i wspierają jej życie biologiczne.
Dla winnicy zdrowa gleba jest punktem wyjścia. To ona ma dawać mocniejsze rośliny i większą odporność całego gospodarstwa. Dlatego kaczki nie są tam osobną ciekawostką, lecz jednym z elementów większej układanki: obok roślin okrywowych, wypasu zwierząt, oszczędnego gospodarowania wodą i ograniczania chemii. Jak podkreśla NG, za proekologiczne podejście gospodarstwo zostało wyróżnione certyfikatem organizacji WWF.
Takie rozwiązania pojawiają się też w innych winnicach
Vergenoegd Löw jest jednym z bardziej znanych przykładów, ale nie jedynym. Podobną drogą poszła także inna południowoafrykańska winnica, Hasher Family Wines. Na swoim blogu opisała, że zaczynała od 30 kaczek, a po dobrych wynikach zwiększyła stado do 150 ptaków.
To pokazuje, że biegusy w winorośli nie są wyłącznie turystyczną osobliwością. Dla części producentów wina stały się jednym z narzędzi ograniczania ślimaków i szukania innych metod ochrony upraw.
Oczywiście takie rozwiązanie nie jest gotową receptą dla każdego gospodarstwa. Stado trzeba utrzymać, chronić, zapewnić mu wodę i opiekę. Ale przykład z RPA dobrze pokazuje, że czasem bardzo praktyczne pomysły zaczynają się od prostej obserwacji natury. W tym przypadku od zauważenia, że kaczki mogą robić w winnicy dokładnie to, co potrafią najlepiej.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. National Geographic Polska, Associated Press/YouTube, Vergenoegd Löw, Hasher Family Wines
