Od rodzinnej tradycji do nowoczesnych szklarni
Janas Pomidory – pod taki szyldem Karol Janas wraz z żoną Kamilą produkują pomidory malinowe pod osłonami. Wraz z rodzicami i braćmi prowadzą rodzinną grupę producencką w gminie Blizanów (powiat kaliski). Ten rejon jest fenomenem, ponieważ słynie na cały kraj z produkcji pomidorów pod osłonami.
– Po skończeniu studiów od razu wiedziałem, że chcę kontynuować rodzinną tradycję i produkować pomidory pod osłonami. Dziś z żoną, braćmi i rodzicami pracujemy wspólnie i tworzymy grupę producencką pod szyldem Janas Pomidory. Wspólnie sprzedajemy pomidory, ale także wspólnie podejmujemy decyzje dotyczące wyboru odmiany czy terminu sadzenia – mówi Karol Janas, który jest także członkiem Stowarzyszenia Producentów Pomidorów pod Osłonami. – Moi rodzice zaczynali od uprawy pomidora w tunelach foliowych, później zainwestowaliśmy w nowoczesne szklarnie. Rodzice mi pomogli – wziąłem kredyt dla młodego rolnika i w 2006 r. wybudowałem pierwszą szklarnię. Zacząłem uprawiać pomidory malinowe, później także zaczęliśmy produkować własną rozsadę. Nasz rodzinny biznes zaczął się rozwijać. W 2015 r. wybudowałam kolejną szklarnię już z systemem doświetlania roślin, w 2025 r. wymieniliśmy całe oświetlenie z lamp sodowych na ledowe, co oznacza, że praktycznie możemy produkować pomidory przez cały rok – mówi Karol Janas.
24 hektary pod osłonami i dostawy do największych sieci
Dziś Karol i Kamila Janas uprawiają pomidory malinowe pod osłonami na 4,5 ha, a rodzinna grupa producencka Janas Pomidory łącznie ma 24 ha upraw pod osłonami. Głównie zaopatrują sieci handlowe, tj. Biedronkę i Lidla, gdzie dociera 75–80% wyprodukowanych pomidorów. Zaopatrują także lokalne giełdy towarowe, takie jak Giełda Kaliska, ale ich pomidory docierają także na giełdy do Warszawy, Bydgoszczy czy Torunia. Uprawa pod osłonami trwa przez 10 miesięcy, pozostałą część roku zajmuje dezynfekcja i mycie szklarni oraz przygotowywanie rozsady. Pomidory produkowane są w systemie uprawy hydroponicznej na wełnie mineralnej i w rynnach.
– Pomidory sadzimy na początku grudnia, a pierwsze plony sprzedajemy na Dzień Kobiet. Nasze szklarnie są zautomatyzowane, sterowane komputerem. Jednak jednej rzeczy maszyna nie zrobi tak dobrze jak człowiek, a mianowicie – zbioru. Nasi wieloletni doświadczeni pracownicy umieją się delikatnie obchodzić z pomidorem – podkreślają Kamila i Karol Janas. – Uprawiamy 2 odmiany, tj. Rosimaru Muchoo oraz Kornati (dawniej Tomimaru Muchoo). Średni plon pomidora malinowego to 40–42 kg/m2. W pełni sezonu sprzedajemy jako grupa 25–30 tirów pomidorów tygodniowo – relacjonują Janasowie.
Biogazownia obniżyła zużycie opału o 1,5 tys. ton
Ogrzewanie szklarni to spory koszt w produkcji pomidorów pod osłonami. Pojawił się więc pomysł wybudowania biogazowni. Pierwsza instalacja o mocy 0,5 MW powstała w 2021 r., a w 2024 r. kolejna – również o mocy 0,5 MW. Łącznie produkują 1 MW prądu na godzinę. Substratem do biogazowni jest przede wszystkim gnojowica i obornik z produkcji bydła mięsnego (stado liczy 300 szt. ras: charolaise, blonde d’aquitaine, limousine), kiszonka z kukurydzy i traw, pozostałości roślinne po produkcji pomidorów z grupy Janas Pomidory.
– Biogazownia produkuje ciepło i energię elektryczną, której nadwyżkę sprzedajemy do sieci. Biogazownia świetnie wpisuje się w charakter naszego gospodarstwa, ponieważ potrzebujemy dużo ciepła do ogrzania szklarni. Dzięki wybudowaniu pierwszej instalacji zmniejszyliśmy zużycie miału o ok. 600–650 ton, a po uruchomieniu drugiej obniżyliśmy jego zużycie o ok. 1,5 tys. ton – wylicza Karol Janas. – Część ciepła wytwarzanego w biogazowni zużywana jest na procesy technologiczne do ogrzewania zbiorników fermentacyjnych, a nadwyżka magazynowana w zbiorniku buforowym o pojemności 2 mln litrów, którą wykorzystujemy całkowicie do ogrzewania upraw w szklarni. Co nie oznacza, że częściowo nie wspomagamy się kotłownią miałową, m.in. zimą. Ostatnia była wyjątkowo długa i mroźna...
Zamknięty obieg w gospodarstwie i mniej nawozów
Biogazownia idealnie wpisała się w strategię całego gospodarstwa, z jednej strony obniżyła koszty ogrzewania szklarni do produkcji pomidorów, z drugiej hodowla bydła mięsnego dostarcza substratu do jej działania, a pulpa pofermentacyjna jest wywożona na pola. Wprawdzie jej wybudowanie to ogromne koszty, bo 0,5 MW to ok. 20 mln zł, ale dzięki dofinansowaniu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i z programu Energia na wsi, sfinansowali połowę inwestycji.
– Pulpa pofermentacyjna to świetny nawóz, który w całości trafia na nasze pola. Uprawiamy ok. 300 ha, z czego większość to kukurydza na kiszonkę, żyto na kiszonkę, lucerna oraz trawy jednoroczne na gruntach ornych oraz pastwiska dla bydła. Zredukowaliśmy prawie o 70% zużycie nawozów mineralnych, przy tym samym poziomie plonów. Szczególnie dotyczy to potasu i fosforu. Przy aktualnych cenach nawozów to realna oszczędność – wylicza Karol Janas. – Aplikowany doglebowo jest także mniej uciążliwy dla środowiska, a także są mniejsze straty składników pokarmowych.
W grupie łatwiej negocjować i inwestować
Gospodarstwo Karola i Kamili Janasów tworzy obieg zamknięty, jednak jak sami podkreślają, nie dostaliby takiego wiatru w żagle, gdyby nie wspólne działanie w grupie.
– Powinniśmy się zrzeszać. Z jednej strony oferując większy wolumen w grupie mamy inną pozycję negocjacyjną na rynku. Z drugiej wspólnie można np. kupować i użytkować maszyny, co obniża koszty produkcji i poprawia rentowność gospodarstwa – mówią z przekonaniem. – Dziś myślimy o zawiązaniu także grupy producentów bydła mięsnego.
Robotyzacja to kolejny krok w rozwoju gospodarstwa
Jak widzą przyszłość? Przede wszystkim stawiają na dalszą automatyzację i robotyzację w gospodarstwie.
– W szklarni chciałbym jeszcze bardziej zautomatyzować poszczególne etapy od zbioru po transport przez etykietowanie opakowań, aby usprawnić pracę. Myślę także o automatycznym karmieniu zwierząt – snuje plany Janas.
