Choroba niebieskiego języka (Bluetongue) coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w angielskich gospodarstwach. Z danych brytyjskiego Departamentu Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich, czyli Defra, wynika, że od początku lipca służby wykryły 12 przypadków zakażenia wirusem BTV-3. Jeden przypadek potwierdzono także w Walii.
Brytyjskie służby podają te dane dla sezonu BTV 2026/2027, który rozpoczął się 1 lipca 2026 roku i potrwa do 30 czerwca 2027 roku. Jest to przyjęty przez Defra okres raportowania przypadków choroby, a nie informacja, że wirus pojawił się w kraju dopiero w lipcu. W Polsce Główny Inspektorat Weterynarii przedstawia natomiast bilans według roku kalendarzowego. Dlatego brytyjskiej liczby przypadków od 1 lipca nie należy bezpośrednio porównywać z liczbą polskich ognisk potwierdzonych od początku 2026 roku.
Gdzie w Anglii wykryto nowe ogniska BTV-3?
Pierwszy przypadek w nowym brytyjskim sezonie BTV służby potwierdziły 10 lipca u owcy w Staffordshire. W kolejnych dniach wirus wykryły również u bydła w Cheshire i Devon oraz w stadach owiec w Devon i Somerset.
Najwięcej nowych przypadków pochodziło z południowo-zachodniej Anglii. U zakażonych owiec występowały m.in. gorączka, obrzęk głowy i pyska, silny ślinotok, wypływ z nosa, zmiany w jamie ustnej, kulawizna, problemy z oddychaniem i szybka utrata kondycji. Kilka zwierząt padło.
U zakażonej krowy w Devon hodowca zauważył strupy na śluzawicy, obrzęk i zaczerwienienie oczu oraz zmiany na strzykach. Z kolei dwa cielęta w Cheshire urodziły się niewidome, miały problemy ze staniem i wykazywały inne zaburzenia neurologiczne.
Ceny bydła 21.07.2026. Skupy nadal obniżają stawki za byki i krowy
Ciepła pogoda sprzyja przenoszeniu wirusa
Wirus choroby niebieskiego języka nie przenosi się zwykle bezpośrednio między zwierzętami. Roznoszą go przede wszystkim kuczmany, czyli niewielkie owady kłująco-ssące z rodzaju Culicoides.
Defra informuje, że kuczmany ponownie stały się aktywne w Wielkiej Brytanii pod koniec marca. Późniejszy okres ciepłej pogody stworzył warunki, w których wirus może rozwijać się w organizmach owadów. Zakażone kuczmany mogą następnie przenosić go na kolejne zwierzęta.
Brytyjscy eksperci oceniają, że możliwa jest już lokalna transmisja wirusa. Wzrosło również ryzyko, że zakażone owady dotrą nad Wielką Brytanię z kontynentalnej Europy. Wysoka temperatura przyspiesza rozwój wirusa wewnątrz kuczmanów. Z tego powodu ryzyko zakażeń rośnie przede wszystkim latem i wczesną jesienią, gdy owady pozostają najbardziej aktywne.
Sześć poronień w grupie 15 jałówek
Choroba niebieskiego języka nie zawsze daje u bydła wyraźne i łatwe do rozpoznania objawy. Hodowca może zauważyć jej skutki dopiero podczas rozrodu lub wycieleń. Pokazuje to przypadek z Walii, który służby potwierdziły 17 lipca. Wirusa BTV-3 wykryto u jałówki w Vale of Glamorgan po tym, jak w ciągu miesiąca doszło do sześciu poronień w grupie liczącej 15 jałówek – pisze Ruminant Health & Welfare.
Brytyjskie służby łączyły wcześniej zakażenia BTV-3 także z obniżoną płodnością, martwymi urodzeniami oraz narodzinami cieląt ze ślepotą, wadami mózgu i zaburzeniami neurologicznymi. Problemy mogą ujawnić się dopiero kilka miesięcy po zakażeniu krowy podczas ciąży.
Na takie przypadki zwracał uwagę również Neil Shand, dyrektor National Beef Association. Podczas marcowego spotkania branżowego mówił o rosnącej liczbie poronień oraz cieląt rodzących się z poważnymi wadami neurologicznymi w różnych częściach Anglii i Walii.
Shand oceniał także, że oficjalne dane mogą nie pokazywać pełnej skali problemu. Część zakażeń pozostaje bowiem niezauważona, zwłaszcza gdy bydło nie wykazuje ostrych objawów, a problemy z rozrodem pojawiają się dopiero po dłuższym czasie.
Organizacje branżowe apelują o szczepienia
Brytyjski związek rolników NFU przypomina hodowcom, że szczepienia należą do podstawowych sposobów ograniczania skutków BTV-3.
Dostępne szczepionki zmniejszają ryzyko padnięć i ciężkiego przebiegu choroby, ale nie zawsze całkowicie chronią przed zakażeniem. Zaszczepione zwierzę nadal może zarazić się wirusem, jednak powinno przejść chorobę łagodniej. Szczepienia mogą więc ograniczyć straty produkcyjne i poprawić dobrostan zwierząt. Nie znoszą jednak wszystkich ograniczeń dotyczących przemieszczania zwierząt i handlu.
Cała Anglia pozostaje obszarem objętym ograniczeniami związanymi z chorobą niebieskiego języka. Hodowcy mogą przewozić podatne zwierzęta wewnątrz Anglii bez indywidualnego zezwolenia i badań przed transportem. Muszą jednak przestrzegać warunków ogólnej licencji. Odrębne zasady dotyczą m.in. przewozu zwierząt do Szkocji oraz obrotu nasieniem, komórkami jajowymi i zarodkami.
Czy choroba niebieskiego języka jest obecna w Polsce?
Choroba niebieskiego języka występuje również w Polsce. W 2026 roku Główny Inspektorat Weterynarii stwierdził dotychczas 8 ognisk BTV. Wszystkie dotyczyły gospodarstw utrzymujących bydło, a badania potwierdziły serotyp BTV-3. Ogniska pojawiły się w województwach zachodniopomorskim, pomorskim, opolskim, dolnośląskim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim.
Ogniska obejmowały stada liczące łącznie 2869 sztuk bydła. Dodatni wynik badania PCR uzyskało 10 zwierząt. Ostatnie dwa ogniska GIW stwierdził 2 marca br. – w powiecie oleckim oraz pilskim. Od tego czasu w oficjalnym wykazie nie pojawiły się kolejne przypadki.
Objawy, na które powinni zwrócić uwagę hodowcy
U owiec choroba może wywołać wysoką gorączkę, obrzęk głowy i warg, silny ślinotok, wypływ z nosa, zmiany w jamie ustnej, kulawiznę, duszność oraz szybki spadek kondycji. Najcięższe przypadki kończą się padnięciem.
U bydła zakażenie często przebiega łagodniej lub bez wyraźnych objawów. Hodowca powinien jednak zwrócić uwagę na gorączkę, ślinotok, zmiany na błonach śluzowych i strzykach, kulawiznę, spadek mleczności, poronienia oraz narodziny słabych, niewidomych lub zdeformowanych cieląt.
Choroba niebieskiego języka nie zagraża ludziom. Człowiek nie może zarazić się wirusem BTV od chorego zwierzęcia ani przez spożycie mięsa lub mleka.
Gdy hodowca zauważy niepokojące objawy, powinien jak najszybciej skontaktować się z lekarzem weterynarii lub powiatowym lekarzem weterynarii.
Oprac. Maria Khamiuk
