StoryEditor

Rolnicy patrzą na WPR, a miliardy leżą obok. Hetman wskazuje nowy fundusz UE

Debata o przyszłości rolnictwa skupia się na WPR, podczas gdy 20 mld euro znajduje się w Funduszu Konkurencyjności. Krzysztof Hetman, poseł do PE (EPL/PSL) i wiceprzewodniczący AGRI, buduje większość parlamentarną i składa poprawki, by z tych pieniędzy mogło skorzystać rolnictwo.

18.03.2026., 19:00h

Albert Katana: Panie Pośle, na XII Forum Wołowiny mówił Pan o unijnym Funduszu Konkurencyjności jako źródle potencjalnego wsparcia finansowego rolnictwa. Czy pieniądze, o których Pan mówił - 20 mld euro - są zabezpieczone dla rolnictwa? W jaki sposób polscy rolnicy mogliby z nich skorzystać?

Krzysztof Hetman: Te 20 mld euro, o których mówiłem na Forum Wołowiny, to nie są pieniądze „zarezerwowane” wyłącznie dla rolnictwa, tylko potencjalna pula, o którą walczymy, aby rolnictwo zostało włączone do beneficjentów Funduszu Konkurencyjności. Ten fundusz ma służyć wzmacnianiu konkurencyjności europejskiej gospodarki w obliczu globalnej rywalizacji, ale ja od początku podkreślam, że bez silnego, nowoczesnego rolnictwa nie ma konkurencyjnej Europy.

Chcę, aby część środków z tego funduszu była przeznaczona na inwestycje w rolnictwie: modernizację gospodarstw, innowacje, poprawę efektywności energetycznej, cyfryzację, a także na wsparcie sektorów szczególnie narażonych na konkurencję z importu, jak choćby wołowina. Dla polskich rolników oznaczałoby to możliwość korzystania z dodatkowych programów inwestycyjnych - obok klasycznej WPR - poprzez krajowe plany wdrażania, konkursy i instrumenty finansowe, które rząd musiałby przygotować we współpracy z Komisją Europejską.

Albert Katana: Zapowiadał Pan złożenie poprawek do Funduszu Konkurencyjności – czego dotyczyły, i czy w AGRI jest poparcie dla nich?

Krzysztof Hetman: Moje poprawki do rozporządzenia o Funduszu Konkurencyjności zmierzają w dwóch kierunkach. Po pierwsze, chcę wyraźnie wpisać rolnictwo i sektor rolno‑spożywczy jako obszary, które mogą być beneficjentami tego funduszu. Po drugie, zależy mi na tym, aby część środków była przeznaczona na działania osłonowe dla rolników dotkniętych skutkami umów handlowych, takich jak Mercosur czy inne porozumienia z krajami trzecimi.

W komisji AGRI jest zrozumienie dla tych postulatów, bo europosłowie z krajów o silnym rolnictwie widzą, że bez dodatkowych narzędzi finansowych rolnicy nie udźwigną jednocześnie Zielonego Ładu, rosnących kosztów produkcji i presji importowej. Oczywiście, to jest polityczny kompromis - nie wszyscy chcą „rozszerzać” mandat funduszu - ale budujemy większość, która rozumie, że rolnictwo musi być częścią europejskiej strategii konkurencyjności, a nie jej ofiarą.

Albert Katana: Polski sektor wołowiny współpracuje z Panem w sprawie pieniędzy dla rolnictwa z Funduszu Konkurencyjności. Czy również polscy europosłowie popierają pańskie starania?

Krzysztof Hetman: Od początku bardzo blisko współpracuję z polskim sektorem wołowiny – zarówno z organizacjami producentów, jak i przetwórców. To właśnie oni jako pierwsi alarmowali, że bez dodatkowych instrumentów finansowych i ochronnych polska wołowina może być jednym z największych przegranych globalnych umów handlowych. Dlatego Fundusz Konkurencyjności traktujemy jako jedno z narzędzi, które może realnie wzmocnić ten sektor.

Jeśli chodzi o polskich europosłów, to w sprawach rolnictwa często udaje się budować porozumienie ponad podziałami politycznymi. Nie wszyscy głosują tak samo, ale wielu posłów – zwłaszcza z regionów silnie rolniczych – rozumie, że to jest kwestia bezpieczeństwa żywnościowego i przyszłości polskiej wsi. W rozmowach o funduszu i o klauzulach ochronnych do umów handlowych mam wsparcie części polskiej delegacji i liczę, że to poparcie będzie się jeszcze wzmacniać.

Albert Katana: Parlament Europejski przyjął klauzule ochronne do umowy z Mercosur, choć w formie kompromisowej, szczególnie jeśli chodzi o wzajemność i automatyzm reakcji Komisji. Pan był jednym z autorów tych klauzul - czy jest Pan zadowolony z decyzji Parlamentu?

Krzysztof Hetman: Rzeczywiście, byłem jednym z autorów klauzul ochronnych do umowy z Mercosur i mogę powiedzieć wprost: stoczyliśmy gigantyczną bitwę o bezpieczeństwo europejskich, w tym polskich, rolników. Parlament Europejski przyjął rozwiązanie kompromisowe - nie wszystko udało się osiągnąć w takim kształcie, jakiego bym sobie życzył, ale to jest wyraźny krok naprzód.

Najważniejsze jest to, że wprowadziliśmy mechanizmy, które pozwalają szybciej reagować na zakłócenia rynku, zwiększony import czy nieuczciwą konkurencję. Chodzi o możliwość uruchamiania środków ochronnych, gdy napływ towarów z Mercosur zagraża stabilności rynku w UE. Czy jestem w pełni zadowolony? Jako negocjator nigdy nie jestem w stu procentach usatysfakcjonowany, ale w obecnych realiach politycznych udało się wywalczyć maksimum tego, co było możliwe – i to realnie wzmacnia pozycję naszych rolników.

Albert Katana: Na Forum Wołowiny zwracał Pan uwagę na brak współpracy Komisji z Parlamentem w sprawie umów handlowych UE - Parlament nie ma np. informacji o negocjacjach z Australią. Czy jest szansa, że posłowie będą mieli wpływ na przebieg tych negocjacji?

Krzysztof Hetman: Od dłuższego czasu zwracam uwagę na to, że przy umowach handlowych Komisja Europejska zbyt często traktuje Parlament jak instytucję, która ma tylko „przyklepać” gotowy tekst porozumienia. To jest nie do przyjęcia, zwłaszcza gdy mówimy o umowach, które mają ogromne konsekwencje dla rolnictwa, środowiska i rynku pracy. Przykład negocjacji z Australią jest tu bardzo wymowny – posłowie nie mają pełnej informacji o przebiegu rozmów, a tym bardziej realnego wpływu na mandat negocjacyjny.

Czy jest szansa, że to się zmieni? Tak, ale tylko wtedy, gdy Parlament będzie konsekwentnie wykorzystywał swoje uprawnienia - włącznie z możliwością odrzucenia umowy, jeśli nie spełnia ona naszych oczekiwań. Już dziś widzimy, że presja polityczna działa: w przypadku Mercosur udało się wymusić dodatkowe zabezpieczenia i skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE. Chcę, aby podobne standardy przejrzystości i współdecydowania obowiązywały przy wszystkich przyszłych umowach, w tym z Australią.

Albert Katana: WRF na lata 2028-2034 nie przewiduje budżetowej odrębności WPR, choć na rolnictwo jest zagwarantowane prawie 300 mld euro. Ta propozycja Komisji wciąż jest przedmiotem krytyki ze strony organizacji rolniczych, w tym Copa-Cogeca. Jakie jest stanowisko AGRI w tej sprawie?

Krzysztof Hetman: Propozycja Komisji dotycząca Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028–2034, w której Wspólna Polityka Rolna traci wyraźnie wyodrębnioną „kopertę” budżetową, budzi poważne zastrzeżenia

w środowisku rolniczym – i ja te obawy w pełni podzielam. To prawda, że mówimy o prawie 300 mld euro na rolnictwo, ale brak budżetowej odrębności oznacza większe ryzyko, że w przyszłości środki na WPR będą łatwiej „podgryzane” przy kolejnych przeglądach budżetu.

W komisji AGRI dominuje pogląd, że rolnictwo powinno zachować wyraźnie zdefiniowaną pozycję w budżecie UE - właśnie dlatego, że jest to sektor strategiczny: odpowiada za bezpieczeństwo żywnościowe, utrzymanie obszarów wiejskich, ochronę krajobrazu i środowiska. Organizacje rolnicze, w tym Copa‑Cogeca, słusznie alarmują, że rozmycie WPR w ogólnym budżecie osłabia jej stabilność i przewidywalność. Moim celem jest wzmocnienie zapisów gwarantujących, że środki na rolnictwo nie będą traktowane jako „rezerwa do cięcia”, gdy pojawią się inne priorytety polityczne.

Dziękuję za rozmowę.

Albert Katana
Autor Artykułu:Albert Katana
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
18. marzec 2026 20:00