Czwartkowa debata nad wnioskiem PiS o wotum nieufności dla ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego miała niewiele wspólnego z merytoryczną dyskusją.
Przez kilkadziesiąt minut z ust posłów padały oskarżenia, które przeplatały się z insynuacjami, a także z kłamstwami. Sensownych komentarzy było niewiele, zresztą podobnie jak recept na poprawę sytuacji polskiego rolnictwa.
W ostrych komentarzach nie przebierali zarówno parlamentarzyści PiS, jak i PSL, Konfederacji czy Koalicji Obywatelskiej.
Wszyscy mocno walczyli o uwagę opinii publicznej, zdając sobie sprawę z tego, że sejmowa awantura jest śledzona przez wielu rolników.
"Systemowe zagarnięcie instytucji rolniczych"
Poseł PiS Krzysztof Ciecióra jako reprezentant wnioskodawców ostro zaatakował szefa resortu Stefana Krajewskiego, zarzucając mu bierność wobec umowy UE–Mercosur oraz brak realnych działań w obliczu – jak mówił – "największego w historii kryzysu opłacalności w rolnictwie".
Ciecióra przekonywał, że rozpoczął się "wyścig o to, który kraj szybciej ratyfikuje umowę z krajami Mercosuru", a minister ma "jedenaście dni na złożenie skargi do TSUE, aby tę umowę zablokować". – I właśnie to jest powód naszego wniosku o odwołanie pana ministra – podkreślił.
Poseł PiS zarzucił Krajewskiemu dopuszczenie do podpisania nowej umowy handlowej z Ukrainą oraz "zdumiewającą bierność" wobec spadku cen produktów rolnych. Wyliczał aktualne stawki: mleko – 1,40 zł, tuczniki – 4 zł, pszenica – 600 zł, kukurydza – 600 zł, ziemniaki – 80 groszy za kilogram i często brakuje kupca.
– Rolnicy stracili opłacalność pracy w każdym obszarze – mówił. W ostrych słowach krytykował także styl zarządzania resortem.
Ciecióra oskarżył PSL o "systemowe zagarnięcie instytucji rolniczych" oraz upartyjnienie struktur, w tym szkół rolniczych i KOWR. Wskazywał na przypadki odwoływania dyrektorów placówek, którzy – jak twierdził – są przywracani przez sądy.
Minister nie zapewnia rolnikom ochrony?
W jego ocenie rząd nie realizuje zapowiadanych reform. – Inspekcja od pola do stołu – nie ma. Uproszczenie dopłat – nie ma. Ustawa o ochronie polskiego rolnictwa – porzucona – wyliczał.
Zarzucił też brak działań stabilizujących rynek i zapewniających zbyt: "Rolnik chce usłyszeć trzy rzeczy: kiedy sprzeda, za ile i co go czeka w następnym sezonie".
Poseł PiS bronił za to działań rządu z lat 2015–2023, przypominając m.in. dopłaty do nawozów, zwiększenie zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze czy blokadę importu zboża z Ukrainy w 2023 r. – Rozporządzeniem zablokowaliśmy napływ produktów rolnych z Ukrainy – zaznaczył.
W końcowej części wystąpienia Ciecióra zarzucił ministrowi brak politycznej skuteczności i wsparcia ze strony premiera Donald Tusk, mówiąc o "wewnętrznym wetomacie" blokującym korzystne dla rolników rozwiązania.
Podsumowując, stwierdził, że obecny minister nie zapewnia rolnikom ani stabilizacji, ani realnej ochrony przed skutkami międzynarodowych umów handlowych.
"Chłopi są pazerni, da im się parę złotych..."
W czasie przeznaczonym na 5-minutowe oświadczenia w imieniu klubów głos zabrał poseł Zbigniew Konwiński (KO), który jednoznacznie skrytykował wniosek PiS i zarzucił opozycji polityczną hipokryzję.
– To w zasadzie nie jest debata o wotum nieufności wobec ministra Krajewskiego. To jest debata o hipokryzji PiS w kwestii rolnictwa – grzmiał z sejmowej mównicy.
Jednym z głównych wątków jego wystąpienia była umowa UE–Mercosur. Konwiński przypomniał wypowiedzi polityków rządu PiS z 2019 r., którzy publicznie popierali zawarcie porozumienia handlowego.
Cytował m.in. ówczesnego szefa MSZ Jacek Czaputowicz, który deklarował, że "Polska chce zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a wspólnym rynkiem południa". Przywołał także słowa wiceministra Konrad Szymański o "zdecydowanym poparciu" dla rozwoju wielostronnych umów handlowych, "do których na pewno należy umowa z Mercosurem".
Wspomniał również wypowiedź unijnego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, który miał zapewniać, że "wielkość kontyngentów z Mercosur nie stwarza zagrożenia dla producentów wołowiny w Unii Europejskiej".
Poseł KO odniósł się także do tzw. afery zbożowej i słów byłego ministra rolnictwa Henryk Kowalczyk, który w 2022 r. przekonywał, że "ceny zbóż będą na wysokim poziomie" i "na pewno nie będą tańsze". – Ceny spadły jeszcze bardziej – podkreślał Konwiński, zarzucając poprzedniej władzy brak kompetencji i przerzucanie odpowiedzialności na rolników.
– To jest kwintesencja waszego stosunku do rolników, waszego stosunku do rolnictwa. Traktujecie rolników jak mięso wyborcze – powiedział Konwiński.
W ostrych słowach mówił też o rzekomej kampanii wymierzonej w obecnego ministra rolnictwa Stefan Krajewski oraz o politycznym traktowaniu wsi. Przywołał przy tym słowa przypisywane liderowi PiS Jarosław Kaczyński, według których "chłopi są pazerni, da im się parę złotych przed wyborami i zagłosują".
Kończąc wystąpienie, Konwiński stwierdził, że jeśli PiS chce wskazać "winnych" w sprawie Mercosuru, powinien spojrzeć na własne kierownictwo. – Chcecie odwołać winnego? To sobie odwołajcie Kaczyńskiego albo Morawieckiego – rzucił.
Niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy
W trakcie dyskusji głos zabrał także wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), który wytykał parlamentarzystom PiS lata zaniedbań i zapewniał, że obecnie trwa naprawianie tego, co zostało zepsute.
Szef ludowców ocenił wniosek złożony przez PiS jako "jawną kpinę z rolnictwa, rolników i polskiej wsi", przekonując, że to poprzedni rząd ponosi odpowiedzialność za najpoważniejsze problemy sektora.
Kosiniak-Kamysz wskazywał przede wszystkim na niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy w latach 2022–2023. Według przywołanych przez niego danych do Polski miało wówczas trafić 3,5 mln ton tzw. zboża technicznego.
Lider PSL podkreślił, że po zmianie władzy skala importu została znacząco ograniczona, a w 2024 r. miało to być już 60 tys. ton. – Zatrzymaliśmy niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy – tłumaczył z sejmowej mównicy, dodając, że obecne problemy cenowe są konsekwencją wcześniejszych zaniedbań.
Wspomnienia na temat Janusza Wojciechowskiego
Drugim kluczowym wątkiem była polityka klimatyczna UE i Zielony Ład. Kosiniak-Kamysz przekonywał, że za jego kształt odpowiadają politycy PiS, w tym były komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.
Jak stwierdził, obecny rząd doprowadził do złagodzenia części rozwiązań – m.in. rezygnacji z obowiązkowego ugorowania oraz ograniczeń w stosowaniu środków ochrony roślin – oraz objął ochroną najmniejsze gospodarstwa.
Wicepremier odniósł się także do kwestii sprzedaży ziemi rolnej cudzoziemcom. Przywołał dane za 2022 r., wskazując, że wówczas sprzedano ponad 5 tys. hektarów, a po zmianie władzy skala transakcji miała spaść czterokrotnie. Zapowiedział dalsze działania na rzecz wzmocnienia pozycji tzw. aktywnego rolnika oraz odbudowy grup producenckich.
Dodatni bilans handlu żywnością
Kosiniak-Kamysz wymieniał również działania rządu w obszarze walki z ASF, inwestycji w bioasekurację (180 mln zł) oraz rozwoju infrastruktury wiejskiej, w tym 2 mld zł na umowy wodno-kanalizacyjne.
Podkreślał znaczenie dywersyfikacji rynków zbytu, wskazując na wizyty i rozmowy prowadzone m.in. w Japonii, Wietnamie czy Korei, a także na dodatni bilans handlu zagranicznego żywnością.
W końcowej części wystąpienia lider PSL jednoznacznie stanął w obronie ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, określając go jako "silnego i odważnego człowieka" oraz "bardzo dobrego ministra”, który realizuje ambitny program na rzecz bezpieczeństwa żywnościowego i rozwoju polskiej wsi.
Donald Tusk pochwalił Krajewskiego
W obronę swojego ministra włączył się także premier, który określił Krajewskiego jako "bardzo dobrego ministra rolnictwa, który dobrze służy Rzeczypospolitej".
W czasie wystąpienia Donald Tusk zwrócił się do posłów PiS i porównał ich rządy do powodzi. – Nie wiem, co gorsze dla polskiego ronictwa: wasze rządy czy powódź – mówił.
Rząd udowodnił, że ma stabilną większość
Po gorącej debacie przyszedł czas na głosowanie. Za odwołaniem szefa resortu rolnictwa zagłosowało 201 posłów, przeciw było 235. Co ciekawe – nikt się nie wstrzymał się od głosu.
Poseł PiS Robert Telus w mediach społecznościowych z żalem napisał, że "minister Krajewski został uratowany przez koalicję 13 grudnia".
– Wotum nieufności odrzucone. Dziś umowa UE z Mercosur stała się faktem. Argentyna ją ratyfikowała, wcześniej zrobił to Urugwaj. Nie ma już żadnych wątpliwości ani odroczeń. Umowa wchodzi w życie i polscy rolnicy staną wkrótce wobec realnej konkurencji z Ameryki Południowej, a minister pozostaje bez skutecznej odpowiedzi – zaznaczył były minister rolnictwa.
Krzysztof Zacharuk
