W najbardziej dotkniętych suszą rejonach województwa opolskiego straty mogą sięgać nawet 60–80%.
Marcin Oszańca, dyrektor Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, w rozmowie z top agrar Polska, wskazuje, co doprowadziło do tak trudnej sytuacji i jak rolnicy mogą lepiej przygotować gospodarstwa na kolejne sezony.
Żniwa 2026. Susza połączyła się z ekstremalnym upałem
Jeszcze wiosną sytuacja w niektórych regionach nie wyglądała tak źle. Przykładem jest Opolszczyzna, gdzie bilans wodny był stosunkowo korzystny, a południowa Polska w mniejszym stopniu odczuła skutki wiosennych przymrozków.
Później pogoda gwałtownie się zmieniła. Niedobór wody zbiegł się z ekstremalnie wysokimi temperaturami. W niektórych miejscach przez kilka dni temperatura przekraczała 40 stopni.
– Rekordowe temperatury spowodowały, że zarówno uprawy soi, kukurydzy czy buraka po prostu wyschły – mówi Marcin Oszańca, dyrektor CDR w Brwinowie.
W północnej części województwa opolskiego, zależnie od gatunku i uprawy, straty mogą sięgać 60–80%. Południe regionu poradziło sobie lepiej ze względu na korzystniejszy bilans wodny. Bardzo trudna sytuacja wystąpiła także w centralnej Polsce, gdzie – jak wskazuje Oszańca – susza trwała już od początku roku.
Plony niższe nawet tam, gdzie nie było katastrofy
Na pełny bilans tegorocznych zbiorów trzeba jeszcze poczekać. Do CDR docierają jednak informacje z gospodarstw, które już teraz pokazują skalę problemu.
– Słyszymy o tym, że nawet 10–15–20% niższe plony są w gospodarstwach takich, w których katastrofalne straty nie nastąpiły – mówi Oszańca.
To ważne rozróżnienie. Nie wszędzie rolnicy stracili większość produkcji. Tegoroczny sezon jest jednak dla wielu gospodarstw wyraźnie słabszy, a różnice pomiędzy regionami mogą być bardzo duże.
O wyniku decydowały przede wszystkim lokalne warunki wodne, rodzaj uprawy oraz moment wystąpienia ekstremalnych temperatur.
"To przepis na katastrofę". Trzy czynniki zdecydowały o stratach
Dlaczego skutki pogody okazały się tak dotkliwe? Zdaniem dyrektora CDR problemem nie była wyłącznie wysoka temperatura. Kluczowe było nałożenie się fazy rozwojowej rośliny, braku wody i wysokiej temperatury.
– Ten rok był bardzo trudny, deficyt wodny, no i też temperatury. Z jednej strony przymrozki, a potem ekstremalnie wysokie temperatury w momencie, kiedy tak naprawdę był najgorszy moment – podkreśla Oszańca.
I dodaje: – Jeżeli zajdą trzy elementy, tj. odpowiednia faza, brak dostępu do wody i wysoka temperatura, jeżeli te trzy elementy nałożą się na siebie, no to jest przepis na katastrofę.
To właśnie nałożenie się tych czynników było – zdaniem Oszańcy – kluczowe dla skali strat. Sama wysoka temperatura nie musi jeszcze oznaczać dramatycznego spadku plonu. Ryzyko gwałtownie rośnie, gdy upał pojawia się w krytycznej fazie rozwoju roślin i jednocześnie brakuje wody.
Mniej ziarna, nieproporcjonalnie niższe przychody
Dla rolnika niższy plon oznacza nie tylko mniej ton z hektara. Niższy plon nie oznacza bowiem proporcjonalnego spadku kosztów produkcji.
Materiał siewny, nawozy, środki ochrony roślin, paliwo czy praca zostały już poniesione. Jeżeli z pola trafia do magazynu mniej ziarna, przychód spada, a gospodarstwu pozostaje mniej środków na inwestycje i przygotowanie kolejnego sezonu.
W przypadku gospodarstw z największymi stratami problem może dotyczyć również utrzymania płynności finansowej i ciągłości produkcji.
To jeden z powodów, dla których skutki tegorocznej suszy mogą być odczuwalne długo po zakończeniu żniw.
Susza uderzy również w hodowców bydła
Mniejsza produkcja roślinna oznacza także potencjalnie mniejsze zasoby pasz. Jeżeli gospodarstwo nie będzie w stanie zabezpieczyć własnego zapotrzebowania, konieczny stanie się zakup paszy z rynku.
– Uderzy to też w hodowców bydła, bo pasze trzeba będzie kupić z zewnątrz – wskazuje dyrektor CDR.
W ten sposób problem suszy może przenosić się z produkcji roślinnej na zwierzęcą. Wyższe koszty pasz mogą pogorszyć wynik ekonomiczny gospodarstw hodowlanych, a w dalszej kolejności odbić się także na rynku żywności.
Import może być konieczny. Rolnicy oczekują jednak równych zasad
Jeżeli krajowa produkcja nie wystarczy do pokrycia zapotrzebowania, niedobory mogą być uzupełniane importem.
Marcin Oszańca podkreśla jednak, że sprowadzane produkty powinny spełniać takie same wymagania jak te produkowane przez polskich rolników.
– Jeżeli nie będą w stanie zapewnić pełnego zapotrzebowania produkcji roślinnej, no to możemy się wspomóc zagranicznym importem. Ale ten import musi spełniać dokładnie te same normy jak nasi polscy producenci – mówi.
Zdaniem dyrektora CDR chodzi przede wszystkim o zachowanie konkurencyjności polskich gospodarstw. Polska jest jednocześnie eksporterem żywności, dlatego całkowite zamykanie rynku nie byłoby rozwiązaniem. Kluczowe jest natomiast zapewnienie równych warunków konkurencji.
Co rolnik może zrobić po trudnych żniwach?
Tegoroczny sezon pokazuje, że przygotowanie gospodarstwa do suszy powinno zaczynać się długo przed wystąpieniem kolejnego deficytu wody.
Jednym z najważniejszych kierunków wskazywanych przez CDR jest zwiększanie zdolności gleby do zatrzymywania wody.
– Gleba jest również takim naturalnym rezerwuarem wody. Jeżeli jest dobrze prowadzona, to potrafi w dużym stopniu przeciwdziałać skutkom suszy i takiego chwilowego niedoboru wody – podkreśla Oszańca.
Dlatego CDR chce mocniej przekazywać rolnikom wiedzę dotyczącą nowoczesnych systemów uprawy, w tym rolnictwa regeneratywnego.
Trzy kierunki, na które warto zwrócić uwagę
1. Dbać o kondycję gleby. Dobrze prowadzona gleba może być naturalnym rezerwuarem wody i ograniczać skutki okresowego niedoboru opadów.
2. Dobierać odmiany na podstawie wyników doświadczeń. W warunkach coraz większej zmienności pogody znaczenia nabiera właściwy dobór materiału do warunków gospodarstwa. Dyrektor CDR zachęca rolników do korzystania z rekomendacji COBORU i wyników stacji doświadczalnictwa odmianowego.
– Rolnicy powinni korzystać z rekomendowanych upraw, które są rekomendowane przez COBORU, przez stacje doświadczalnictwa i porejestrowe doświadczalnictwo – mówi szef CDR.
3. Korzystać z doradztwa i nowych technologii. CDR rozwija projekt platformy e-doradca, która ma umożliwić dotarcie z wiedzą, szkoleniami i usługami cyfrowymi do większej liczby rolników.
Które gospodarstwa łatwiej przetrwają trudny sezon?
Tegoroczne problemy pogodowe mogą również pogłębić dyskusję o przyszłości mniejszych gospodarstw.
Marcin Oszańca zwraca uwagę, że około 55% z blisko 1,2 mln gospodarstw ma powierzchnię do 5 hektarów. Jednocześnie – według danych przywołanych w rozmowie – około 15% rolników odpowiada za ponad 80% produkcji żywności.
Większe gospodarstwa dysponują zazwyczaj większym kapitałem i możliwościami inwestycyjnymi, dlatego łatwiej mogą przetrwać słabszy sezon.
Nie oznacza to jednak, że małe gospodarstwa muszą rezygnować z produkcji.
Mniejsi mogą szukać przewagi poza skalą
Jednym z kierunków wskazywanych przez CDR jest specjalizacja oraz sprzedaż bezpośrednia i rolniczy handel detaliczny (RHD).
Gospodarstwo, które nie może konkurować z dużym producentem ilością i ceną, może budować swoją przewagę poprzez specjalizację oraz bezpośredni kontakt z klientem.
– To jest odpowiedź dla gospodarstw, które produkują na mniejszą skalę i efektem skali nie są w stanie konkurować z większymi podmiotami – mówi Oszańca.
CDR pracuje również nad rekomendacjami i poradnikiem dla rolników zainteresowanych sprzedażą bezpośrednią i rolniczym handlem detalicznym.
Po tych żniwach trzeba przygotować się na kolejny trudny rok
Pełnego bilansu tegorocznych zbiorów jeszcze nie znamy. Już teraz widać jednak, że warunki pogodowe mogą w krótkim czasie mocno zmienić sytuację na polach.
Po tych żniwach najważniejsze pytanie nie brzmi więc tylko: ile udało się zebrać? Równie ważne jest to, jak przygotować gospodarstwo na kolejny sezon, w którym susza i ekstremalne temperatury mogą ponownie pojawić się w kluczowym momencie rozwoju roślin.
Dla jednych gospodarstw będzie to przede wszystkim praca nad kondycją gleby. Dla innych – zmiana doboru odmian, korzystanie z doradztwa czy poszukiwanie dodatkowego źródła dochodu.
Jak przypomina Oszańca: – W rolnictwie też jest tak, że są lata gorsze, są lata lepsze. Problem w tym, aby gospodarstwo było przygotowane właśnie na te trudniejsze.
Tegoroczne żniwa pokazują, że szczególnie groźne jest połączenie odpowiedniej fazy rozwoju roślin, braku wody i ekstremalnej temperatury. Jak mówi dyrektor CDR: "to przepis na katastrofę".
Krzysztof Zacharuk
