Czy tak prosta czynność jak wymiana akumulatora w ciągniku może skończyć się telefonem do serwisu? W starym Ursusie czy MTZ‑cie raczej nie. W nowoczesnym ciągniku, naszpikowanym elektroniką i wartym często więcej niż dom na wsi – już prędzej. I wcale nie dlatego, że producenci chcą nam utrudnić życie.
Jeszcze kilkanaście lat temu akumulator był elementem niemal „mechanicznym”: ciężki, czarny klocek z dwoma klemami. Dziś nadal wygląda podobnie, ale pracuje w zupełnie innym towarzystwie – sterowników silnika, skrzyni biegów, hydrauliki, elektroniki pokładowej i całej armii czujników. Nic więc dziwnego, że rolnicy podchodzą do jego wymiany z pewną rezerwą.
Czy doświadczenia z samochodów mają tu znaczenie?
Wielu użytkowników zna historie z motoryzacji: wymiana akumulatora w aucie, a potem kontrolki jak choinka i konieczność wizyty u diagnosty. Na szczęście w przypadku ciągników sytuacja jest zazwyczaj prostsza. Paradoksalnie, mimo że są one bardziej skomplikowane niż samochody osobowe.
Dlaczego? Bo producenci maszyn rolniczych od lat stosują rozwiązanie stare jak elektryczność, a genialne w swej prostocie – wyłącznik prądu, zwany potocznie wyłącznikiem masy.
Jak bezpiecznie odłączyć zasilanie w ciągniku?
Wyłącznik masy odcina obwód na przewodzie „minusa”, pozbawiając ciągnik zasilania. I co ważne, jego używanie nie szkodzi elektronice. Kluczowe dane sterujące pracą silnika, skrzyni czy hydrauliki zapisane są w elektronicznych pamięciach typu EEPROM, które nie boją się zaniku napięcia.
Producenci wprost zalecają korzystanie z wyłącznika masy podczas dłuższych postojów i wszelkich prac przy instalacji elektrycznej. A wymiana akumulatora zdecydowanie się do nich zalicza.
Zobacz też: Jak dbać o silnik ciągnika? Mamy kilka praktycznych wskazówek!
Co zalecają autoryzowane serwisy przy wymianie akumulatora?
Autoryzowane serwisy producentów ciągników – m.in. Deutz‑Fahr, Claas, Zetor czy New Holland – są w tej kwestii zgodne: podstawą jest instrukcja obsługi, która jest (a przynajmniej być powinna) Biblią użytkownika. To tam znajdują się konkretne zalecenia dla danego modelu maszyny.
Warto przy tym podkreślić jedną rzecz: autoryzowane serwisy nie zajmują się wyłącznie samą wymianą akumulatora. Świadczą one również usługi prawidłowego doboru akumulatora – o odpowiedniej pojemności, prądzie rozruchowym i odporności na wibracje. A to w nowoczesnym ciągniku ma znacznie większe znaczenie niż w maszynach sprzed dekad.
W jakiej kolejności odłączać i podłączać akumulator w ciągniku?
Jeśli decydujemy się na samodzielną wymianę akumulatora, trzeba trzymać się kilku żelaznych zasad:
- Wyłączamy masę – bez dyskusji.
- Odpinamy zaciski, zawsze zaczynając od „minusa”.
- Dopiero wtedy wyjmujemy akumulator z gniazda.
Montaż nowego akumulatora wykonujemy dokładnie w odwrotnej kolejności:
- Akumulator na miejsce.
- Najpierw zacisk „plus”, potem „minus”.
- Dokręcamy z wyczuciem klemy i zabezpieczamy je wazeliną techniczną.
Co grozi akumulatorowi, który ma luz?
Tu dochodzimy do elementu często bagatelizowanego. Akumulator musi być solidnie umocowany w swoim miejscu. Żadnego luzu, żadnego podskakiwania na wybojach. Dlaczego to takie ważne? Bo wstrząsy i drgania mogą prowadzić do uszkodzenia płyt w celach akumulatora, a w efekcie do jego przedwczesnej śmierci. A winny nie będzie producent, tylko niedokręcona obejma.
Czy można ładować akumulator w ciągniku?
Jeżeli zachodzi potrzeba doładowania akumulatora prostownikiem, producenci zalecają jednoznacznie: wyjmujemy go z maszyny. Podczas ładowania może dojść do wydzielania gazów, a w skrajnych przypadkach do wybuchu. Lepiej, żeby taki scenariusz rozegrał się na podwórzu, a nie pod maską ciągnika.
Jeśli jednak jesteśmy zmuszeni ładować akumulator zapięty do ciągnika, oczywiście po uprzednim wyłączeniu “masy”, to koniecznie trzeba wykonać dwie czynności:
- po pierwsze sprawdzić, gdzie akumulator ma odpowietrznik i sprawdzić, czy nie jest zatkany
- po drugie: na czas ładowania zdjąć mu osłony, którymi czasem jest okryty, czyli dopuścić do niego powietrze. Zapobiegnie to ewentualnemu gromadzeniu się wodoru wydostającego się z odpowietrznika, który powinien swobodnie wydostawać się do atmosfery.
Czy wymiana akumulatora w ciągniku jest naprawdę prosta?
Wymiana akumulatora w nowoczesnym ciągniku nie musi kończyć się błędami, kontrolkami i rachunkiem z serwisu. Warunek jest jeden: stosować się do instrukcji obsługi i podstawowych zasad zdrowego rozsądku.
A jeśli mamy wątpliwości co do doboru akumulatora lub jego montażu – autoryzowany serwis nie jest wrogiem rolnika. Czasem jedna fachowa porada kosztuje mniej niż nowy akumulator po sezonie. Bo jak to zwykle bywa w technice rolniczej – diabeł tkwi w szczegółach – nawet jeśli ten “szczegół” waży 30 kilogramów i ma dwie klemy.
Oprac. Adam Ładowski
Źródło: wrp.pl
