Reklama zniknie za 11 sekund

r e k l a m a
PARTNER
r e k l a m a
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Świnie>Rynek świń>

Ceny tuczników rosną, czy to powrót do normalności?

Obrazek

Rosną ceny skupu tuczników, ale problemy branży nie zniknęły. Straciliśmy hodowlę, jesteśmy skazani na import i kontrakty.

28 marca 2023, 09:26

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki mają wpływ na przyszłość branży?
  • Ceny żywca w latach 2021-2022.
  • Bilans w handlu zagranicznym wieprzowiną.
  • Ceny skupu tuczników w wadze żywej.
  • Ceny duńskich warchlaków.

Tragedia na rynku trzodowym rozpoczęła się w momencie, kiedy Chiny po likwidacji epidemii ASF odbudowały krajowe pogłowie trzody chlewnej i zmniejszyły import wieprzowiny. Kraje Unii Europejskiej były głównym dostawcą tego mięsa na rynek chiński. Nadwyżka podaży mięsa wieprzowego nad popytem wynosiła około 30%. To mięso trafiało na eksport głównie do Chin (rys. 1.). Od tego czasu ceny skupu tuczników spadały do dawno nienotowanych poziomów. Rolnicy w całej Unii Europejskiej, poza Hiszpanią, ograniczali produkcję, a nawet likwidowali stada.

Część nadwyżek wieprzowiny trafiała na rynek polski, dodatkowo powodując spadek cen i opłacalności. Jak podaje Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, od stycznia do listopada 2022 mamy ujemny bilans handlowy, który wyniósł 329 tys. t (w ekwiwalencie tusz). Bilans ten wzrósł w porównaniu z analogicznym okresem roku 2021 o 102 tys. t.



Patrząc na handel zagraniczny oraz stosunkowo wysokie spożycie wieprzowiny w Polsce, dochodzimy do wniosku, że mamy rynek krajowy, ale go nie wykorzystujemy. Przyczyn należy szukać w strukturze produkcji trzody chlewnej w Polsce. Przede wszystkim utraciliśmy własną hodowlę. Rolnicy, zniechęceni brakiem stabilności na rynku i niskimi cenami, likwidowali w pierwszej kolejności stada macior i nastawiali się na import warchlaków z zagranicy, z takich krajów jak Dania czy Holandia. Działanie to nie przynosi oczekiwanych efektów, ponieważ w ten sposób wartość dodana, która kryje się w wartości użytkowej zwierząt, jest przenoszona za granicę. Widoczny jest mechanizm, że jeśli drożeje tucznik w skupie, to równocześnie z tym idą podwyżki cen warchlaków z importu.

Na tę sytuację nałożyła się inflacja i lawinowy wzrost kosztów produkcji, w tym pasz i energii. Prowadzone przez Wielkopolską Izbę Rolniczą comiesięczne kalkulacje kosztów produkcji w cyklu otwartym od bardzo długiego już czasu pokazują negatywny wynik ekonomiczny.

Trzoda chlewna w zamkniętym cyklu

Z pewnością rolnicy produkujący dzisiaj trzodę chlewną w cyklu zamkniętym te wyniki mają nieco lepsze, ze względu na niezależność od ceny importowanych warchlaków. Dodatkowym atutem jest wykorzystywanie w gospodarstwie pasz własnych i rezygnacja z zakupu pasz gotowych. Do poprawy sytuacji tych gospodarstw przyczyniły się również dotacje, uruchamiane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Sytuacja ta sprawiła, że coraz więcej rolników decyduje się na kontynuację produkcji w systemie tuczu nakładczego. Jak podało ostatnio Ministerstwo Rolnictwa, wg danych z nowego IRZ, który umożliwia identyfikację systemu produkcji, takich gospodarstw w kraju jest już 30%, przy czym według naszych szacunków w Wielkopolsce może być ich więcej.

W jakim kierunku pójdą ceny żywca?

W obecnych warunkach gospodarczych i politycznych nie można odpowiedzialnie powiedzieć, w jakim kierunku pójdą ceny żywca i jak będzie wyglądała opłacalność jego produkcji. Jest kilka czynników, które będą miały zasadnicze znaczenie dla przyszłości branży. Jednym z nich jest ogromna presja na likwidację produkcji mięsa ze strony organizacji ekologicznych. Konsumenci, w trosce o swoje zdrowie, redukują jego spożycie. Przy czym należy pamiętać, że przy średnim światowym spożyciu mięsa na poziomie około 33 kg/osobę, jego konsumpcja jest bardzo zróżnicowana i waha się od ponad 100 kg w USA do około 3 kg w Etiopii.

Ekonomika produkcji wieprzowiny dodatkowo podlega bardzo silnej presji cenowej ze strony sieci detalicznych. To one dyktują dzisiaj warunki, mając w ręku konsumenta, który najchętniej robi zakupy w dyskontach. W krajach Europy Zachodniej sieci detaliczne stawiają coraz większe wymagania co do dobrostanu zwierząt. Istnieje szereg prywatnych systemów oznakowania produktów pochodzących z takich gospodarstw. Niestety, za tymi wymaganiami nie idzie adekwatna zapłata za surowiec wyższej jakości. W nowym KPS, który wchodzi właśnie w życie, zaplanowano znacząco większe środki na dopłaty do dobrostanu loch i tuczników. Warto z tego skorzystać, pomimo barier i koniecznych inwestycji.

Kierunek hiszpański - tucz nakładczy

Rozwój tuczów nakładczych będzie dalej powodował funkcjonowanie dwóch równoległych rynków – wolnego rynku niezależnych gospodarstw trzodowych oraz rynku regulowanego przez duże, globalne koncerny mięsne, które zaopatrywać się będą w trzodę chlewną na zasadach zorganizowanych tuczów nakładczych, gdzie rolnik sprzedaje swoją pracę i miejsce. Jeśli pójdziemy drogą hiszpańską, czyli zafundujemy sobie wyłącznie tucz nakładczy, to należy się spodziewać takiego kierunku rozwoju jak w przypadku sektora drobiarskiego.

Andrzej Przepióra, Aleksander Poznański

 

Porozumienie rolników

Jest potrzeba porozumienia się producentów warchlaków i tuczników w oparciu na modelu finansowym, rozliczającym cenę ze sprzedaży tucznika i jej podział pomiędzy te dwie grupy gospodarstw. Pozwoli to na bardziej stabilne funkcjonowanie rolników w gwałtownie zmieniającym się otoczeniu rynkowym. Wdrażamy już taki model z powodzeniem na mniejszej grupie gospodarstw. Pokazuje on konieczność wykorzystania nowej Wspólnej Polityki Rolnej, chociażby w zakresie ekoschematu dobrostan zwierząt czy rolnictwo ekologiczne. Bez takich zmian strukturalnych obecne podwyżki cen tylko na chwilę załatają budżety gospodarstw trzodowych – mówi Wojciech Styburski, właściciel firmy doradczej AgroIntegracja.


Na zdjęciu Wojciech Styburski, AgroIntegracja

 

Powrót do normalności, ale na jak długo?

Wracamy do normalności. Wpływ na to ma odczuwalny wzrost cen tuczników oraz spadek cen zbóż, kukurydzy i rzepaku. Liczę na to, że ta sytuacja się utrzyma, co pozwoli nam odrobić straty ponoszone w warunkach niskich cen skupu i wysokich cen zboża. Moje gospodarstwo funkcjonuje w 60% w oparciu na własnych zbożach. Obecnie intensywnie kupuję zboże oraz rzepak, żeby zabezpieczyć się przed ryzykiem ponownego wzrostu ich cen. Obawiam się kolejnej destabilizacji rynku zbóż i powrotu do wysokich cen, które dla produkcji trzody chlewnej są rujnujące. Tuczniki sprzedajemy poprzez prowadzoną w formie spółdzielni grupę producencką, co daje nam dodatkowe korzyści finansowe, które płyną z dotacji dla grup producentów w ramach PROW. Obecnie, nawet przy zorganizowaniu się rolników, możliwości negocjacji cenowych są niewielkie. Dlatego rozważam wejście w dopłaty do podwyższonego dobrostanu loch i tuczników. Barierą, którą muszę rozwiązać, są kojce porodowe. W swoim gospodarstwie robię, co mogę, aby maksymalnie obniżyć koszty produkcji – mówi Włodzimierz Przybylski, producent świń w cyklu zamkniętym z gminy Krobia.


Na zdjęciu Włodzimierz Przybylski, producent świń, 300 loch w cyklu zamkniętym.

fot. Sierszeńska



Ten artykuł pochodzi z wydania 04/2023

czytaj więcej

Ważne Tematy

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)